Alicja Resich-Modlińska: Nie niszczmy legendy Lecha Wałęsy

Zdaniem Alicji Resich-Modlińskiej badania IPN w sprawie współpracy Lecha Wałęsy z SB są niepotrzebne i niedobre dla Polski. Mariola Bojarska-Ferenc określa je mianem niszczenia człowieka, który dał Polakom wolność. Także Katarzyna Kolenda-Zaleska podkreśla, że były prezydent na zawsze pozostanie polskim bohaterem.

Te badania są chybione, niepotrzebne, niedobre dla Polski - przekonuje Alicja Resich-Modlińska

Instytut Pamięci Narodowej przedstawił w tym tygodniu ekspertyzę potwierdzającą współpracę Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. Według biegłych krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych zobowiązanie podjęcia współpracy oraz pokwitowania odbioru pieniędzy zostały spisane przez byłego prezydenta. Alicja Resich-Modlińska działania IPN określa jako niszczenie legendy, jaką przez lata był Lech Wałęsa

Reklama

- Absolutnie uważam, że te badania są chybione, niepotrzebne, niedobre dla Polski, nie wiem, po co to się dzieje, ja jestem wielbicielką Lecha Wałęsy - mówi dziennikarka.

Podobnego zdania jest Mariola Bojarska-Ferenc. Prezenterka twierdzi, że w jej sercu Lech Wałęsa na zawsze pozostanie człowiekiem, dzięki któremu dziś Polacy mogą się cieszyć wolnością. Jej zdaniem były przywódca Solidarności otworzył drzwi do wolności nie tylko własnej ojczyźnie, lecz także wielu innym komunistycznym krajom.

- Z przykrością obserwuję te wszystkie doniesienia i gnębienie tego już bardzo dojrzałego, schorowanego człowieka, który powinien tę drugą część życia przeżywać w spokoju, bo ten spokój mu się należy - tłumaczy Bojarska-Ferenc. Prezenterka przekonuje, że podobnie jak większość Polaków, jest oburzona próbą zniszczenia Lecha Wałęsy przez przeciwników politycznych.

Katarzyna Kolenda-Zaleska uważa natomiast, że opluwanie Lecha Wałęsy przez ekipę rządzącą i jej stronników jest haniebne. Dziennikarka podkreśla, że dla niej były prezydent zawsze pozostanie polskim bohaterem. - To, co zrobił w latach 80., ile siły i nadziei nam dał w czasie stanu wojennego, nie dał się złamać, to, jeśli nawet kiedyś popełnił błąd, trudno, wszyscy jesteśmy ludźmi i nikt z nas nie wie, jak zachowałby się w tamtych czasach - przyznaje Kolenda-Zaleska.

Dokumenty analizowane przez Instytutu Ekspertyz Sądowych zostały znalezione na początku 2016 roku w domu gen. Czesława Kiszczaka. Lech Wałęsa stwierdził wówczas, że zostały one sfałszowane, a on nigdy nie współpracował z SB.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje