Reklama

Reklama

"Iluzja": Odrzuć logikę

Grupa uzdolnionych iluzjonistów zostaje zwerbowana do magicznego show, które tak naprawdę jest efektownym napadem na bank, zakrojonym na szeroką skalę. "Iluzja" to zaproszenie na występ godny Davida Copperfielda, z wykorzystaniem audiowizualnych sztuczek współczesnej techniki filmowej. Dobra rozrywka na lato pod warunkiem, że odrzucimy logikę, "podejdziemy bliżej i damy się oszukać".

Kino jak dotąd słabo eksploatowało motyw postaci magika, a szkoda. Jak dobry jest to temat, udowodniły kilka lat temu dwie produkcje - "Iluzjonista" i "Prestiż".

Scenariusz "Iluzji" napisany został według tej samej filozofii, co przedstawienia Copperfielda, komercyjne superprodukcje z oprawą godną koncertów Madonny. I podobnie jak w przypadku innych występów magicznych, jeśli odrzucimy racjonalne podejście "szkiełka i oka", sceptycyzm wobec "niezwykłości" kolejnych sztuczek, a dodatkowo w przypadku filmu Louis Leterriera - luk w scenariuszu, czekają nas dwie godziny świetnej zabawy.

Reklama

Czterech magików w scenie otwierającej film, zostaje zwerbowanych przez tajemniczą "organizację" o nazwie "Oko". Rok później obserwujemy ich show w Las Vegas, w czasie którego napadają na bank we Francji i miliony euro rozdają widowni. W kolejnym przedstawieniu kradną majątek magnata, właściciela firmy ubezpieczeniowej, który sponsorował ich występ. Pieniądze oddają widzom, którym firma nie uznała roszczeń o wypłaty odszkodowania. Za iluzjonistami, nazywającymi siebie "Czterema jeźdźcami", podąża agent FBI z francuską policjantką oraz Bradleyem, byłym iluzjonistą, trudniącym się ujawnianiem tajemnic magików.

"Iluzja" w interesujący sposób wykorzystuje popularny heist movie, opowiadający o napadach na bank. Zwłaszcza odmianę tego rodzaju historii kryminalnych, tzw. caper story, gdzie w grę wchodzi kilka przestępstw, a my jako czytelnicy/widzowie obserwujemy przygotowania do nich. Film Leterriera odwraca nieco tę formułę. Wpierw zaprasza na występy, po drodze wyjawia tajemnicę poszczególnych sztuczek, by w finale wyjawić całość. A zakończenie jest spory zwrotem, choć odrobinę absurdalnym. Pamiętajmy jednak, że odrzuciliśmy wszak logikę.

Leterrier, twórca "Transportera", "Incredible Hulka" czy "Starcia Tytanów", wie, jak efektownie wykorzystać sztuczki cyfrowego kina. Umiejętnie żongluje tempem opowieści, wirującej jak magiczna karuzela w finale filmu. Spore wrażenie robią występy bohaterów, podobnie jak pościg ulicami Nowego Jorku. Kuleją natomiast relacje między bohaterami, zwłaszcza te miłosne, ale przed "deziluzją" ratuje doborowa obsada - Michael Caine, Morgan Freeman, świetny Mark Ruffalo, Jesse Eisenberg czy Woody Harreslon.

W magicznej oprawie dostajemy niezłe kino rozrywkowe, mieszające wszystko to, co aktualnie Amerykanie kochają najbardziej: heist movie, w którym dostaje się tym złym bankierom i firmom ubezpieczeniowym okradających biednych Amerykanów. Współczesny kryzys ekonomiczny wymaga wszak Robin Hoodów na miarę technologicznych możliwości naszych czasów. Do tego szczypta historii miłosnej, łzawych rodzinnych wspomnień z dzieciństwa i droga od pucybuta do milionera w dość niekonwencjonalny sposób. I nie zapomnijmy o niezwykle istotnej w takim wypadku teorii spiskowej i sięgającej starożytności organizacji. Tajemnicze "Oko" patrzy i w odpowiednim momencie pomoże Amerykanom. A jak nie pomoże, to przynajmniej efektownie zabawi.

6/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Iluzja" ("Now You See Me"), reż. Louis Leterrier, USA 2013, dystrybutor: Monolith Films, premiera kinowa: 28 czerwca 2013 roku.

---------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL