Reklama

"Underdog" [recenzja]: Wstań i walcz!

Eryk Lubos i Mamed Khalidov w filmie "Underdog" / materiały dystrybutora /Piotr Pędziszewski /materiały prasowe

Co począć, kiedy coś już było, ktoś to zrobił, a jest potrzeba uczynienia tego raz jeszcze? Pytania, które zadają sobie chyba wszyscy filmowcy świata, próbujący mierzyć się z dorobkiem Hollywood. Przed takim zadaniem stanęli też twórcy rodzimego "Rocky’ego" i paru innych kultowych tytułów, realizując swojego własnego, polskiego "Underdoga". Filmu, który ku sporemu zaskoczeniu, okazuje się całkiem udaną realizacją.

Reklama

Na oryginalność bym jednak nie liczył, chociaż kilka rozwiązań i pomysłów jest świeżych i autonomicznych. Po pierwsze jest to bodajże pierwszy film, który jako dyscyplinę sportu pokazuje tzw. mieszane sztuki walki, czyli zawody MMA. Oczywiście mówimy tutaj o full kontakcie i używaniu dowolnych technik walki wręcz bez użycia broni. Innymi słowy jest na co popatrzeć, o czym świadczy popularność tych konkurencji w naszym kraju. Po drugie część obyczajowa opowieści rozgrywa się w Ełku na Mazurach, czyli jest swojsko. Trzecia kwestia. Od początku mamy do czynienia z mistrzem, a nie z kimś, kto dopiero dzięki determinacji, morderczemu wysiłkowi będzie wchodził na szczyt.

Nasz bohater, czyli Borys "Kosa" Kosiński - znakomity Eryk Lubos - wręcz odwrotnie, ze szczytu właśnie spada. A co za tym idzie film będzie o jego powrocie, czyli determinacji, sile woli i morderczemu treningowi. W finale zaś twórcy, wzorem swoich poprzedników, zaplanowali emocjonujący pojedynek w klatce - tak wygląda ring MMA.

Reklama

Zostawmy fabułę. Pytanie, czy to wszystko się udało? Cóż, wyszło zgrabnie, profesjonalnie, efektownie i kiedy trzeba dynamicznie. Film, w którym jako reżyser debiutuje jeden z założycieli Federacji KSW, promującej walki MMA, trudno, żeby ustrzegł się błędów, a mimo to robi naprawdę niezłe wrażenie. Duża, jak nie największa w tym zasługa samego Eryka Lubosa w roli wstającego z kolan mistrza "Kosy".

Sam Maciej Kawulski, który na temacie się zna, prowadzi projekt w sposób wyważony. Nie szarżuje, gdzie nie trzeba. Nie przesadza, gdzie to niewskazane. Jako amator, choć zawodowiec w organizowaniu gal tego sportu, ma wiedzę, co znaczy show, jak pociągnąć za sobą tłum. I to, w sobie znany sposób, z wrodzoną inteligencją oraz wyczuciem wykorzystuje. Pomaga mu w tym zresztą scenariusz Mariusza Kuczewskiego, tego samego od dwóch ostatnich "Listów do M", który nie pozwala na przesadne szaleństwo, a skupia się bardziej na przeżyciach bohaterów, ich portretach, jak i tle obyczajowym.

W pewnym momencie film już podąża tropem pierwszego "Roky’ego". Nie jest to zarzut. Kuczewski z Kawulskim mają pełną świadomość, że nie wymyślą na nowo koła. Obaj umiejętnie żonglują i adaptują najlepsze wzorce gatunku i podają je dalej bez kompleksów. Można rzecz jasna zadać sobie pytanie, a po co ci "Ruscy", o których fabuła zapomina po pierwszym akcie, a niespodziewanie wraca w ostatnim? Tu i ówdzie pojawi się jeszcze kilka znaków zapytania dla wprawnego widza, ale i tak "Underdoga" ogląda się dobrze, a nawet z zaangażowaniem.

Lubos faktycznie wygląda w tym filmie tak, jakby czekał na tę rolę. A to przekłada się na odbiór tej postaci. "Kosy" nie sposób nie lubić, nie kibicować mu, nie przeżywać jego perturbacji. W "klatce" też robi niezłe wrażenie u boku legendy MMA Mameda Khalidova. Z kolei sekwencje z przygotowań do finałowej walki, które są już stałą składową kanonu, po seansach wszystkich "Rockych", "Kickboxerów" czy wreszcie obu "Creadów", daleko w tyle zostawiają przed chwilą wymienione. Nieco gorzej jest z samym końcowym pojedynkiem. Jeśli kiedyś powstanie druga część, to warto pochylić się na choreografią walki.

Nie sposób nie wspomnieć o udziale w tej produkcji Janusza Chabiora w roli trenera "Kosy". Z całą pewnością to barwna i zabawna postać tylko, dlaczego tak wulgarna? Nawet zespół Tourette'a nie tłumaczy wszystkiego... Oczywiście Chabior obsadzony w punkt i choć klnie jak szewc, to klasy mu odmówić nie można. Zresztą warto to wszystko zobaczyć samemu i w kontekście samego tytułu dać "Underdogowi" szansę.

7/10

"Underdog", reż. Maciej Kawulski, Polska 2019, dystrybutor: Next Film, premiera kinowa: 11 stycznia 2019 roku.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Underdog

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje