Reklama

Reklama

"Zakręcony piątek": JAMIE MÓWI TAK

Jedną z wymarzonych kandydatek do roli Tess była Jamie Lee Curtis. Zgodziła się bez oporów: "Mam nastoletnią córkę i wiele kontaktów z młodzieżą, a scenariusz mnie ujął, bo wydał mi się prawdziwy. Jest to ten rodzaj filmu, który rodzice chętnie obejrzą razem z dziećmi. Poza tym, zdjęcia miały mieć miejsce w Los Angeles, co bardzo mi odpowiadało. Wieczorem mogłam wracać po prostu do domu".

Curtis znana jest z tego, że wielką wagę przywiązuje do życia rodzinnego. Odrzuciła z tego powodu wiele kuszących filmowych propozycji i wcale tego nie żałuje. Wielokrotnie podkreślała, że życie prywatne ma dla niej ogromne znaczenie. "Ten film to farsa, czerpiąca w wielu momentach z tradycji slapsticku" - mówiła aktorka. "Jednocześnie jest tu prawdziwy i w gruncie rzeczy bolesny konflikt: córka nie akceptuje decyzji matki o ponownym zamążpójściu, matka nie rozumie i nie lubi muzyki, która dla córki jest tak ważna".

Reklama

Curtis podkreślała, że film opowiada o chwili, kiedy takie konflikty bardzo się zaostrzają. "15-16-latek podejmuje decyzje, co do wyboru dalszej drogi życiowej i wykształcenia. Wszyscy rodzice właśnie wtedy zaczynają się martwić na potęgę i stają się coraz bardziej nerwowi - zastanawiają się, czy nie popełnili fundamentalnych błędów wychowawczych i czy wskazali dziecku właściwą drogę".

Dodatkowym źródłem komizmu i ironii miało stać się to, że Tess jest z zawodu psychologiem, na co dzień więc zajmuje się zbliżonymi problemami, ale oczywiście, sama sobie nie potrafi udzielić właściwej rady.

Ku zaskoczeniu Curtis okazało się, że łatwiej jest jej zagrać Annę uwięzioną w ciele Tess, niż Tess we "właściwej postaci". Aktorka twierdzi, że Tess cierpi na przypadłość wielu dorosłych: krępuje ją przyjęta życiowa rola, choć ona sama nie zdaje sobie z tego sprawy. Tak więc, w filmie poruszono jeszcze jeden naprawdę istotny temat. Podobno bezcennej rady udzieliła Curtis córka: "mamo, po prostu zachowuj się naturalnie i spontanicznie - przecież w codziennym życiu nadal często przypominasz nastolatkę!"

"Uświadomiłam sobie, że jest w tym wiele prawdy" - mówi Curtis. "Nadal lubię robić głupoty i trudno mi przyzwyczaić się do dojrzałego sposobu zachowania. Myślę, że przeżywa to wielu dorosłych, którym tak naprawdę dziwne wydaje się to, że przestali być dzieciakami. Aktorka podczas realizacji filmu obchodziła 44 urodziny. Kupiła z tej okazji stół do ping-ponga i zorganizowała wielki i ponoć bardzo emocjonujący turniej".

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Zakręcony piątek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje