Reklama

Agnieszka Więdłocha: "Lekarze" i "Gwiezdne wojny"

Nie wszyscy wiedzą, ale gwiazda "Lekarzy", Agnieszka Więdłocha, wzięła udział w castingu do... nowych "Gwiezdnych wojen"! - To było bardzo budujące i mam nadzieję, że jakoś zaprocentuje - zwierza się młoda aktorka.

Jak w czwartym sezonie "Lekarzy" będzie sobie radziła grana przez panią Beata?

Reklama

Agnieszka Więdłocha: - Spróbuje ułożyć sobie życie z Filipem (Andrzej Niemyt). To trudna relacja, bo - jak pamiętamy z poprzedniej serii - Filip to niedoszły samobójca, który stracił pamięć. Beata zrobi wszystko, by mu pomóc. To nie do końca zdrowe, bo trochę przez to zaniedba siebie. Jej ojciec nie zaakceptuje tego związku. Urażona Beata w rewanżu nie będzie go wspierać w jego relacji z młodszą od niego Basią.

Jak układa się współpraca z Jackiem Komanem, pani serialowym tatą?

- Mam szczęście do serialowych ojców, bo w "Czasie honoru" był nim Krzysztof Globisz. A teraz Jacek! Świetnie się dogadujemy, jesteśmy dla siebie życzliwi i siebie ciekawi, więc to się przekłada na udaną współpracę.

Lubi pani zespół Coma, a na planie serialu miała pani okazję pracować z wokalistą grupy Piotrem Roguckim!

- Tak, nawet go reanimowałam! Mogłam dotknąć jego nagiego torsu! To było marzenie nie tylko moje, ale wszystkich koleżanek z liceum. No i proszę, po tylu latach udało się. W życiu wszystko jest możliwe. A dziewczyny pewnie mi zazdroszczą. On jest skromny, ja też nieśmiała, więc strasznie zabawnie wyglądała scena reanimacji, bo ciągle go pytałam, czy przypadkiem za mocno go nie uciskam. To było urocze, ale co z tego, skoro go nie uratowałam? W życiu na pewno by mi się udało!

Też w to wierzę. Powiedziała mu pani o swojej fascynacji?

- Nie, tyle kobiet mu to już mówiło! Nie chciałam go zadręczać i stawiać w sytuacji, w której musiałby mówić, że mu z tego powodu miło...

Czyli rockowa z pani dziewczyna!

- Nie przepadam za prostą i łatwą muzyką. Faktycznie często chodzę na koncerty i do klubów i najlepiej się bawię przy ambitnej i mocnej muzyce. Mój medialny wizerunek odbiega od tego, jak zachowuję się w życiu lub na koncertach. W telewizji czy na konferencjach wolę być neutralna, wtopić się w tłum.

Ale podobno wzięła pani udział w castingu do siódmej części "Gwiezdnych wojen"?

- Tak. Miałam akurat czas, pojechałam więc do Londynu, bo uznałam, że to będzie ciekawe doświadczenie. Startowałam do konkretnej roli, to była postać siedemnastolatki, więc z góry wiedziałam, że nie mam szans. Ale pomyślałam, że może ktoś mnie zauważy i coś dobrego z tego wyniknie.

I zauważył?

- Tak, to było bardzo budujące i mam nadzieję, że to jakoś zaprocentuje.

Na razie ruszają zdjęcia do siódmej serii "Czasu honoru".

- Właśnie dostałam scenariusz, ale jeszcze nie miałam okazji go przeczytać. Jestem bardzo ciekawa, jak sobie będzie radzić Lena, bo to jest przecież czas, gdy na świat przyszedł mały Jasio. Wokół wojna i powszechna mobilizacja, a tu mała istota, którą trzeba ochronić. Myślę, że będzie to czas trudnych wyborów i wielkiej odwagi. W każdym razie ta seria będzie poświęcona powstaniu warszawskiemu.

Rozmawiała Ewa Gassen-Piekarska

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Zdecyduj kto dostanie Oscara!

To i Owo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: młoda aktorka | Agnieszka Więdłocha | Agnieszka Więdlocha | wojny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje