Reklama

"Nikt nie mówił, że życie jest piękne"

"Taxi A", reż. Marcin Korneluk, Polska 2007, dystrybutor: Kino Świat, premiera kinowa: 13 sierpnia 2011

Kolejna polska komedia o problemach współczesności? Gdyby rzeczywiście było tak, że film Marcina Korneluka to dzieło podobne do wyczynów pana Pazury, pana Vegi, czy pana Aksinowicza, to rzeczywiście nie byłoby czym się martwić i tak naprawdę o czym pisać. Polska publiczność uodporniła się już prawdopodobnie na kiepski, przyciężkawy humor polskich scenarzystów, który nie ma nic wspólnego z dobrą zabawą, a jedyne odczucie, które wywołuje, to zażenowanie.

Reklama

W przypadku "Taxi A" mamy jednak do czynienia z wyjątkowym przypadkiem filmu aspirującego do "czegoś więcej", niż zwykła komedyjka o niskim standardzie społecznym w Polsce. Diagnozy reżysera dotyczące "polskości" ze sceny na scenę wydają się być coraz bardziej absurdalne. Jeśli na dokładkę kampania promocyjna filmu opiera się na przekonaniu, że to "cudo" jest po "Edim", "Jasminum" i "Zmruż oczy" kolejnym filmem o "szukaniu szczęścia, tam gdzie najmniej się go spodziewamy", to szczerze mówiąc naprawdę warto się zastanowić nad tym, do czego zmusza się polskiego widza i jak niezgrabnie mydli mu się oczy.

Film Korneluka powstał w 2007 roku. Już wtedy był pokazywany m.in. na festiwalu "Młodzi i film" w Koszalinie. Minęło cztery lata i nagle film jest dystrybuowany w polskich kinach. Można by się zastanawiać, co wpłynęło na taką a nie inną decyzję. Być może rosnąca popularność Mariana Dziędziela, który gra główną rolę "biznesmena" Andrzeja, albo nadzieja na to, że w wakacyjnym okresie łatwiej będzie wcisnąć "niewinnym" ten niebywały gniot (pełna odpowiedzialność za taką inwektywę).

W bajkowo-magicznym Olsztynie pewnego słonecznego poranka, w jednej z plastikowych willi z wieżyczkami na przedmieściach lokalny boss Andrzej, człowiek o gołębim sercu, zostaje oszukany przez niewierną żonę i swojego wspólnika-księgowego. Na domiar złego atakuje go dręczący komornik, który pracuje jeszcze na dodatkowym etacie w "skarbówce". Koniec końców Andrzej zostaje z niczym, a wszystkiemu winne są przewożone z terenu Federacji Rosyjskiej magnetowidy i odtwarzacze dvd na niebagatelną sumę pięciu milionów złotych. Lokalny boss ucieka przed odpowiedzialnością i błąka się w nieskazitelnie czystym garniturze po olsztyńskich uliczkach. Życie staje mu przed oczami w scenie nad wodą, w trakcie której Andrzej patrzy w dal i myśli o samobójstwie. Ratunkiem jest drewniana łajba z wiosłami, którą bohater kupuje od rybaka za ostatnie tysiąc złotych. Od tego momentu wozi pasażerów na drugą stronę rzeki i inkasuje za to pięć złotych (dziesięć dla przemytników).

W filmie Korneluka zielona łódka jest koślawym symbolem leżanki u psychoanalityka, a oszukany przez "system" Andrzej metaforycznym aniołem leczącym dusze odrzuconych. W jego "taksówce" żalą się m.in. call girl, żebrak, drobny pijaczek, pozbawiona dzieciństwa mała geniuszka, czy małoletnia złodziejka. Prorocze porady Andrzeja działają zawsze, chyba że ktoś zbuntuje się przeciwko poczciwemu panu i tak jak lokalny polityk nadal będzie nieuczciwie prowadził interesy. Kariera obłudnego dorobkiewicza skończy się za kratkami, bo w bajkowym Olsztynie pizzę zamawia się przez internet, niewidome dziewczynki nie mają książek w Brailu ale oliwa zawsze sprawiedliwa "po polsku"...jak głoszą tylko niektóre frazesy z filmu.

Nie ma sensu dalej pastwić się nad filmem Korneluka, ponieważ trzeba byłoby przejść do wątków dotyczących kwestii tego co jest, a co nie jest filmem. Nie ma sensu również szukać pozytywów tego sztucznego obrazka, bo szczerze powiedziawszy, napisać że coś w "Taxi A" jest stereotypowe byłoby i tak komplementem. Można jedynie przestrzegać wszystkich, którym choć przez myśl przejdzie wybranie się do kina na "przygody polskiego Robin Hooda" po sześćdziesiątce.

0/10

Ciekawi Cię, co jeszcze w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: marcin | Marcin Korneluk | Życie | Nie | życie jest piękne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje