Reklama

Ewa Wachowicz wszystko robi sama

Dla jurorki "Top Chefa" Boże Narodzenie to najpiękniejsze święta. Mistrzyni kuchni wspomina gwiazdkę z dzieciństwa i wyznaje, co przygotuje na wigilijną wieczerzę.

Ile osób gości u pani na Wigilii?

Ewa Wachowicz: - Od 10 do 18. Przychodzą rodzice, mój brat z rodziną i przyjaciele. Wszystko robię sama, a przygotowania zaczynam dość wcześnie, już w listopadzie mam zrobione ciasto na pierniki. Potraw jest dwanaście. Na przystawkę karp po żydowsku oraz śledź na różne sposoby. Być może w tym roku zrobię po raz pierwszy zupę śledziową.

Zupę śledziową?

- Dostałam przepis od pani Stasi z Wielkopolski: do zamarynowanych płatów dodaje się dużo jogurtu oraz śmietanę i podaje się z gorącymi ziemniakami. Będzie oczywiście barszcz czerwony i uszka z grzybami. Później smażony karp i ziemniaczki gotowane w mleku z czosnkiem. Podaję też kaszę z grzybami ze zmrożonym masłem, groch ze śliwami.

Reklama

Słynie pani również z robienia pierogów.

- Cała moja rodzina je kocha. Szykuję je wcześniej i surowe zamrażam. Na stole mamy festiwal pierogów: z kapustą i grzybami, ruskie oraz na słodko z serem, a także z suszonymi śliwkami. Są też łazanki z makiem i kompot z suszu - przygotowuję ok. 15 litrów!

Zdarzyło się pani kiedyś spędzić Boże Narodzenie poza Polską?

- Nigdy. W 1992 roku, kiedy byłam na wyborach Miss Świata w Afryce i zdobyłam koronę trzeciej wicemiss, od razu dostałam propozycję pracy. Musiałabym zostać za granicą, a zbliżało się Boże Narodzenie. Powiedziałam: dziękuję i wróciłam do kraju.

Woli pani siebie teraz, czy tę dziewczynę 20 lat temu?

- Tu i teraz. Mam piękny czas, inną świadomość siebie, swego ciała, bagaż ważnych doświadczeń i życiową wiedzę. Jestem prawdziwa ze swoimi zmarszczkami, które bardzo lubię. Ale nie dyskutuję z tymi, którzy poprawiają swoją urodę. Każdy robi to, co chce.

Płynie od pani pozytywna energia, uśmiech nie schodzi z twarzy. Czy pani ma w ogóle jakieś kłopoty i problemy?

- Każdy je ma, ja także. Różne rzeczy mi się w życiu nie udawały. Staram się do tego podchodzić z dystansem i wstając rano, mówię sobie, że dzisiaj będę szczęśliwa. To kwestia charakteru i wychowania mojej cudownej mamy, która powtarzała: nawet do problemu się uśmiechnij, bo gdy się do niego uśmiechniesz, stanie się mniejszy.

Jak pani zapamiętała święta w rodzinnym domu?

- Kiedy byłam dzieckiem, do moich zadań należało rano w dzień Wigilii udekorować choinkę. Z nosem przyklejonym do szyby czekałam, gdy zobaczę tatę niosącego z lasu drzewko. Pamiętam zapach świeżego świerku, aromat pieczonych ciast, cynamonu, goździków. I pomarańczy. Pod choinkę od dziadków dostawałam ówczesny prawdziwy rarytas - dwie pomarańcze. Jak one wspaniale pachniały!

Rozmawiała Ewa Modrzejewska.

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Kurier TV
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy