Reklama

Anna Dereszowska: Wreszcie trafiło na mnie

Choć Anna Dereszowska niedługo ponownie zostanie mamą, nie zwalnia nawet na chwilę. Gra w teatrze, koncertuje i właśnie dołączyła do obsady serialu „Barwy szczęścia”.

Wypracowałam sobie pozycję w zawodzie i czasem mogę powiedzieć: "Dereszowska, dzisiaj masz luz!" - mówi aktorka

Co ciekawego dostrzegła pani w Agnieszce z "Barw szczęścia"?

Reklama

Anna Dereszowska: - To, że na początku nie była to postać jednoznaczna. Dodatkowym atutem było spotkanie z Kasią Glinką i Kasią Herman, które dawały mi pewność, że będę miała frajdę na planie w tak doborowym towarzystwie. Nie miałam pojęcia, że tak dużo moich kolegów i koleżanek przewinęło się przez ten serial! Wreszcie trafiło i na mnie.

A ja myślałam, że powie pani, że chce trochę odpocząć od grania negatywnych postaci.

-To też prawda. Choć na początku Agnieszka sprawia wrażenie, że ma niecne plany wobec Kasi, okazuje się, że jej priorytety są inne. Nie jest to postać negatywna, ale nie jest też jednowymiarowa, ma swoje zdanie, kawał pazura i dąży do celu, choć nie po trupach.

Czy jakieś role przysporzyły pani nieprzyjemności?

- Wyjątkowej niechęci ze strony widzów nie odczułam, ale rzeczywiście, kiedy grałam w "Na dobre i na złe" czy w "Prawie Agaty", widziałam, jak np. panie w warzywniaku z niesmakiem kręciły głową - niby trochę z przymrużeniem oka, ale było w tym chyba też rozczarowanie, że zgodziłam się coś tak niefajnego zagrać.

Te same panie zupełnie inaczej zareagowałyby na pani spektakl "Instrukcja obsługi kobiety"...

- Ogromnie lubię ten recital. Ma przewrotny tytuł, bo czegoś takiego jak instrukcja obsługi kobiety przecież nie ma. Składa się ze znanych piosenek i bardzo dowcipnych tekstów, które napisała dla mnie Magda Smalara. Publiczność, niezależnie od wieku, reaguje na to świetnie, bardzo się z nich śmieje i często ze mną śpiewa. Całość ułożona jest w opowieść o związkach damsko- męskich - od pierwszej miłości przez to, o czym marzy kobieta, aż po kres uczuć.

Ciekawa jestem, które piosenki wzbudzają największy aplauz?

- Młode kobiety, w wieku od 20 do 40 lat zdecydowanie najlepiej bawią się przy piosenkach "Lepszy model" i "Tango rzeź". Ta ostatnia opowiada o tym, jak zawiedziona kobieta fantastycznie potrafi się zemścić. Moją ukochaną piosenką jest "Gram o wszystko" z repertuaru Ewy Bem. To bardzo wzruszający, życiowy tekst i myślę, że każda kobieta może się z nim utożsamiać.

To nie jedyna pani działalność muzyczna - na początku lipca wystąpi pani z recitalem w Międzyzdrojach.

-Jeśli zdrowie pozwoli - tak. Zaśpiewam z Machina Del Tango. Odrabiam zaległości muzyczne, daję koncerty, występuję też z piosenkami z bajek dla dzieci.

To pewnie podoba się pani córce?

- Piosenki z bajek zna i lubi, ale zdecydowanie bardziej interesuje ją teatr. Trochę mnie to niepokoi, bo wolałabym, żeby miała jakiś spokojniejszy zawód. Bardzo lubi chodzić ze mną do teatru. Kilkakrotnie w świadomy sposób używała tekstów z różnych sztuk w codziennym życiu.

Zgodziłaby się pani, żeby gdzieś zagrała?

- Jestem matką totalnie zakochaną w swoim dziecku, więc gdyby bardzo jej zależało, to pewnie bym jej to umożliwiła. Ale ja dobrze wiem, jak to wygląda na planie. Dzieci mają ogromny entuzjazm na początku, pierwsze dni są wyjątkowe i fascynujące, ale potem to jest po prostu praca, wymaga skupienia niekoniecznie wtedy, kiedy dziecko ma na to ochotę. Bardzo dokładnie to Lence uświadamiam. Mam wrażenie, że ona zdaje sobie z tego sprawę i na razie nie ma takich pokus.

Pani też chyba nie ma pokus, żeby odpocząć - nie zwalnia pani tempa mimo ciąży...

- Zdarza mi się pozwalać sobie na taki dzień, żeby chociaż chwilę poleżeć z nogami do góry. Zmuszam się do tego, bo ja często chętnie bym się wciągała w wir pracy. Ale mam nadzieję, że już wypracowałam sobie pozycję w zawodzie i czasem mogę powiedzieć: Dereszowska, dzisiaj masz luz!

Rozmawiała Ewa Gassen-Piekarska.

Teleświat

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Anna Dereszowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje