Reklama

Oscary 2019

Paweł Pawlikowski: W drodze po Oscara

Swą karierę rozpoczął w Wielkiej Brytanii. Obecnie jest najbardziej docenianym i najczęściej nagradzanym polskim reżyserem. 24 lutego 2019 roku może stać się drugim - po Romanie Polańskim - Polakiem z Oscarem za reżyserię. Urodzony 15 września 1957 roku Paweł Pawlikowski w 2018 roku dzięki wyróżnieniu w Cannes znalazł się na listach najciekawszych twórców filmowych. I wciąż pnie się na nich w górę.

Paweł Pawlikowski na zeszłorocznym festiwalu w Cannes

W wieku 14 lat wyjechał z Polski do Wielkiej Brytanii. Wraz z matką zamieszkał w Londynie. Tam też studiował literaturę i filozofię. W 1986 roku dostał się na staż do BBC, gdzie rozpoczął pracę przy filmach dokumentalnych. Pod koniec lat osiemdziesiątych mógł zrealizować swój pierwszy samodzielny film. Był nim "Z Moskwy do Pietuszek z Wieniediktem Jerofiejewem". Przez kolejną dekadę Pawlikowski realizował kolejne telewizyjne dokumenty.

Reklama

W 2000 roku zrealizował swój debiut fabularny. "Ostatnie wyjście" opowiadało o rosyjskiej imigrantce starającej się o azyl w Wielkiej Brytanii. Film pokazywano na festiwalach w Sundance i Toronto, gdzie zebrał świetne recenzje. Brytyjska Akademia Filmowa uznała Pawlikowskiego najbardziej obiecującym nowym twórcą. Swój drugi film, "Lato miłości", zaprezentował w 2004 roku. Skupiał się on na relacji dwóch dziewczyn pochodzących z różnych środowisk. Tym razem uhonorowano go nagrodą BAFTA dla najlepszego filmu brytyjskiego. Przy okazji "Lato miłości" odkryło Emily Blunt, która od tamtej pory zrobiła światową karierę. Tyko w 2018 roku wystąpiła w horrorze "Ciche miejsce" i musicalu "Mary Poppins powraca".

Prace nad kolejnym filmem przerwała nagła choroba żony Pawlikowskiego. Nowotwór okazał się być w ostatnim stadium. Zmarła kilka miesięcy później. Pawlikowski poświęcił się wtedy rodzinie. Do reżyserii wrócił po pięciu latach, gdy jego dzieci ukończyły liceum. W międzyczasie rozwijał pomysły na filmy, między innymi pracował z Cezarym Harasimowiczem nad scenariuszem, który później miał okazać się wczesną wersją "Idy".

Jego pierwszym projektem po artystycznej przerwie była "Kobieta z piątej dzielnicy" (2011). Główny bohater filmu, pisarz Tom (Ethan Hawke) nagle traci pracę na uniwersytecie, a jego małżeństwo rozpada się. Udaje się do Londynu, by napisać nową książkę. Tam rozpoczyna romans z tajemniczą Margit (Kristin Scott Thomas). Jednocześnie w jego życiu dochodzi do serii niewytłumaczalnych wypadków... Wielu krytyków widziało w filmie odreagowanie przez Pawlikowskiego osobistej tragedii. Była to także pierwsza współpraca reżysera z Joanną Kulig, która wcieliła się w Anię - kochankę Toma.

Kolejny film Pawlikowskiego, "Ida" (2013), okazał się jedną z najlepiej przyjętych na świecie polskich produkcji w historii. Wpierw przyznano jej Złote Lwy podczas 38. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych oraz wyróżnienia za kobiecą rolę pierwszoplanową (dla Agaty Kuleszy), zdjęcia (dla Ryszarda Lenczewskiego i Łukasza Żala) oraz scenografię. W 2014 roku "Ida" triumfowała podczas rozdania Europejskich Nagród Filmowych, zdobywając pięć statuetek, w tym za film, reżyserię i scenariusz. Zwieńczeniem jej tour de force były pierwsze miesiące 2015 roku i amerykański sezon nagród filmowych. Wtedy też "Ida" otrzymała Independent Spirit Award oraz - jako pierwszy polski film w historii - Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego.

Film opowiadał historię młodej zakonnicy Anny, która przed przyjęciem święceń odwiedza swoją jedyną żyjącą krewną, ciotkę Wandę. Ta pracuje jako sędzina w komunistycznym sądzie, nadużywa alkoholu i prowadzi rozwiązły tryb życia. Wanda wyjawia Annie, że jej rodzice byli  Żydami i zostali zamordowani podczas II wojny światowej. Zakonnica postanawia odszukać szczątki swojej rodziny. Podróż sprawia, że obie kobiety zaczynają kwestionować swoje życiowe wybory i zastanawiać się nad innym życiem. "Ida" była dla Pawlikowskiego filmem niezwykle osobistym. Jego będąca żydowskiego pochodzenia babcia zginęła w Auschwitz, natomiast ojciec musiał emigrować z Polski po wydarzeniach marcowych w 1969 roku.

Krytycy chwalili nie tylko historię, skondensowaną i podaną bez niepotrzebnych udziwnień, ale także warstwę wizualną, przede wszystkim piękne czarno-białe zdjęcia Ryszarda Lenczewskiego i Łukasza Żala (którzy za swoją pracę zostali nominowani do Oscara). Film wzbudził także liczne kontrowersje. Niektórzy zarzucali "Idzie", że propaguje stereotyp Polaka-antysemity współpracującego z nazistowskimi okupantami. Należy zaznaczyć, że w filmie rodzice Anny zostali zamordowani przez syna gospodarza, który ich ukrywał, nie z nienawiści, a ze strachu przed konsekwencjami ze strony hitlerowców. Niektórzy oskarżali jednak "Idę" o... antysemityzm. Chodzi o postać Wandy, która miałaby być negatywnym stereotypem Żydówki współpracującej z reżimem komunistycznym.

Najnowszy film Pawlikowskiego miał swą premierę w 2018 roku na festiwalu w Cannes. Była to pierwsza polskojęzyczna produkcja w konkursie głównym imprezy od czasów "Przesłuchania" Ryszarda Bugajskiego w 1990 roku. Film zebrał bardzo dobre recenzje po pierwszym pokazie i uchodził za jednego z faworytów. Ostatecznie nagrodzono go Złotą Palmą za reżyserię. Podobnie jak w przypadku "Idy", był to początek wysypu kolejnych wyróżnień. "Zimna wojna" triumfowała w Gdyni (trzy nagrody konkursowe, w tym Złote Lwy) i podczas rozdania Europejskich Nagród Filmowych (pięć nagród, w tym za film, reżyserię, scenariusz i dla Joanny Kulig za rolę kobiecą). "Zimną wojnę" doceniła także Amerykańska Akademia Filmowa, przyznając jej aż trzy nominacje - za reżyserię, scenariusz i zdjęcia. Rozdanie Oscarów odbędzie się 24 lutego 2019 roku.

Pawlikowski oparł fabułę filmu na historii swoich rodziców. "Zimna wojna" opowiada o miłości tancerki Zuli (Joanna Kulig) i pianisty Wiktora (Tomasz Kot). Poznają się oni podczas kompletowania zespołu ludowego, później ich losy przecinają się na dłużej lub krócej w różnych miejscach Europy - między innymi w Niemczech Zachodnich, Francji i Jugosławii. Film ponownie zachwycił widzów, a Pawlikowski doprowadził do perfekcji środki, jakich użył wcześniej przy "Idzie" - oszczędne dialogi, narrację opartą na obrazie oraz dopracowaną w najdrobniejszych szczegółach warstwę artystyczną.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Pawlikowski | Ida | Zimna wojna