Reklama

Oscary 2020

Reklama

Ekipa "Bożego Ciała" po oscarowej gali. "Żalu nie ma. Jest ekscytacja i wdzięczność"

"Żalu chyba nie ma. Jest ekscytacja i wdzięczność" - tak w rozmowie z amerykańskim korespondentem RMF FM, grająca w "Bożym Ciele" Jana Komasy Eliza Rycembel, podsumowała tegoroczną oscarową galę. Polscy filmowcy wyszli z Dolby Theatre bez statuetki dla najlepszego filmu międzynarodowego, którą zgarnął koreański "Parasite". "Konkurowaliśmy z najlepszym filmem tego roku" - zauważył grający w "Bożym Ciele" Tomasz Ziętek.

Eliza Rycembel, Bartosz Bielenia, Jan Komasa i Tomasz Ziętek na czerwonym dywanie przed oscarową galą

"To ogromne wyróżnienie, być w kategorii, w której człowiek [Bonga Joon-ho, reżyser "Parasite" - przyp. red.] zdobywa 4 nagrody... Jest to coś wspaniałego. To, że w ogóle znaleźliśmy się tutaj, jest jakimś fenomenem i czymś wspaniałym" - mówiła Eliza Rycembel w rozmowie z Pawełem Żuchowskim z RMF FM.

"Wszystko poszło gładko" - odparła aktorka, pytana o przejście po czerwonym dywanie, którego się obawiała ze względu na 12-centrymetrowe szpilki.

"Stało się wiele podczas tego wieczoru" - mówił naszemu korespondentowi grający w "Bożym Ciele" Tomasz Ziętek.

Reklama

"Niezwykła przyjemność móc w tym święcie kina uczestniczyć, tym bardziej obserwować te zmiany, nagrodę dla "Parasite" w kategorii  najlepszego filmu" - tłumaczył. Czy w jego sercu jest żal? "Nie, duma raczej, że znaleźliśmy się w takim gronie, konkurowaliśmy z najlepszym filmem tego roku" - zapewniał młody aktor.

Scenarzysta "Bożego Ciała" Mateusz Pacewicz mówił w rozmowie z korespondentem RMF FM, że nie myśli intensywnie o nagrodach.

"Myślę o historiach, jak pracuję nad filmami. Nagrody to jest taka bardzo zewnętrzna, dodatkowa rzecz, która nie jest decydująca czy priorytetowa" - tłumaczył. "Staram się nie wyobrażać sobie, że tutaj kiedyś wrócę" - dodał.

"Niesamowite jest to, czego nam się udało tutaj doświadczyć" - podkreślał Pacewicz. "Na pewno nie ma w nas żadnego rozczarowania. Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie - jesteśmy niesamowicie dumni" - opisywał.

Nasz korespondent rozmawiał też po gali z Zofią Komasą - siostrą reżysera "Bożego Ciała". "To jest naprawdę ogromny sukces" - mówiła. "Sama nominacja otwiera Jaśkowi, wszystkim twórcom oraz kinematografii polskiej okno i drzwi na Hollywood" - oceniła. 

Anna Kot, która była odpowiedzialna za promocję "Bożego Ciała" powiedziała naszemu dziennikarzowi, że cieszy się z faktu, że może być częścią wielkiego sukcesu tego filmu.

"Mogłam dzisiaj wejść do Dolby Theatre jako gość, wziąć udział w tej niesamowitej ceremonii i spędzić czas z naszymi twórcami, aktorami, aktorkami. To jest coś naprawdę niesamowitego" - stwierdziła. 

"Zaczynaliśmy najpóźniej. "Boże Ciało" miało premierę w Wenecji, czyli na początku września. Mamy niedużego dystrybutora w Stanach, jeszcze nie weszliśmy do kin... Wszystko, co się działo wokół promocji "Bożego Ciała" w Stanach, to była nasza praca i praca naszej agencji PR, którą wynajęliśmy" - tłumaczyła Anna Kot pytana o trudności związane z oscarową promocją "Bożego Ciała".

Przeczytaj cały artykuł na stronie RMF FM!

RMF FM
Dowiedz się więcej na temat: Oscary 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje