Reklama

Protesty w sprawie wyroku TK. Artyści zabrali głos!

Milla Jovovich popiera protestujące Polki

Aktorka, która zasłynęła rolami w filmach takich, jak "Piąty element" i cykl "Resident Evil", opublikowała na Instagramie zdjęcie kobiety z tęczowym sztandarem na tle dymu z rac i petard. Milla Jovovich swój wpis zaczęła od polskiego hasła #wyroknakobiety.

Milla Jovovich na premierze filmu "Resident Evil: Ostatni rozdział" (2017)

Milla Jovovich, którą na Instagramie obserwuje 3,6 mln osób, napisała: "Stoję po stronie Polek, które rozpoczęły rewolucję z powodu uchwalonych nowych drakońskich praw aborcyjnych. Mówią one, że kobieta musi donosić ciążę i urodzić chore dziecko, nawet jeśli wiadomo, że ono umrze przy porodzie".

Następnie aktorka cytuje Kay Montano, swoją przyjaciółkę, londyńską wizażystkę. Montano, która pracuje m.in. z Julianne Moore, Rachel Weisz, Vanessą Kirby, Ruth Wilson, Anne Hathaway, Thandie Newton, Zoe Kravitz, Jennifer Lawrence i Carą Delevingne, w swoim wpisie powołała się na autorytet benedyktynki, siostry Joan Chittister, prezeski Konferencji Przywództwa Kobiet Religijnych i współprzewodniczącej Global Peace Initiative of Women. Dodając, że to ona wyjaśniła jej w 2004 roku, dlaczego sprzeciwianie się aborcji nie czyni nikogo automatycznie obrońcą życia. I cytuje jej wypowiedź, z którą nie sposób dyskutować.

Reklama

"W rzeczywistości, myślę, że w wielu przypadkach brakuje ci moralności, jeśli walczysz tylko o urodzenie dziecka. Nie o karmienie go, nie o jego kształcenie, nie o to, by miało dom. Dlaczego tak sadzę? Ponieważ nie chcesz, aby na opiekę nad dziećmi przeznaczano pieniądze z twoich podatków. To nie jest pro-life. To jest pro-urodzenie. Potrzebujemy o wiele szerszej rozmowy o tym, czym jest moralność w obronie życia".

Kay Montano w swoim wpisie, który cytuje Jovovich, dodaje też, że na ulice Warszawy w ubiegły piątek "wyszło 10 tys. ludzi, skandujących "Myślę, czuję, decyduję" i to zainspirowało kolejne 40 tys. ludzi do protestu w ponad 400 miastach".

Milla Jovovich (żona reżysera Paula W.S. Andersona i mama trójki dzieci) nieprzypadkowo podjęła temat aborcji. W 2017 roku przeszła zabieg usunięcia ciąży "w trybie nagłym". Z relacji, która opublikowała 1,5 roku temu, wynika, że poroniła. Była w czwartym miesiącu, kręciła film i - jak twierdzi - nie otrzymała właściwej pomocy medycznej.

"To było jedno z najbardziej przerażających doświadczeń, jakie kiedykolwiek przeszłam" - opisywała wtedy. "Nadal mam koszmary. Byłam sama i bezradna (...). Izolowałem się miesiącami (...). Dzięki Bogu udało mi się wydostać z tego osobistego piekła bez sięgania po leki, ale wspomnienie tego, przez co przeszłam i co straciłam, pozostanie ze mną do dnia mojej śmierci. Aborcja to koszmar w najlepszym wydaniu. Żadna kobieta nie chce przez to przechodzić. Ale musimy walczyć, aby upewnić się, że nasze prawa zostaną utrzymane, by móc czuć się bezpiecznie, gdy zajdzie taka potrzeba (...)".

Jovovich zabrała wtedy głos w związku z zaostrzeniem prawa aborcyjnego, w niektórych stanach USA. Teraz nie chce, aby spotkało to Polki.


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Milla Jovovich