Reklama

Reklama

"Wyścig": PRODUKCJA

STALONNE SCENARZYSTˇ

Sylvester Stallone nad scenariuszem „Wyścigu” pracował przez ponad 5 lat. Początkowo chciał napisać biografię mistrza Formuły 1 – Ayrtona Senny, lecz projekt nie doszedł do skutku. Stallone postanowił jednak nie porzucać tego tematu. Zawsze bowiem fascynowali go „ludzie w kaskach” , ich życie i niepowtarzalne charaktery, pozwalające wykonywać ten trudny zawód.

„W odróżnieniu od innych sportowców, kierowcy wyścigów samochodowych, stale narażeni są na ryzyko. Gdy widzisz kogoś takiego przy śniadaniu, nie możesz być nigdy pewien, że spotkasz go znowu przy obiedzie.” – mówi Stallone. „Nie wpada się na ścianę z prędkością 300 km na godzinę, grając tylko w golfa.”

Reklama

Stallone długo zbierał materiały do swego scenariusza. W tym czasie regularnie uczestniczył w mistrzostwach Formuły 1 i CART na całym świecie. „Przez wiele lat patrzyłem na tych facetów, wyścig za wyścigiem, ale nie potrafiłem sobie wyobrazić, kim tak naprawdę są.”

ODWIECZNA WALKA

Stallone dostrzegł w wyścigach samochodowych metaforę ludzkiego życia. „Od momentu urodzin, nasze życie przypomina walkę o przetrwanie. Aby cokolwiek mieć, czy to pieniądze, czy miłość, musimy wszystko zdobywać w pocie czoła.” Aktor i scenarzysta próbuje też znaleźć odpowiedź na istotne pytanie: co sprawia, że podejmujemy egzystencjalne wyzwanie?

A zatem dlaczego kierowcy bolidów biorą udział w wyścigach? Czyżby adrenalina była aż tak uzależniająca? Czemu ściganie cieszy się tak wielką popularnością? Stallone próbuje wyjaśnić ten fenomen: „Po dwóch, trzech, czterech okrążeniach, stajesz się jednością z samochodem i w pewnym sensie ocierasz się o coś pierwotnego. To właśnie wtedy możesz odkryć tajemnicę uzależnienia od wyścigów: w ich trakcie przenosisz się do własnej podświadomości, czego nigdy byś nie doświadczył w normalnym życiu.”

Kip Pardue dodaje: „Kierowcy Formuły 1 jadąc 300 km na godzinę, znajdują się 20 centymetrów od ściany i wiedzą, że w takim stanie muszą przetrzymać przynajmniej 2 godziny. Prowadzenie samochodu przy tak dużej prędkości, wyczerpuje całe ciało. Już po godzinie zmagania się z siłami nacisku, twoje ramiona są tak słabe, że ledwie możesz je zdjąć z kierownicy. Od ciągłej pracy na sprzęgle, gazie i hamulcu drętwieją nogi, a od trzymania kierownicy na dłoniach pojawiają się odciski i pęcherze. W miarę jak nabierasz prędkości, coraz bardziej się pocisz. Traci się mnóstwo wody i trzeba uważać, żeby nie stracić przytomności z odwodnienia. Kierowcy, ścigający się w wyścigach samochodowych, zmagają się z podobnymi problemami jak inni sportowcy.”

Cristian De La Fuente zgadza się ze zdaniem Kipa Pardue. „Spędzenie dwóch godzin w samochodzie podczas wyścigu to naprawdę ciężkie przeżycie.” – przyznaje zawodowy bokser, narciarz i tenisista. „Musisz być dobrze rozciągnięty, ponieważ działają na ciebie siły nacisku, napierające na twoją głowę, kark, klatkę piersiową. To wykańczające.”

TWARDY JAK GŁAZ

Poza fizycznym obciążeniem, sport ten wymaga posiadania specjalnych psychicznych predyspozycji. Wielki upór i skupienie decydują o światowym sukcesie i klasie kierowców. „Tak naprawdę jest 20 czy 30 facetów, którzy wiedzą, jak jeździć tymi samochodami.” – twierdzi Stallone. „Ludzie ich nie doceniają. Dlatego stworzyli własne centrum, hermetyczną strefę, z której obserwują otaczający ich świat ze stoickim spokojem.”

Kierowcy Formuły 1 żyją na krawędzi, ryzyko to ich chleb powszedni, dlatego też trudno jest im założyć normalną rodzinę. Ich pasja całkowicie ich absorbuje, czego nie mogą zaakceptować ich partnerki. „Zawodowy kierowca wyścigowy stale balansuje pomiędzy niebem a piekłem, między życiem a śmiercią. Jest panem swego losu. Przy takiej prędkości, minuta zdaje się być wiecznością.” - mówi Stallone.

„Wyścig” pokazuje również sposób, w jaki ci kierowcy radzą sobie ze stresem, z sukcesem i niepowodzeniem, z miłością i odtrąceniem. „Prawda jest taka, że jeśli nie zostawisz tego wszystkiego poza samochodem, to daleko nie zajedziesz.” – wyjaśnia Stallone. „Kierowcy wyścigowi wbrew pozorom nie są odporni na wszystkie życiowe problemy. Tak samo cierpią, gdy ktoś złamie im serce, tak samo się stresują, gdy mają problemy. Borykają się z takimi samymi sprawami i lękami jak reszta z nas. Jeśli jednak nie uporają się z wszystkimi sprawami i zabiorą je ze sobą na tor wyścigowy, narażają się na dodatkowe niebezpieczeństwo, ponieważ ich praca wymaga całkowitej koncentracji. Rozkojarzenie może być zabójcze.” Również dla Johna Della Palmy, konsultanta filmu, na co dzień trenera grupy kierowców, psychiczna odporność jest kluczem do sukcesu kierowcy. Della Palma podkreśla, że scenariusz Stallone’a oddaje atmosferę wyścigów samochodowych, a psychologiczne rysunki bohaterów są prawdziwe. „Aby być dobrym kierowcą, nie wystarczy sam talent. Trzeba jeszcze mieć w sobie wiele pasji i odpowiedni stopień dojrzałości. Nawet wtedy młody kierowca przez pierwsze dwa lata popełnia mnóstwo błędów. Musi dojrzeć i uodpornić się na stres, a to wymaga czasu. Myślę, że jest to świetnie uchwycone w filmie.” – kontynuuje Della Palma.

NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ...

Relacje z kobietami od początku stanowiły dla Stallone’a interesujący aspekt wyścigów samochodowych. Partnerki kierowców wyścigowych stale walczą o miłość, a ich rywalkami nie są inne kobiety, lecz sportowe, ultraszybkie samochody. W filmie związki się rozpadają z powodu kompleksów, frustracji i niedopowiedzeń. Stallone usprawiedliwia taki sposób postępowania: „ W jednym z momentów filmu Joe mówi, że kobieta ma ostateczną władzę – ma moc dawania życia. A zatem mężczyznom nie pozostaje nic innego jak szukanie innych sposobów na potwierdzenie swojej tożsamości.”

Żeby pogłębić konflikt damsko-męski, Stallone stworzył przeciwniczkę dla swego bohatera – dziennikarkę sportową Lucretię „Luc” Jones. „Pani Jones potwornie go irytuje. Od niedawna pisze o wyścigach samochodowych, nie szczędząc im krytyki, nazywa je „Ostatnim bastionem męskiej dominacji.” – mówi Stallone. „Sly i ja wiele razy dyskutowaliśmy o mężczyznach i kobietach i o wymianie ról społecznych. – wspomina Stacy Edwards „Moja bohaterka staje przed koniecznością zmiany swojej osobowości i przemyślenia sposobu postępowania, aby mogła znaleźć swoje miejsce w wyścigach i życiu na krawędzi.”

W przypadku Luc Jones, Stallone chciał uchwycić pewne elementy autobiograficzne, swej relacji z feministką i pisarką Susan Faludi, która przeprowadzała z nim wywiad do bestsellerowej powieści „Stiffed” o roli i tożsamości współczesnego Amerykanina. „To był jeden z moich ulubionych wywiadów. W filmie bardzo chciałem naśladować ton i pomysły Susan podczas naszej wymiany zdań na temat ról społecznych mężczyzn i kobiet.”

DRUGA SZANSA

Temat drugiej szansy jest par excellence amerykański. Scenariusz Stallone’a poświęca wiele miejsca tej problematyce. Autor podkreśla, że film pokazuje różne reakcje ludzi, gdy otrzymują od losu drugą szansę. „Większość z nas odchodzi w cień bez otrzymania drugiej szansy.” – stwierdza Stallone. „Często też nie wykorzystujemy nawet tej pierwszej, ponieważ w odpowiednim momencie nie potrafimy jej dostrzec. Żałujemy potem straconego czasu i dobrej okazji, mówiąc, „Ach, gdybym wcześniej wiedział to, co teraz wiem, postąpiłbym inaczej”. Ludzie, którzy otarli się o śmierć, zachowują się podobnie jak kierowcy, delektują się życiem, cieszą się każdą chwilą, nie przejmują się drobnostkami. I o tym właśnie jest „Wyścig”. Stallone dalej wyznaje: „Przeniosłem do filmu własne doświadczenia z przeszłości, aby pokazać, jak można wykorzystać drugą szansę. Bo tak naprawdę jesteś tym, co zostawiasz po sobie”

ZAWROTY GŁOWY

Maniacy realizmu – Sylvester Stallone i Renny Harlin, zanim przystąpili do realizacji filmu, przez wiele tygodni filmowali prawdziwe wyścigi samochodowe w Stanach Zjednoczonych, Brazylii i Japonii, przeprowadzili mnóstwo wywiadów z kierowcami i ich trenerami. Stallone i Harlin otrzymali pomoc od kilku najlepszych kierowców na świecie, takich jak: Mika Hakkinen, Jacques Villeneuve czy Juan Pablo Montoya. Od samego początku ustalili, że w „Wyścigu” chcą pokazać nie tyle punkt widzenia kierowcy, co percepcję rzeczywistości podczas wyścigu. Aby to przedstawić, trzeba by było ustawić kamerę w mózgu kierowcy, co - rzecz jasna - nie jest możliwe. Taki pomysł wymagał od Harlina i autora zdjęć – Mauro Fiore wynalezienia nowych rozwiązań technicznych, a w szczególności obmyślenia innowacyjnych torów ruchu kamery i punktów zamocowania. Harlin wyjaśnia: „Zawsze szukam najlepszego punktu widzenia kamery, ale czasami oznacza to, że kamera rejestruje obraz z punktu, w którym oko ludzkie nie będzie się nigdy znajdować. W „Wyścigu” wiedziałem, że najlepiej będzie, jeśli kamera będzie poruszać się jak ptak w locie. Szczególnie zależało mi na locie, tak zwanym nurkowym, aby sprawić wrażenie zawrotów głowy. Chciałem, aby widz wiedział, jak to jest być uczestnikiem, a nie tylko obserwatorem.” Stallone dodaje: „Żaden film jeszcze tak prawdziwie nie opisał, co kierowca widzi przy tak dużej prędkości. Chcieliśmy dać publiczności porażające, emocjonujące wrażenie, jakie się ma, gdy znajdujesz się w środku samochodu wyścigowego. Widok zza kierownicy bolidu nie jest w żadnym stopniu tym, czego może spodziewać się tak zwany „niedzielny kierowca” . Perspektywa kierowcy Formuły 1 stale się zmienia. Renny wykorzystał cały arsenał środków technicznych oraz różnorodne punkty ustawienia kamery, aby uchwycić chaotyczny sposób widzenia kierowcy.”

CYFROWE WYZWANIE

Stworzenie obrazu spełniającego wszystkie oczekiwania Stallone’a i Harlina wymagało wykorzystania technologii cyfrowej. Aż 75% ujęć z samochodami powstało z pomocą komputera. Operator Mauro Fiore („Stracone dusze”) zdradza, że w „Wyścigu” wykorzystano podobną technologię jak w filmie „Matrix”. W „Matrixie”, aby osiągnąć efekt tzw. „stop-motion”, użyto sprzężonych ze sobą aparatów fotograficznych, umieszczonych w specjalnych otworach w ścianie – „green boxie”. Migawki wszystkich aparatów dostosowano do ruchu szwenku kamery głównej. W „Wyścigu” Mauro Fiore zamiast aparatów fotograficznych zastosował kamery Arriflex 435, co pozwoliło uzyskać większość giętkość obrazu, dającą możliwość zatrzymania się w każdym momencie i „zamrożenia” żądanego ujęcia.

Pomysłowość ekipy Harlina była znacznie większa. Brian H. Jennings – specjalista od efektów specjalnych – wyjaśnia: „Kiedy zaczęliśmy się zastanawiać, w jaki sposób można by technicznie wykonać pomysły Renny’ego, okazało się, że wcześniej nikt tego tak nie robił.” Harlin i jego ekipa wynaleźli nowatorski proces, zwany „pre-wizualizacją” , dzięki któremu udało im się rozbić tradycyjną logikę realizacji scen akcji. Na początku, każde ujęcie było planowane i rozrysowywane na tradycyjnych storyboardach, które Harlin następnie mógł przeglądać i dokonywać zmian. Poprawione storyboardy skanowano i wprowadzono do pamięci komputera, gdzie były przetwarzane trójwymiarowo. Dzięki temu reżyser mógł zainscenizować każde ujęcie w trzech wymiarach. Mógł dowolnie poruszać kamerą, ustawiać oświetlenie, rekwizyty, dekoracje, aktorów. Umożliwiło to szczegółowe zaplanowanie przebiegu zdjęć na długo przed ich rozpoczęciem. „Ta technologia jest fascynująca. - mówi Harlin – Stworzyłem w pełni animowane sceny, aby pokazać ludzi, rekwizyty, dekoracje w każdej pozycji, sfilmowanych z każdego kąta ustawienia kamery. To zminimalizowało nie tylko nasz budżet, ale też nie narażaliśmy na ryzyko kaskaderów, aktorów i pirotechników. Myślę, że dzięki temu kręcenie filmów akcji stanie się o wiele bezpieczniejsze i przyjemniejsze.”.

W ten sposób udało się nakręcić 1500 ujęć w zaledwie 39 dni.

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Wyścig

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje