Reklama

"Żniwa": Wypad za miasto

"Żniwa" to debiutancki film Benjamin Cantu, opowiadający o uczuciu, jakie rodzi się między dwoma mężczyznami w gospodarstwie rolnym niedaleko Berlina. Łatwo być gejem w metropolii, lecz znacznie trudniej w wiejskim środowisku. Jak bohaterowie filmu poradzą sobie z tym wyzwaniem?

Gospodarstwo rolne z dala od zgiełku. Okolicznych mieszkańców nie interesuje wielkomiejski Berlin, który leży tylko sześćdziesiąt kilometrów od ich małej, rolniczej miejscowości. W końcu w trakcie żniw każdy rolnik powinien skoncentrować się na ciężkiej pracy. Rolnik to dobry zawód, a dobry zawód to przecież połowa sukcesu. Aby go zdobyć, wystarczy pilnie wypełniać swoje obowiązki i zdać egzamin rolniczy, który w filmie Benjamina Cantu okazuje się synonimem niezależności.

Reklama

W tak "spreparowanej" rzeczywistości reżyser umieszcza dwóch nastolatków, których ni stąd ni zowąd połączy gorące, homoseksualne uczucie. Marko odgrywa rolę spokojnego samotnika. Nie za bardzo ma ochotę bratać się z szkolnymi kumplami. Matka alkoholiczka, ojciec - szkoda gadać. W takich warunkach warto przynajmniej zostać wyedukowanym rolnikiem, który może kiedyś wyląduje na swoim skrawku ziemi. Jednym słowem: Marko jest dziwny. Jeszcze dziwniejszy wydaje się Jacob: buntownik z frywolnym loczkiem, który zdał maturę i próbował kiedyś swoich sił w bankowości. Jednak nagle poddał się i postanowił przenieść się na wieś. Wszystko, ot tak, jakby wiejskie powietrze działało cuda.

W "Żniwach" liczy się przede wszystkim nachalny realizm. Obok dwóch głównych bohaterów, których grają profesjonalni aktorzy, występują tu tylko naturszczycy. Niestety, czego nietrudno się domyślić, większość wypowiadanych przez nich kwestii przypomina wyuczony na pamięć protokół.

Cantu z uporem maniaka próbuje w swoim debiutanckim filmie pokazać "inny świat" poza metropolią, który według niego różni się tak bardzo od powszechnie rozpoznawalnej, mieszczańskiej rzeczywistości, że można go uznać wręcz za magiczny. Czas rządzi się tu innymi prawami. Wszystkiemu winna jest natura. Zwierzęta stanowią ciągłe zagrożenie, a jeśli nie wstaniesz o świcie, ucierpi na tym twoje gospodarstwo. Zbiór wyświechtanych "wiejskich frazesów" okraszony zostaje scenkami rodzajowymi w stylu: "młodzi rolnicy spędzają czas wolny przed marketem". Nic ich nie goni, w końcu pracę na polu mają już z głowy.

Homoseksualne uczucie między Marko i Jacobem to efekt uboczny. Miłość rodzi się nagle, w trakcie pracy, w sentymentalnej, wiejskiej aurze. Najpierw pocałunki w półmroku w stodole, spojrzenia rzucane ukradkiem w trakcie zajęć szkolnych, w końcu wspólny nocny wyjazd do stolicy. Tak jakby miasto miało ośmielić zakochanych, choć żaden z nich nie ma ochoty być tam dłużej niż kilka godzin.

Mrok berlińskich ulic kontra nasłonecznione tereny rolnicze. Bardziej naiwnie i stereotypowo chyba nie można. W tym wszystkim dwóch "innych", którzy nareszcie na siebie wpadają. Gospodarstwo rolne to nie jest wymarzone miejsce na homoseksualny romans, ale przecież natura kocha wszystkie swoje dzieci. A wszystko zgodnie z reżyserskim przekonaniem, że "ci żyjący za miastem" przecież zasadniczo się od "nas" różnią!

3/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Żniwa", reż. Benjamin Cantu, Niemcy 2011, dystrybutor: Tongariro, premiera kinowa: 24 sierpnia 2012

---------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: benjamin | \ Film | Benjamin Cantu | żniwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje