Reklama

Reklama

"Świadkowie Putina": Zbrodnia bez kary [recenzja]

Opozycjonista Boris Niemcow został zastrzelony pod murami Kremla, milionera Michaiła Lesina znaleziono martwego w hotelu. Były premier Michaił Kasjanow został publicznie upokorzony, a Ludmiła Putin otrzymała papiery rozwodowe. Nawet reżyser dokumentu Witalij Manski mieszka dziś na Łotwie. Większość osób, które pracowały na sukces Putina, przeszła do opozycji, straciła życie lub musi się ukrywać.

Opozycjonista Boris Niemcow został zastrzelony pod murami Kremla, milionera Michaiła Lesina znaleziono martwego w hotelu. Były premier Michaił Kasjanow został publicznie upokorzony, a Ludmiła Putin otrzymała papiery rozwodowe. Nawet reżyser dokumentu Witalij Manski mieszka dziś na Łotwie. Większość osób, które pracowały na sukces Putina, przeszła do opozycji, straciła życie lub musi się ukrywać.
Kadr z filmu "Świadkowie Putina" /materiały prasowe

31 grudnia 1999 roku Borys Jelcyn niespodziewanie zrzeka się władzy. Pełniącym obowiązki prezydenta zostaje dotychczasowy premier Władimir Putin. Dostaje trzy miesiące na przeprowadzenie kampanii, w marcu mają odbyć się demokratyczne wybory. Próżno jednak szukać spotów wyborczych i debat z udziałem Putina, były funkcjonariusz KGB nie ma zamiaru dyskutować z kontrkandydatami. Wyborcy nie dowiedzą się o jego planach gospodarczych i nie wysłuchają mamiących obietnic.

Putin to człowiek czynu, tak mawiał o nim Borys Jelcyn, kampanię wyborczą oprze na strachu przed czeczeńskimi separatystami. Jeżdżąc po kraju, przekonuje obywateli, że potrzebują rządów silnej ręki, a przemocy można przeciwstawić się wyłącznie siłą. Startując z dwuprocentowym poparciem, w ciągu sześciu miesięcy przekonuje do siebie ponad połowę głosujących obywateli. Wybory wygrywa z wynikiem 51,2 proc.  

Reklama

Reżyser Witalij Manski opowiada o czasach kampanii i pierwszym roku prezydentury Władimira Putina. Kulisy władzy poznał zza oka kamery, dzięki pracy na stanowisku szefa działu dokumentalnego w telewizji publicznej. Do oficjalnie kręconych materiałów dodano jedynie komentarz samego reżysera, najczęściej gorzki i sarkastyczny, czasem po prostu informacyjny.

W ten sposób powstał film o dyktaturze, rodzącej się przy niemym przyzwoleniu świadków tych wydarzeń. "Milczenie oznacza zgodę" - mówi reżyser, sam posypując po latach głowę popiołem. To nie pierwszy dokument Manskiego o reżimie, właściwie to dysponuje już całkiem pokaźnym portfolio. W 2015 roku wyszedł nagradzany dokument "Pod opieką wiecznego słońca" o Korei Północnej, a w 2011 roku film "Ojczyzna albo śmierć" o kubańskiej rewolucji.

Z materiału zebranego przez Manskiego, wyłania się obraz jednostki zachłannej i przekonanej o własnej nieomylności. "Wszyscy dobrowolnie staliśmy się zakładnikami człowieka, który prowadził nas w świetlaną przyszłość uderzająco podobną do najmroczniejszej przeszłości" - mówi narrator. Tego, co nastąpiło po wyborach, nie przewidział nawet sam twórca Putina, Borys Jelcyn. Protegowany szybko się usamodzielnia, odsuwając schorowanego starca, choć brzemię władzy ciąży mu równie mocno, jak poprzednikowi, który ostatecznie nie zdołał go udźwignąć. Wkrótce podejmuje krwawą grę polityczną, która dla większości jego współpracowników oznacza koniec kariery, a dla niektórych nawet śmierć.

"Mam nadzieję, że kiedyś wrócę do normalnego życia" - zapewnia Putin w intymnej rozmowie z Manskim i dodaje: "Los monarchów mnie nie zachwyca". Czy już wtedy wiedział, że nie odda władzy, czy może podjął tę decyzję dużo później, zakładając z właściwą sobie pewnością, że bez jego silnej ręki kraj nie przetrwa?

W przeciwieństwie do dokumentu "Pod opieką wiecznego słońca" tym razem nie zobaczymy ujęć, które nie miały ujrzeć światła dziennego. Manski nie dysponuje spektakularnym materiałem: albo operuje powszechnie znanymi faktami, albo własną interpretacją gestów, niedopowiedzeń i zagrań politycznych. Ci, którzy spodziewają się, że reżyser odkryje przed nimi tajemnice Kremla, wyjdą z kina rozczarowani. "Świadkowie Putina" pozostają więc jedynie przypadkową refleksją nad brzemieniem władzy i zamierzoną - nad ludzką naturą, która w milczeniu przyjmuje zamach na własną wolność.

6/10

"Świadkowie Putina" (Svideteli Putina), reż. Witalij Manski, Łotwa, Szwajcaria, Czechy 2018, dystrybutor: Against Gravity, premiera kinowa: 28 czerwca 2019 roku.


INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Świadkowie Putina

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL