"Mięso" zaskoczyło widzów i krytyków już w trakcie tegorocznego festiwalu w Cannes. Film pokazano w sekcji Tydzień Krytyków. Spotkał się on z bardzo entuzjastycznym przyjęciem.Najczęściej opisuje się go, zaczynając od postaci wegetarianki o imieniu Justine (Garance Marillier), która zostaje zmuszona do spożycia mięsa - dokładniej podrobów. Od tego momentu jej ciało zaczyna płatać figle. Najpierw koszmarna wysypka, następnie totalny głód. Ta przemiana dokonuje się w atmosferze początku roku szkolnego na uczelni wyższej - kierunek weterynaria. Zresztą młoda bohaterka pochodzi z rodziny weterynarzy. Na tej samej uczelni studiuje również jej starsza siostra Alexia (Ella Rumpf).
Zmiany w ciele Justine są ściśle powiązane z nowym etapem w jej nastoletnim życiu. Ducournau zdecydowała bowiem, że jej body horror będzie rozgrywał się w środowisku studentów, wśród których istnieje hierarchia roczników i tradycje "chrztu dla pierwszaków". Dzięki temu nie ma problemu z akceptacją dużej ilości krwi, mięsa itp. Gdzieś w tle pojawiają się ludzkie trupy. Wszyscy szaleją w trakcie orgii organizowanych w szpitalach. Dokładnie tak jak w filmach o przerwach semestralnych i młodzieżowych wyjazdach integracyjnych.
Najprościej opisać "Mięso" przypinając mu łatkę filmu o szukaniu granic swojego pożądania i budzeniu się dzikiej kobiecości. Z jednej strony racja, z drugiej - rama gatunkowa w filmie Decournau jest tak mocna, że naprawdę trudno pozbyć się wrażenia, że najważniejsze jest spiętrzenie scen gore. I nie ma w tym nic złego!
Jednocześnie przywołane na początku reżyserki, które prawdopodobnie inspirowały reżyserkę i scenarzystkę "Mięsa", traktowały body horror jako rzeczywiście platformę do opowiedzenia o ciele jako o przestrzeni walki o władzę w patriarchalnym społeczeństwie. Bohaterki Decournau nie zajmują się takimi sprawami. Tak jakby nie było już takiego problemu. Między słowami pojawia się wątek stosunku do zwierząt i praw kobiet, ale bardziej jak slogan - bezpieczne rozwiązanie dramaturgiczne.
Pochłanianie bez umiaru to dla obu sióstr wymarzony stan. Codzienność wiąże się zatem z ograniczeniem swojej natury. Ta natura pozostanie do końca tajemnicą, co nie jest wadą, ale rzeczywiście powoduje, że "Mięso" momentami staje się filmem z przesłaniem, którego nikt nie jest w stanie rozpoznać. Sytuację ratują dwie genialne role brutalnych sióstr i to właśnie one pozostaną w pamięci widzów.
7/10
"Mięso" (Raw), reż. Julia Ducournau, Włochy, Francja, Belgia 2016, dystrybutor: UIP, premiera kinowa: 22 września 2017 roku.









