Reklama

"Kobieta w czerni": Harry Potter z siekierą

Daniel Radcliffe próbuje uciec z Hogwartu i od skojarzeń z Harrym Potterem. Jako młody prawnik Arthur Kipps ukrywa się przed Czarną Damą w położonym na mokradłach starym, angielskim domu. "Kobietą w czerni" legendarne studio Hammer sięga po gotycki horror. Do bólu przewidywalny.

Reklama

Kilka lat temu z zaświatów powróciła brytyjska wytwórnia Hammer, która w latach 60. i 70. XX wieku zasłynęła cyklem ociekających przemocą i seksem gotyckich horrorów o Draculi i Frankensteinie. Przy nich "Kobieta w czerni" Jamesa Watkinsa wydaje się szczytem angielskiej elegancji i poprawności. Film opiera się na książce Susan Hill z 1982 roku, która doczekała się m.in. adaptacji teatralnej, do dziś granej na West Endzie. Klimatem przywołuje gotyckie opowieści o duchach odzwierciedlających cierpienia duszy i ciała żywych bohaterów.

Akcja rozgrywa się na początku XX w. w Anglii. Kipps, mimo młodego wieku, przeżył śmierć swojej żony - zmarłej w połogu. Opiekuje się samotnie 4-letnim synkiem, z którym musi się rozstać, by wykonać zlecenie szefa, a przy okazji uratować reputację w pracy. Chłopiec dołączy do niego za kilka dni. Kipps ma pojechać do małej miejscowości, by uporządkować papiery po zmarłej właścicielce starej posiadłości wystawionej na sprzedaż. Jak łatwo się domyślić, dom ma swoje mroczne tajemnicze, które dość drastycznie wpływają na jakość życia okolicznych mieszkańców.

James Watkins nie chce bawić się gotyckimi artefaktami, raczej grzecznie podąża określonym schematem. Jest stary, zapuszczony dom ze skrzypiącymi podłogami i trzaskającymi drzwiami, demoniczne zabawki, dziwne, małe dziewczynki, mokradła i woda kilka razy dziennie odcinająca posiadłość od świata zewnętrznego, mgły, deszcze, wiatry, stary, przydomowy cmentarz, ponurzy mieszkańcy wioski... I tytułowa bohaterka zabierająca w zaświaty kolejne dzieci w zemście za dawną tragedię. Jaką - to odkryje Kipps, który w cierpieniu po śmierci żony zaczyna wierzyć w istnienie duchów.

Trudno uciec przed skojarzeniami z Harrym Potterem, patrząc na Radcliffe'a biegającego z siekierą zamiast z różdżką. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że młody aktor radzi sobie całkiem nieźle, choć wiele do zagrania też nie ma. To raczej (i dobrze) stonowana gra bazująca na kilku męczeńskich minach i smutnych spojrzeniach. Główną rolę w filmie Watkinsa gra gotycki sztafaż - przedmioty, krajobrazy, muzyka. Detale, wydobywane przez stylowe zdjęcia Tima Maurice'a-Jonesa, budują klimat opowieści, jak w klasycznym, przyzwoitym filmie z dreszczykiem z lat 50.

Innowacji w tym niewiele. Chwilami można odnieść wrażenie, że Watkins nie wie, czym zapełnić kolejne minuty filmu, ale ostatecznie wyszedł poprawny horror dla miłośników gatunku. Całość ratuje zakończenie. Dla wytrawnych fanów kina grozy z pewnością mało zaskakujące, ale ładnie dopełnia psychologiczny wątek historii - cierpienie i tęsknotę Kippsa za zmarłą żoną.

4/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Kobieta w czerni" ("The Woman in Black"), reż. James Watkins, Wielka Brytania, Kanada 2012, dystrybutor Best Film, premiera kinowa 2 marca 2012 roku.

---------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: czerń | Harry Potter | film | Daniel Radcliffe | Kobieta w czerni | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama