Reklama

"Wypisz, wymaluj... miłość" [recenzja]: Zakochany belfer

Podłożem konfliktu bohaterów "Wypisz, wymaluj... miłość" jest ich zamiłowanie do sztuki. On (Clive Owen) nie uznaje wyższej wartości ponad słowo. Ona (Juliette Binoche) nie widzi świata poza malarstwem. Czy ktoś może mieć wątpliwości, jak zakończy się spotkanie tych dwojga?

Któż z nas nie chciałby mieć takich nauczycieli w liceum? Pozostających w otwartym konflikcie, w który angażują uczniów, a jednocześnie na tyle przebojowych i lotnych, że są w stanie zarazić wychowanków zamiłowaniem do wykładanych przedmiotów?

Reklama

Tacy właśnie są anglista Jack Marcus i ucząca w tej samej szkole pani od plastyki, Dina Delsanto. Do pierwszego uczniowie zwracają się per "mój kapitanie", od drugiej słyszą nieustanną krytykę, prowadzącą w efekcie do rozwijania zdolności. Ale szkolni idole nastolatków nie są pozbawieni wad. Nauczyciel ma poważny problem z alkoholem, który doprowadził do rozpadu jego małżeństwa. Nauczycielka porusza się o kulach, cierpi na poważne zapalenie reumatoidalne stawów, przez które musiała zapomnieć o rozwijaniu życia erotycznego. Oboje są charakterni i niezależni, ale jednocześnie tęskniący za ciepłem i obecnością bliskiej osoby.

75-letni Fred Schepisi w banialuki o miłości wkłada mnóstwo cytatów z arcydzieł światowej literatury i filmu. Elokwentny twórca zręcznie porusza się po annałach historii kultury, czym może zaskarbić sobie sympatię widzów oczekujących od dzieła intertekstualnych nawiązań. Masową publiczność uwodzi zaś docinkami bohaterów, którzy kreując się na niedostępnych i nie do zdobycia, prowadzą prawdziwą słowną batalię. Ta jest naprawdę komiczna, w czym tkwi największa siła tego przewidywalnego filmu, ale zaznaczmy od razu, że twórcom nigdy nie udaje się osiągnąć poziomu sympatycznie przegadanych indie movies spod znaku Lynn Shelton czy Richarda Linklatera.

Najbardziej jednak żal porzuconej debaty, którą ten film rozpętuje już na początku. Spór toczy się wokół tego, czy istotniejsze dla rozwoju ludzkości jest słowo, czy też obraz. Reprezentanci jednej i drugiej strony, anglista i plastyczka, wytaczają potężne argumenty, ale ostateczne rozwiązanie tej sprawy zostaje zamiecione pod dywan. Przeciwnicy kapitulują, bo jak tu walczyć dłużej z kimś, w kim jest się zakochanym?

A przecież właśnie za pokazanie im emocjonującego sporu wokół sztuki ukochali ich uczniowie, którzy słowo pisane i obrazy kojarzą już jedynie z ekranów komputerów. Cóż z tego, skoro w pewnym momencie scenarzysta zapomniał, że to przede wszystkim młodzież belfrowie powinni uwodzić, a nie siebie nawzajem?

5/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Wypisz, wymaluj... miłość" (Words and Pictures) , reż. Fred Schepisi, USA 2013, dystrybucja: Kino Świat, premiera kinowa: 13 czerwca 2014

--------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: belfer

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje