"Aktorka" [recenzja]: Jej portret

Elżbieta Czyżewska /materiały dystrybutora

Dokument o Elżbiecie Czyżewskiej dobrze koresponduje z biografią aktorki dokonaną przez Izę Komendołowicz, która w 2012 roku ukazała się na półkach księgarń. Interesująco ją ilustruje, chociaż pozostaje w stosunku do niej wtórny.

Reklama

Kinga Dębska i Maria Konwicka wykonały dobrą robotę. Z kamerą odwiedziły tych, którzy z Elżbietą Czyżewską żyli i pracowali. Pozbierały zróżnicowane głosy, dzięki czemu ich dokument prezentuje aktorkę z wielu perspektyw. Opowieści o niej pełne są anegdot, ale nie brakuje w nich goryczy. Artystka jawi się widzowi jako ikona, którą zapamiętaliśmy z kina, z filmów Wajdy czy Barei, pełna rys i pęknięć, wyżłobionych przez nieudane małżeństwo i niezdolność do asymilacji w Stanach Zjednoczonych, gdzie osiedliła się z wydalonym z Polski amerykańskim dziennikarzem.

Reżyserki śledzą jej losy dwutorowo. Interesują je przyczyny nagłego rozkwitu kariery Czyżewskiej w Polsce i jej równie gwałtowne przygaszenie po przeprowadzce za ocean. Jednocześnie badają, jak toczyło się prywatne życie artystki, odsłaniając jej skomplikowany charakter i trudną naturę. Rysuje się z tego złożony portret kobiety, która za swoją niezależność zapłaciła wysoką cenę.

Reklama

Dębskiej i Konwickiej należy się uznanie za sposób selekcji materiału. Nie uciekają przed intymnymi faktami z życia swojej bohaterki, ale pokazują je z klasą, nie żerują na jej prywatności, jak robią to współczesne media. Nie udają, że Czyżewska była osobą łatwa i niewinną, nie budują jej pomnika, nie wybielają. Cały czas czuć jednak, że są w stosunku do niej empatyczne i wyrozumiałe. Jej potknięcia i słabości są przedstawione w taki sposób, by widz wiedział, z czego się brały, co na nie wpływało. "Aktorka" nie jest ani tak wnikliwa, ani tak poznawczo nowatorska jak wspomniana biografia Komendołowicz, ale pozostaje filmem wyraźnym i z charakterem. Znamienne wydaje się, że i książkę, i dokument podpisały kobiety, które rozumieją, ile sprytu i energii potrzeba, by zaistnieć w zmaskulinizowanym świecie kina.

Dodatkowym atutem dokumentu są sceny z filmów, w których Czyżewska zagrała. Zderzenie postaci, w które się wcielała, z opowieściami o niej daje dobry efekt: pokazuje, jak dobrą aktorką była. Delikatność jej ekranowych kobiet przeciwstawiana jest jej zahartowaniu i niezłomności, niewinność i skromność - pewności siebie i ekspresyjności, figlarność i wdzięk - czerpaniu z życia garściami. Z filmu jasno wynika, że Czyżewska nie mogła znaleźć lepszego zawodu.

Niestety, mimo wielu zalet, o "Aktorce" nie można powiedzieć, że jest dokumentem spełnionym. Ogranicza go forma: archaiczna, telewizyjna, zawężona do formuły "gadających głów". Brak oryginalności pod tym kątem przy tak ciekawej bohaterce istotnie zaburza decorum. Pojawiająca się jedynie w kilku filmowych cytatach Czyżewska wprost rozsadza ekran. W pozostałych fragmentach pracuje jedynie pobudzana audialnie wyobraźnia. Z ekranu wieją monotonia i nuda.

6/10

"Aktorka", reż. Kinga Dębska, Maria Konwicka, Polska 2015, dystrybutor: Solopan, premiera kinowa: 4 grudnia 2015

Dowiedz się więcej na temat: Aktorka (2015)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje