Reklama

Era Nowe Horyzonty 2007

Argentyna rządzi we Wrocławiu

Jak co roku, na festiwalu Era Nowe Horyzonty prezentowana jest kinematografia wybranego kraju. Na poprzednich edycjach imprezy widzowie mogli przybliżyć sobie dokonania Irańczyków, czy poznać twórców koreańskich; we Wrocławiu swą retrospektywę ma młode kino argentyńskie.

- Niewiele jest kinematografii w świecie z których można wybrać tak szeroki pokaz - 20 filmów, i to filmów "nowohoryzontowych", czyli to co jest nowym, ważnym i oryginalnym kinem - powiedział w rozmowie z INTERIA.PL Piotr Kobus - organizator argentyńskiej retrospektywy.

Reklama

Kobus zwrócił uwagę na potrzebę ciągłego poszukiwania oryginalnego kina na różnych kontynentach.

- Wielką pokusą jest pozostanie w Azji. Tak naprawdę można dalej robić Japonię, Chiny, Koreę, Indię, Iran nie wychodząc z tej Azji, która jednak robi się już wtórna i efekciarska, dlatego przez to gromadzi pewnie taką uwagę. Natomiast świat jest dużo większy - Kobus nawiązał do modnych w ostatnim czasie kinematografii, której retrospektywy goszczą na światowych festiwalach.

Pomimo faktu, że nowe kino argentyńskie nie stanowi monolitu - charakteryzuje się daleko posuniętą inwencyjną spójnością. Jedną z gwiazd tej nieznanej w Polsce kinematografii jest 31-letni Lisandro Alonso, który mimochodem doczekał się we Wrocławiu pełnej retrospektywy (zrealizował dotąd trzy filmy).

- On jest twórcą, wokół którego filmów obudowana jest cała centralna część tej retrospektywy - podkreślił Kobus, dodając, że filmy Alonso tworzą ciągłą trylogię, w związku z czym widzowie Nowych Horyzontów będą mieli niepowtarzalną okazję do prześledzenia całej jego drogi twórczej.

Pierwszy film Alonso "La Libertad" - wyświetlany w poniedziałek 24 lipca - opowiada o dniu z życia pewnego drwala. Drugi obraz "Los Muertos" wzbudził spore zainteresowanie już w zeszłym roku w Cieszynie, gdzie był prezentowany w konkursie. We Wrocławiu o nagrodę publiczności bić się za to będzie najnowszy film Argentyńczyka "Fantasma", w której pojawiają się bohaterowie jego wcześniejszych obrazów.

- To jest funkcja takich festiwali, jak ten we Wrocławiu. Zwracać uwagę na wybitne nazwiska, żeby nie zginęły w tym gąszczu nazwisk twórców, których filmy można oglądać we Wrocławiu - podsumował Kobus.

Dla tych, którzy nie mogą przybyć od Wrocławia, jest jednak dobra informacja. Po pierwsze - w ramach festiwalu wydana została książka "Nowe Kino Argentyńskie" autorstwa wybitnego argentyńskiego krytyka Fernando Martina Peni. Po drugie firma dystrybucyjna Piotra Kobusa - Manana, rozpoczyna wprowadzanie argentyńskich filmów do kin całej polski. Na pierwszy ogień pójdzie prezentowana we Wrocławiu animacja "Marsjanin Mercano", której premiera odbędzie się 1 września.

-To nie będzie szeroka dystrybucja. Myślę, że 2-kopiowa, gdyż filmy te nie zdobędą nigdy masowej publiczności. Będę starał się wprowadzać filmy, które moim zdaniem są ważne, ale inaczej nigdy nie trafiłyby na nasze ekrany. To jednak będzie długotrwały proces - powiedział Kobus, dodając, że będzie chciał , aby filmy Alonso także pojawiły się kiedyś w Polsce.

Gdyby zaś miłośnikom kultury argentyńskiej było na festiwalu jeszcze mało . organizatorzy postarali się, aby mieli oni swój kawałek Argentyny we Wrocławiu. Przy jednym z festiwalowych obiektów - Teatrze Lalek, działa Cafe Argentino, która serwuje zimną yerba mate, bądź pijany w Ameryce Południowej fernet z colą.

Wrocław nie tylko Argentyną jednak żyje. W poniedziałek, 24 lipca, zaprezentowane zostały aż dwa obrazy australijskie. Jednym z nich był western "Proposition" Johna Hillcota na podstawie scenariusza Nicka Cave'a. Pokaz uświetnił swą obecnością ambasador Australii Ian Forsyth, który w obecności Romana Gutka ogłosił, że za rok to Australia będzie miała okazję do zaprezentowania swojej kinematografii na kolejnej, siódmej już edycji Nowych Horyzontów. Na pewno jednak nie zobaczymy we Wrocławiu ani Nicole Kidman, ani Russella Crowe...

Tomasz Bielenia, Wrocław

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: rządzący | widzowie | Wrocław | kino | Fernando Alonso | Argentyna | filmy | Kobus | W.E.