Reklama

"Śmierć nadejdzie jutro": PLENERY

Zgodnie z tradycją zdjęcia do najnowszego filmu o Bondzie kręcono w najróżniejszych, często niezwykle egzotycznych zakątkach świata, a były wśród nich:

Reklama

MAUI, HAWAJE

W sekwencji otwierającej film Bond i jego dwaj towarzysze surfują na wielkiej fali płynąc do wybrzeża Korei Północnej. Scenę tę nakręcono na północnym wybrzeżu Maui - jedynym miejscu na świecie, gdzie występują fale tak wielkie, że trzech surferów może się utrzymać na jednej z nich. Fale te zwane są ”szczękami” i występują zaledwie kilka razy w roku. Zdjęcia musiano więc nakręcić w drugim dniu świąt Bożego Narodzenia, 26 grudnia 2001. Czuwał nad nimi kierownik produkcji Anthony Waye (”Gwiezdne wojny”, ”Człowiek słoń”, ”GoldenEye”).

ISLANDIA

Spektakularny pościg samochodowy między prowadzonym przez Bonda ”znikającym” Astonem Martinem V12 Vanquish a prowadzonym przez Zao Jaguarem XKR nakręcono w plenerach Hofn, położonego o godzinę lotu samolotem od stolicy Islandii Rejkiawiku. Nad realizacją tej sekwencji - nazwanej żartobliwie ”baletem na lodzie” - czuwał reżyser drugiej ekipy Vic Armstrong. Tłem była dla niej grota lodowa w Jokulsarlon, którą otaczają gigantyczne lodowce. Filmowcy spędzili w tamtejszych plenerach trzy tygodnie, a efekty ich pracy przeszły najśmielsze oczekiwania producentów. Aby zapewnić aktorom i kaskaderom maksymalne bezpieczeństwo, ekipa koordynatora efektów specjalnych Chrisa Corboulda wyposażyła oba samochody w napęd na cztery koła.

HISZPANIA

Zdjęcia do scen, których akcja rozgrywa się na Kubie, nakręcono w mieście Cadiz, położonym na wybrzeżu Atlantyku, na południowym zachodzie Hiszpanii. Pracę na planie utrudniała zaskakująco zła jak na tę porę roku pogoda, twórcom udało się jednak nakręcić efektowną scenę, w której z morza wychodzi ubrana w skąpe bikini Halle Berry. Był to rodzaj hołdu dla pierwszej dziewczyny Bonda - zagranej przez Ursulę Andress Honeychile Rider ze zrealizowanego w 1962 ”Dr. No”.

WIELKA BRYTANIA

Ekipa kręciła w kilku angielskich plenerach, w tym na terenach należących do Ministerstwa Obrony. Scenę pogoni poduszkowców zrealizowano na poligonie w Aldershot, położonym 30 mil od Londynu, nieopodal Hawley Hill, gdzie wojsko zbudowało most Bayley Bridge, który oglądamy w scenie wymiany więźniów na granicy Korei Północnej i Południowej. Fasadę amerykańskiego bunkra w południowokoreańskiej strefie zdemilitaryzowanej sfilmowano w bazie RAF w Odinham w Hampshire.

Ekipa odwiedziła z kamerą również London Manston Airport w Kent, gdzie nakręcono sceny z rosyjskim samolotem typu Antonow; pas startowy na lotnisku w Rissington, gdzie zrekonstruowano część lodowej laguny na potrzeby popisów kaskaderskich i olbrzymią cementownię w Chinnor w Oxfordshire, gdzie sfilmowano finał pościgu poduszkowców.

W Londynie ekipa pracowała w ekskluzywnym Reform Club w Pall Mall, w którym Bond i Graves krzyżują szpady i przed pałacem w Buckingham, gdzie Graves ląduje na spadochronie wśród oczekujących go reporterów.

Położony na południowym zachodzie Anglii Projekt Raj (Eden Project) - kompleks gigantycznych szklanych kopuł, w których odtworzono warunki panujące w różnych miejscach na Ziemi, w tym tropikalną dżunglę - stał się punktem wyjścia dla dekoracji zbudowanej w atelier. Nakręcono w niej kilka efektownych scen akcji z udziałem Bonda i Jinx.

FENOMEN BONDA

MÓWIˇ PRODUCENCI

BARBARA BROCCOLI I MICHAEL WILSON

Michael G. Wilson i Barbara Broccoli przejęli produkcję filmów o Bondzie po swym zmarłym ojcu, Cubbym Broccoli. Ich pierwszym filmem było ”GoldenEye”, w którym w roli agenta 007 zadebiutował Pierce Brosnan. ”Śmierć nadejdzie jutro” to ich czwarty wspólny film o Bondzie.

Zależało nam, aby ”Śmierć nadejdzie jutro” zrealizował ”prawdziwy” reżyser, ktoś, kto sprosta wymogom serii, ktoś, kto da widzom więcej, niż tego oczekują - mówi Barbara Broccoli. - Nasz wybór padł na Lee Tamahori, którego ”Tylko instynkt” uważam za jeden z największych filmów ostatniego półwiecza.

Praca nad scenariuszem to praca zespołowa - mówi Michael Wilson. - Siadamy i przez kilka tygodni urządzamy sobie burzę mózgów. Rozważamy najróżniejsze pomysły, zanim nie ułożą się one w zwartą fabułę.

Na początku zadajemy sobie pytanie: czym żyje dziś świat? Czy będzie żyć za następnych kilka lat? Jak rolę odegra w tym wszystkim James Bond? - mówi Barbara Broccoli. - Gdy zaczynaliśmy pracę nad ”GoldenEye”, rozmawialiśmy o końcu zimnej wojny i wyzwaniach, jakie stawia to przed Bondem. Tym razem dyskutowaliśmy na temat miejsc, które wciąż otacza aura intrygi i tajemnicy. Doszliśmy do wniosku, że jednym z nich jest bez wątpienia Korea.

Postanowiliśmy, że Bond zostanie schwytany i wtrącony do więzienia wojskowego - mówi Michael Wilson. - Tym razem wyszliśmy z zupełnie innego założenia, a Pierce Brosnan natychmiast to podchwycił - lubi bowiem odkrywać nowe aspekty granej przez siebie postaci.

Najważniejszy dla nas jest zawsze bohater - mówi Barbara Broccoli. - James Bond to złożona, wielowymiarowa postać, zwłaszcza gdy gra go Pierce Brosnan. Dzięki niemu możemy pokazać Bonda takim, jakim nikt go dotąd nie oglądał - jak w filmie ”Świat to za mało”, w którym zakochuje się w swojej przeciwniczce, a potem musi ją zabić.

Każdy nowy film zaczynamy praktycznie od zera - mówi Michael Wilson. - Musimy jednak zachować wszystkie te elementy, których oczekują widzowie, a więc spektakularne sceny akcji, zapierające dech w piersiach popisy kaskaderskie i niesamowite gadżety. Reszta jest dziełem inwencji.

Zdajemy sobie sprawę, że kluczem do sukcesu przyszłego filmu jest trafna obsada ról aktorskich - mówi Barbara Broccoli. - Gustav Graves był szczególnie trudną rolą do obsadzenia, bo Bond musi mieć godnego sobie przeciwnika. Szukaliśmy znakomitego aktora, a Toby Stephens jest jednym z najciekawszych brytyjskich aktorów młodego pokolenia. Świetnie się wywiązał z zadania, które mu powierzyliśmy.

Lee, Barbara i ja nie mieliśmy co do niego najmniejszych wątpliwości - mówi Michael Wilson. - Szukaliśmy aktora młodego, który niedawno przekroczył trzydziestkę, bo tego właśnie wymagał scenariusz. Niełatwo znaleźć kogoś w tym wieku, kto stawiłby czoła Pierce’owi. Toby idealnie się sprawdził.

Filmy o Bondzie zawsze miały międzynarodową obsadę i ”Śmierć nadejdzie jutro” nie jest wyjątkiem - mówi Barbara Broccoli. - Will Yun Lee jest wspaniałym aktorem z Korei; Emilio Echevarria jest jednym z najwybitniejszych aktorów meksykańskich; Michael Gorevoy pochodzi z Rosji, a Lawrence Makoare jest Maorysem z Nowej Zelandii. Wspierają ich: Amerykanin Michael Madsen i tradycyjna ekipa brytyjska: Judi Dench, John Cleese i Colin Salmon.

Genialnym pomysłem było zaangażowanie Halle Berry - mówi Michael Wilson. - Jest ona wielką gwiazdą, świetną aktorką i wspaniałą kobietą. Okazała się wymarzoną partnerką dla Pierce’a.

”SCENARZYŚCI RZADKO PISZˇ DLA KONKRETNEGO AKTORA”

MÓWIˇ SCENARZYŚCI

NEAL PURVIS I ROBERT WADE

Zależało nam, by Bond był postacią z krwi i kości, a nie karykaturą. Sięgnęliśmy do prozy Fleminga i staraliśmy się podkreślić mroczną stronę 007. Z pomocą przyszedł nam Pierce Brosnan, który znakomicie ukazał skomplikowany charakter swojego bohatera.

Pracę nad scenariuszem rozpoczęliśmy latem 2000. Przez pierwszych kilka miesięcy szukaliśmy pomysłów, potem zasiedliśmy do pisania. Obaj kochamy filmy o Bondzie, w najśmielszych marzeniach nie przypuszczaliśmy jednak, że pewnego dnia napiszemy scenariusz do jednego z nich. Okazja nadarzyła się kilka lat temu, gdy napisaliśmy scenariusz do filmu ”Plunket i Macleane”, który zwrócił uwagę Barbary Broccoli i Michaela Wilsona. Zaprosili nas na spotkanie i zapytali wprost: ”Jak sądzicie, co teraz powinien zrobić James Bond?”. Byliśmy tak zaskoczeni, że poprosiliśmy o czas do namysłu. I tak to się zaczęło...

W naszych scenariuszach postanowiliśmy sięgnąć do konwencji wcześniejszych filmów o Bondzie i przydać im nieco klasycznego splendoru. Ostatnie Bondy były bardziej realistyczne, ale o sile tej serii świadczą elementy, których nie spotyka się w normalnych filmach akcji, takich jak ”Szklana pułapka”. Podziemna grota złoczyńcy czy szaleniec dążący do dominacji nad światem to coś, czego dawno nie oglądano w kinie. James Bond działa w świecie, w którym chciałby się znaleźć każdy z nas, czego nie da się powiedzieć o świecie z filmów Arnolda Schwarzeneggera czy Bruce’a Willisa. To świat aż nadto ”prawdziwy”, co nie znaczy, że realny...

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Śmierć nadejdzie jutro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje