Po pierwsze w najnowszym filmie Alice Winocour eksploracja kosmosu to sprawa wspólna. W XXI wieku nie liczy się żadne przeciąganie liny, wyścig o pierwszeństwo czy jak największy kawałek kosmicznego tortu, a międzynarodowy sojusz, który stawia na współpracę i relację partnerską. Po drugie - czerwona planeta zdaje się być od nas o włos, na wyciągnięcie ręki. Nie dość, że przygotowania międzynarodowej misji "Proxima" - która zakłada wysłanie trójki astronautów na Marsa - trwają w najlepsze, to prognozy Europejskiej Agencji Kosmicznej wskazują, że ma ona olbrzymie szanse powodzenia. Na pokładzie znajdzie się miejsce dla trójki śmiałków, w skład załogi wejdzie też kobieta. Zasłużona, francuska astronautka. Co ciekawe, Sarah od dziecka o tym marzyła, tkwiła w niej chęć eksploracji i romantycznej przygody. Podobno gdy miała osiem lat złapała abażur, wsadziła go sobie na głowę, mówiąc, że chce wznieść się w przestworza i dolecieć do najbliższej gwiazdy. Alice Winocour ściąga jednak swoją bohaterkę na ziemię. I przypomina, że jest dziś mamą siedmioletniej Stelli.
Jest w "Proximie" widoczny, co jasne, dylemat matki i astronautki zarazem, na ekranie trwa nieustające łączenie ról macierzyńskich i zawodowych, które stanowią sedno filmu. Winocour zderza sferę prywatną z tą niemal kosmiczną: chwile spędzone wspólnie w mieszkaniu świetnie kontrastują z chłodnymi hangarami, gdzie trwają ostatnie przygotowania do międzyplanetarnego lotu. Tu bohaterka ma zaraz zostać wystrzelona w kapsule prującej kilkanaście tysięcy kilometrów na godzinę, by postawić stopę na Marsie, a córka przynosi do domu dwóje z matmy i rękę w gipsie. Nie wiadomo, co przychodzi trudniej - wizja podboju kosmosu, czy życie z perspektywy rodzinnego stołu i sprostanie roli czułej, opiekuńczej matki.
"Proxima" ogrywa rozdwojenie astronautki rewelacyjnie - mniej efektownie niż wysokobudżetowe produkcje pokroju "Pierwszego człowieka" czy "Grawitacji", bez podpierania się spektakularnymi efektami specjalnymi, skupiając się za to na rozdarciu i wyborach motywowanej silnymi uczuciami bohaterki. W odróżnieniu od epickich hollywoodzkich produkcji Winocour nie sprowadza fabuły filmu do kolejnych etapów podróży kosmicznej, interesuje ją to, co następuje wcześniej. Przenosi ona całą opowieść w obręb ziemskiej rzeczywistości, w której bohaterka stara się torować sobie drogę do kariery, spełniać marzenia, będąc jednocześnie świadomą ceny, którą przyjdzie jej w końcu zapłacić - rozłąki z dorastającą córką. A Eva Green potrafi to szerokie spektrum emocji zagrać, uwiarygodnić i wprawić widza w osłupienie.
Aktorka czyni również z "Proximy" opowieść o uprzedzeniach i dyskryminacji, z jaką przez lata spotykały się kobiety w tym zawodzie. Sarah wylewa na morderczych treningach siódme poty, znosi nieludzkie przeciążenia i przekracza granice wytrzymałości, z którymi nie wszyscy sobie poradzili, jednak z początku niewielu jej kolegów potrafi z aprobatą kiwnąć głową. Kiedy "kosmiczni kowboje" po raz pierwszy zdobywali Księżyc kandydatki na astronautki też były traktowane jako niedorzeczność, trudno było przekonać NASA, że warto posłać w kosmos właśnie kobietę. Film Alice Winocour dedykowany jest wszystkim tym wykwalifikowanym dziewczynom w skafandrach (choćby Catherine "Cady" Coleman - uczestniczce dwóch misji wahadłowch i ekspedycji na Międzynarodową Stację Kosmiczną), które nie wyrzekły się pasji i poczucia własnej wartości, udowadniając tym samym, że niczym nie różnią się od facetów. Być może to właśnie one powinny przejąć stery, by rozwinąć skrzydła. I jako pierwsze wylądować na Marsie.
7,5/10
"Proxima", reż. Alice Winocour, Francja 2019, dystrybutor: Best Film, premiera kinowa: 24 stycznia 2020 roku.







!["Minionki i straszydła" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MSCGMIDCOBM4Q-C401.webp)
!["Martwe zło: Ogień" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MSCEIREN6SJAT-C401.webp)

