Reklama

Dymisja prezesa TVP przez serial?

Wyemitowany w TVP niemiecki miniserial "Nasze matki, nasi ojcowie" narusza dobre imię Armii Krajowej i nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną - powiedział w piątek, 21 czerwca, w Sejmie minister kultury Bogdan Zdrojewski.

"Z mojego punktu widzenia nie ma oczywiście żadnych wątpliwości, że film, który był emitowany przez trzy kolejne dni, narusza dobre imię Armii Krajowej. Bez żadnych wątpliwości też film ten nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną" - mówił szef resortu kultury.

Reklama

Podkreślił jednak, że pytania o to, dlaczego film "Nasze matki, nasi ojcowie" został wyemitowany na antenie TVP, nie należy kierować do niego. "W tym rządzie, w którym w tej chwili reprezentuję Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, nie ma ministrów, którzy łapią za telefon, dzwonią do prezesa (Telewizji Polskiej - przyp. red.) i mówią: te wiadomości nam się nie podobają, ten film proszę zdjąć, ten film proszę pokazać. Jest rada nadzorcza, która odpowiada za telewizję publiczną i ją kontroluje, jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która wykonuje swoje obowiązki, a państwo mają dzisiaj możliwość ją ocenić" - mówił Zdrojewski.

Ministra kultury pytali o tę kwestię posłowie PiS i SP przed głosowaniem nad rocznym sprawozdaniem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Sejm przyjął sprawozdanie rady za 2012 r. Przeciwko głosowały PiS i SP z powodu m.in. nieprzyznania miejsca na multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej TV Trwam.

Posłowie PiS w związku z emisją ich zdaniem antypolskiego filmu w Telewizji Polskiej domagają się dymisji jej prezesa Juliusza Brauna.

Film "Nasze matki, nasi ojcowie" został wyemitowany na antenie TVP1 w tym tygodniu. W środę, po emisji ostatniego odcinka, TVP pokazała też debatę dotyczącą sposobu przedstawienia w serialu Polaków oraz problemu odpowiedzialności Niemców za zbrodnie II wojny światowej.

Po emisji filmu w publicznej niemieckiej telewizji ZDF w marcu w niemieckich mediach rozpoczęła się burzliwa debata o odpowiedzialności "zwykłych Niemców" za zbrodnie wojenne. W Polsce produkcję krytykowano za ukazywanie partyzantów z AK jako antysemitów i za relatywizowanie odpowiedzialności Niemców.

Film najpierw zaniepokoił prezesa TVP. W liście skierowanym do szefa niemieckiej telewizji publicznej pod koniec marca Braun stwierdził, że w filmie posłużono się krzywdzącymi i fałszywymi uproszczeniami w obrazie historycznym Polski i żołnierzy AK. Podkreślił, że treść i forma przedstawionych w nim wątków polskich nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną.

Decyzję o emisji filmu w Polsce TVP uzasadniała tym, że polska opinia publiczna była "skazana jedynie na pośrednictwo dziennikarzy i polityków w ocenie niemieckiego serialu, nie mogąc wyrobić sobie w tej kwestii własnego zdania". "Dlatego TVP podjęła decyzję, by cały miniserial, w tym jego kontrowersyjny trzeci odcinek, pokazać wszystkim polskim widzom" - napisano w komunikacie w tej sprawie.

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Minister kultury Bogdan Zdrojewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje