Reklama

"Ludzki głos": Kobieta na skraju załamania nerwowego [recenzja]

Tilda Swinton w filmie "Ludzki głos" /materiały prasowe

Zaledwie trzydziestominutowy "Ludzki głos" stanowi pierwszy anglojęzyczny film w karierze Pedra Almodóvara. W wywiadzie, który widzowie będą mieli okazję zobaczyć w ramach tego samego seansu, gwiazda produkcji Tilda Swinton stwierdza, że jest on opowiedziany po "almodóvarsku". Trudno o lepsze określenie - mimo znacznych różnic względem ostatnich dzieł hiszpańskiego mistrza, nie da się nie rozpoznać jego stylu.

Fabuła jest luźno oparta na "Głosie ludzkim", sztuce Jeana Cocteau. Bezimienną bohaterkę (Swinton) poznajemy w momencie, gdy kupuje ona siekierę. Po chwili wraca ona do swojego mieszkania, gdzie oczekuje na jakikolwiek sygnał od ukochanego. Ten opuścił ją trzy dni wcześniej, ma jednak pojawić się jeszcze po swoje rzeczy i tęskniącego za nim psa. Kobieta przeskakuje z euforii na histerię, niszczy kolejne przedmioty, próbuje zrobić sobie krzywdę - wszystko przez nieodwzajemnioną miłość. Gdy mężczyzna w końcu dzwoni, emocji nie da się już poskromić.

Reklama

Język Almodóvara widoczny jest od początku, dzięki żywym kolorom scenografii i pięknych kostiumów noszonych przez Swinton. Aktorka gra na granicy skrajnych emocji. Szarżuje, wyrzuca z siebie kolejne zdania pełne pretensji, zbiera się na dramatyczne i puste gesty. Jak zawsze, pod batutą hiszpańskiego reżysera, te "telenowelowe" chwyty działają bardzo dobrze. Twórca "Porozmawiaj z nią" w przekonujący sposób ukazuje kolejne etapy radzenia sobie bohaterki z odejściem ukochanego.

Niemniej po seansie czuć niedosyt, jakbyśmy obejrzeli jedynie pierwszy akt bardzo dobrze zapowiadającego się filmu. W wywiadach Almodóvar nie ukrywał jednak, że nie zamierzał nadpisywać historii Cocteau. Zamiast dorabiać kolejne rozdziały, wpisał ją w swoje fascynacje i strategie twórcze. Samo miejsce akcji wziął w cudzysłów umowności, umieszczając aktorkę w pięknym mieszkaniu, z kolei sam apartament w pustej, zapomnianej przez świat hali. Zaznacza to sceniczny rodowód filmu. Na szczęście sam reżyser unika nieznośnej teatralności, która wpływa destrukcyjnie na adaptacje kolejnych sztuk - by wspomnieć tylko niedawne "Pewnej nocy w Miami..." i "Ma Rainey: Matkę bluesa".

Jeszcze ciekawszy od samego krótkiego metrażu jest wywiad, który następuje w drugiej części seansu. Almodóvar opowiada w nim o doborze muzyki (zapożyczonej z jego wcześniejszych filmów), uwspółcześnieniu sztuki Cocteau, jej wcześniejszych adaptacjach oraz planach na kolejny film. Z kolei Swinton opowiada m.in. o współpracy z reżyserem i swoim scenicznym partnerze - psie Dashu. Co najważniejsze Almodóvar zdradza, że pracuje już nad kolejnym scenariuszem, a w roli głównej widzi zdobywczynię Oscara za "Michaela Claytona". Projekcja nie mogła skończyć się bardziej optymistycznym akcentem.

7/10

 "Ludzki głos" (The Human Voice), reż. Pedro Almodóvar, Hiszpania/USA 2020, dystrybucja: Gutek Film, premiera kinowa: 21 maja 2021 roku.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ludzki głos

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje