Cannes 2023
Reklama

77-letnia Helen Mirren zachwyciła na czerwonym dywanie w Cannes. Co za fryzura!

77-letnia Helen Mirren zachwyciła na czerwonym dywanie podczas uroczystości otwarcia tegorocznej edycji festiwalu filmowego w Cannes. Jej zaskakująca, utrzymana w nieładzie, błękitna fryzura sprawiła, że Brytyjka przyćmiła inne gwiazdy imprezy.

77-letnia Helen Mirren zachwyciła na czerwonym dywanie podczas uroczystości otwarcia tegorocznej edycji festiwalu filmowego w Cannes. Jej zaskakująca, utrzymana w nieładzie, błękitna fryzura sprawiła, że Brytyjka przyćmiła inne gwiazdy imprezy.
Helen Mirren /Claire-Lise Havet /Getty Images

Bywalcy festiwalu w Cannes nie powinni być jednak zdziwieni zmianą koloru włosów brytyjskiej aktorki. W 2019 roku pojawiła się na czerwonym dywanie w Cannes w... różowej fryzurze. Wtedy przyznała, że zainspirowała ją uczestniczka programu "Top Model".

"Oglądałam odcinek 'Top Model' i była tam brytyjska dziewczynka z różowymi włosami. Wyglądała świetnie" - wspominała Helen Mirren.

Tegoroczną kreację gwiazdy dopełniał wachlarz z hasłem marki L’Oreal "Worth It". Helen Mirren po raz kolejny udowodniła swoją wartość.

Reklama

Helen Mirren: Piękno bez retuszu

Gwiazda budzi powszechny podziw nie tylko z uwagi na niekwestionowany aktorski talent. Dla rzeszy kobiet pozostaje ona niedoścignionym wzorem klasy i elegancji. Mimo 77 lat, wciąż emanuje kobiecością, udowadniając, że metryka to tylko liczba, która nie powinna determinować naszego samopoczucia. Z udzielanych przez nią wywiadów można z łatwością wysnuć wniosek, że do starzenia się ma ogromny dystans.

"Młodości towarzyszy zwykle niepewność. Z wiekiem się jej pozbywasz. I zwyczajnie odpuszczasz, przestajesz się przejmować zdaniem innych ludzi. To naprawdę wspaniałe uczucie. Ludzie starzeją się - to fakt. Nie ma sensu z nim walczyć czy zaprzeczać mu. Dbanie o urodę powinno moim zdaniem dotyczyć nie tego, by odwrócić proces starzenia, ale by czuć się i wyglądać świetnie każdego dnia" - wyjaśniła aktorka w rozmowie z portalem "High50".

Gwiazda, która jest ambasadorką marki L’Oreal, pozostaje żywym dowodem na to, że można starzeć się z wdziękiem. Co istotne, zgadzając się na udział w kampanii francuskiego koncernu kosmetycznego, zażądała, by jej zdjęcia nie były poddawane żadnemu retuszowi.

"Chciałam, żeby ludzie widzieli prawdziwą mnie. Celem było zainspirowanie kobiet do większej pewności siebie poprzez pokazanie naturalności, a nie efektów pracy grafika" - wyjaśniła Mirren. Jak zaznacza, we własnej pielęgnacji stawia na sprawdzone rozwiązania i minimalizm.

Helen Mirren: Jestem wieczną optymistką

"Kiedy patrzę na swoje stare zdjęcia, dochodzę do wniosku, że wyglądałam wtedy okropnie, bo nosiłam zdecydowanie za dużo makijażu. Z wiekiem zaczęłam bardziej cenić naturalność, a co za tym idzie ograniczać noszenie makijażu do minimum" - przyznaje w rozmowie z magazynem "Women And Home".

Sekretem doskonałego wyglądu 75-letniej aktorki jest również prosta ale skuteczna pielęgnacja. Jednym z najistotniejszych jej elementów jest skrupulatnie wykonywany demakijaż. "Na pielęgnowaniu skóry spędzam najwyżej pięć minut. Zmywam dokładnie twarz łagodnym środkiem myjącym, spryskuję twarz wodą i stosuję silnie nawilżający preparat" - wyjaśnia.

I dodaje, że nie ufa producentom drogich kosmetyków obiecujących spektakularne rezultaty. "Nie pochwalam kupowania kuriozalnie drogich 'cudownych' kremów zawierających czyste złoto, kawior czy cokolwiek innego, co ma odmłodzić skórę w tydzień" - zaznacza gwiazda. A najskuteczniejszym sposobem na nieskazitelny wygląd i świetne samopoczucie jest według niej odpowiednie podejście do życia i procesu starzenia. "Jestem wieczną optymistką" - konkluduje Mirren.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Helen Miren | Cannes 2023
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy