Reklama

Reklama

"Polak potrzebny od zaraz": O AKTORACH

ANGIE - KIERSTON WAREING

31- letnia Wareing studiowała w The Lee Strasberg Theatre and Film Institute w Nowym Jorku w latach 1997-2000.

Obsadzenie Kierston w roli głównej zajęło cztery miesiące prób, telefonów, zaimprowizowanych przesłuchań, im prób kamerowych. Znalezienie do głównej roli właściwego aktora to dla filmu sprawa kluczowa. Ale dla Kierston obsadzenie jej w tej roli miało nawet większe znaczenie.

Wspomina Kierston Wareing

O meandrach kariery aktorskiej

Dostałam ze Stanów pozytywną odpowiedź, ale skończyłam z wizą z pozwoleniem na pracę. Było mi tam bardzo trudno: zdobycie agenta graniczyło z cudem, nie mogłam się dostać nawet do agencji dla statystów. Aż do czasu filmu Kena Loacha to były dla mnie naprawdę chude lata, bo nie grałam zbyt wiele - czasami w castingach do reklam, których i tak najczęściej nie dostawałam, a potem rola w filmie "The Bill"?więc ten film to naprawdę dla mnie przełom.

Reklama

Zanim to wszystko się wydarzyło, uczyłam się, by uzyskać papiery dyplomowanej sekretarki; chciałam zrezygnować z aktorstwa, mimo, że to moja wielka pasja. Przez dziesięć lat walczyłam by robić to tak jak chcę, by spróbować przebić się, uczciwie. Miałam już na koncie tyle sytuacji, w których dotarłam do ostatniego etapu, i nigdy nie udało mi się dostać roli. Przez ostatnie kilka lat miałam kiepski okres. Myślałam "o Boże, a jeśli to znowu będzie jedna z tych sytuacji, że podejdę tak blisko, a i tak potem nic z tego nie wyjdzie?". A potem zadzwonił do mnie mój agent i powiedział zdenerwowanym i smutnym głosem: " przykro mi to mówić, ale?dostałaś tę rolę!!!" Nawet nie krzyczałam z radości. Siedziałam tylko przy telefonie jak zamurowana pytając raz po raz: "ale jesteś pewien?"

Kiedy Kierston dostała rolę Angie, powiedziano jej tylko o podstawowym rozwoju fabuły i bardzo szkicowo o cechach jej postaci.

Pierwszy raz dostałam do ręki scenariusz dopiero na planie w Polsce. Zdjęcia zaczynały się nazajutrz. Starałam się nie wpaść w panikę. Podczas pierwszego dnia zdjęć czułam się jak rzucona na głęboką wodę. Byłam w wielkiej hali otoczona tłumem polskich robotników. Myślałam sobie: czy mogło zacząć się gorzej? Potem zrozumiałam, że jednak dobrze się stało. Trzeba było to zrobić, wejść w to i mieć to za sobą.

O granej przez siebie postaci

Ona jest bardzo ambitna i przebojowa - nie zadzierajcie z nią lepiej. Chce wszystkiego, co najlepsze dla swojego syna i nic jej nie powstrzyma. W swoim dotychczasowym życiu była już wiele razy w takim bagnie, że więcej sobie na to nie pozwoli.

Myślę, że publiczność jej nie polubi, ale może kilka osób, które patrzą głębiej, zobaczy w niej to, co ja zobaczyłam. Gdyby ją spotkać na ulicy, wydałaby się chyba kimś trudnym i władczym. Ale w głębi duszy to spokojna, miła osoba. Ma swoje momenty - w relacjach dominuje i zachowuje się po męsku, używa ludzi do tego, w czym są jej potrzebni. Jest chyba trochę chciwa i zaborcza - trudno jej przestać jak już coś zacznie. Staje się coraz bardziej przebojowa i ambitna. Wtedy właśnie zaczynamy jej nie lubić. Ona staje się coraz bardziej agresywna, coraz mocniej prze do celu i coraz mniej zważa na ludzi, którzy ją otaczają.

O pracy nad filmem

Ken utrzymywał wszystko w sekrecie - to fenomenalna metoda. Mieszkałam z dziewczyną, która pracowała w garderobie. Ona wiedziała o wszystkim, co się będzie działo i nie puściła pary z ust. A Ken mówił do mnie na przykład: "Nie jedz dziś zbyt dużo", a mówił tak dlatego, że chciał, żebym utrzymywała energię na najwyższym poziomie. Zwykle strasznie się objadam?To był dla mnie zawsze sygnał, że coś się szykuje.

Wareing i Juliet Ellis (Rose) zostały wysłane w ramach przygotowań do zdjęć do agencji rekrutacyjnej - miały nauczyć się prowadzenia biura i zgłębić zagadnienia związane z logistyką. Był również czas, który pozwolił scalić i zżyć się zespołowi aktorskiemu i ekipie. "Poszliśmy na polskie karaoke: Leslaw, Juliet i ja. W knajpie było chyba pięcioro Polaków. Śpiewali po polsku. Czy ja też śpiewałam? Boże, nie! Po angielsku też bym się nie odważyła?"

Kierston postanowiła nie oglądać wcześniejszych filmów Kena Loacha, które mogłyby jej pomóc w przygotowywaniu się do roli. "Nie chciałam popadać w nabożeństwo i onieśmielenie. Wszyscy moi znajomi mówili: "O Boże! Ken Loach!" A ja myślałam sobie: "no to co?". Nie obrażając nikogo, po prostu chciałam tam pójść i pracować".

Obsadzenie Wareing w roli Angie okazało się trampoliną dla jej kariery. "Od Kena Loacha nauczyłam się przez sześć tygodni nieporównywalnie więcej niż przez trzy lata w szkole aktorskiej. Udzielam teraz wielu wywiadów i właśnie skończyłam kręcić kolejny film."

JULIET ELLIS - ROSE

Juliet Ellis urodziła się w Sheffield, studiowała w The Arden Theatre School w Manchesterze.

Wspomina Juliet Ellis

O staraniu się o rolę w filmie

Przyjaciółka powiedziała mi, że Ken Loach szuka aktorki i namówiła mnie żebym poszła na casting, bo nadaję się do tej roli. To było jakoś w okolicach moich urodzin. Poprosiłam swojego agenta, żeby ustawił mi spotkanie w moje urodziny - pomyślałam, że to będzie dobry prezent. Na przesłuchaniu było trochę improwizacji, potem improwizowana scena z Kierston, a tydzień później zadzwonili do mnie i powiedzieli, że dostałam tę rolę!

O granej przez siebie postaci

Rose jest jedną z tych osób, które przeniosły się do Londynu z nadzieją, że będą studiować na artystycznej uczelni i że jeśli tylko się postara, to wszystko się uda. Ląduje jednak w ślepym zaułku jako pracownica call center, wynajmuje mieszkanie z Angie i marzy o lepszych czasach, ale nie umie się sama wyrwać z beznadziejnej i naznaczonej stagnacją egzystencji. To Angie jest katalizatorem dla ich wspólnej rzeczywistości. To Angie dostarcza energii, a Rose się tej energii poddaje, poza wszystkim chyba nie ma nic do stracenia. Jest dobra w analitycznym, konstrukcyjnym, precyzyjnym, ale jednotorowym jest również bardzo skrupulatna i pedantyczna - wszystko, co robi, chce robić dobrze. W głębi serca Rose może brak pewności siebie, ale ponieważ Angie przekonuje ją, ona idzie za ciosem...

LESŁAW ŻUREK - KAROL

Lesław Żurek zawdzięcza początki swej aktorskiej pasji swojej byłej dziewczynie. Studiował ekonomię w Krakowie, ona była w szkole aktorskiej. Rok po jej ukończeniu, zostawiła Lesława dla aktora. "Pomyślałem, pokażę jej, że wcale nie tak trudno jest być aktorem i zdecydowałem się na egzamin do Akademii Teatralnej. Ekonomia nie była w sumie wcale taka interesująca" - mówi Lesław Żurek.

Wspomina Lesław Żurek

O pracy czasowej

Wiem, co to znaczy być źle traktowany - pracowałem przez pół roku w Stanach. To był program "Work and Travel". Płacisz agencji, oni szukają dla ciebie pracy, wysyłają cię na miejsce, pracujesz przez dwa miesiące, a przez trzeci możesz podróżować wydając to, co zarobiłeś przez ostatnie dwa. To przypominało mi jednak bardziej Polaków w Londynie - mieszkaliśmy w pokoju w pięć osób. Traktowano nas raczej dobrze. Ale kiedy pracowałem w Kalifornii moje miejsce pracy było w Palm Springs, a latem to nie jest najlepsze miejsce. Jest bardzo gorąco, żadni Amerykanie nie chcą wtedy tam pracować. Moim przełożonym był 16-letni Meksykanin, ja miałem wtedy 20 lat, a on ciągle wydzierał się na moich kumpli i na mnie. Traktował nas jak? Po trzech dniach zrezygnowałem z tej pracy i pojechałem do San Diego. Było tam mnóstwo ludzi bez pracy, którzy zapłacili agencjom za znalezienie pracy i podroż. Polskie agencje nie szukały im kolejnej pracy, niezależnie od tego czy ta pierwsza oferta była poważna czy też nie. Polskie agencje, kiedy dostawały 20 miejsc pracy w San Diego oferowały je 200 osobom, więc 180 osób pracy nie dostawało, mimo, że zapłaciło w Polsce za jej znalezienie. Bilety samolotowe mieli kupione na termin za dwa miesiące, więc musieli w Stanach czekać, choć nie mieli pieniędzy na życie. Chodzili do szpitali i oddawali krew za pieniądze. To było ich główne źródło utrzymania.

O szansie gry w filmie Kena Loacha

Myślę, że Ken Loach chciał znaleźć do swojego filmu osobę, o doświadczeniu życiowym podobnym do mojego. Nie mówił mi zbyt wiele, nie wydawał wielu poleceń. Powiedział mi tyko: "Ta postać to ty - bądź sobą".

O granej przez siebie postaci

Karol jest polskim emigrantem poszukującym pracy, który funkcjonuje pomiędzy agencjami pracy i innymi bezrobotnymi, ale dla niego to właściwie przygoda: nie jest zdesperowany, zna angielski i umie poruszać się po obu stronach.

COLIN CAUGHLIN - GEOFF

61- letni Caughlin pochodzi z Canning Town we wschodnim Londynie, nie posiada żadnego doświadczenia aktorskiego. W filmie "Polak potrzebny od zaraz" gra Geoffa, ojca Angie.

Wspomina Colin Caughlin

O sobie

Od wielu lat pracuję w przemyśle, byłem dokerem, w czwartym pokoleniu zresztą, członkiem "Transport and General Workers Union". Ale z powodu kłopotów zdrowotnych jestem w połowie na emeryturze - jednak daleki jestem od myślenia, że to oznacza dla mnie koniec.

O tym, jak znalazł się w filmie

Pracując w dokach zawiera się bardzo bliskie przyjaźnie - ludzie są dla siebie partnerami, towarzyszami. Kilka lat wcześniej dokerzy z Liverpoolu odbywali burzliwą debatę, a Ken Loach robił wtedy o nich film dokumentalny. Nagle, jesienią zeszłego roku dostałem telefon od jednego z kolegów, który powiedział, że Ken Loach robi nowy film w Londynie i potrzebuje jednego lub dwóch ludzi stąd, którzy mieliby "środowiskowe doświadczenie". Ken to cwaniak - dano nam do zrozumienia, że to będzie film o dokach w latach 1960-80. Kiedy mu o tym powiedziałem, odpowiedział mi "Gdybym powiedział wam więcej, prawdopodobnie nikt z was by się nie pojawił". Chyba miał rację. Ale przynajmniej historia się wyjaśniła.

Kiedy zaproponowali mi pracę odebrało mi mowę na kilka minut. Ken Loach powiedział mi: jeśli potrafisz występować publicznie, uczestniczyć w konferencjach i przemawiać do tysięcy delegatów, to nie będzie dla Ciebie problem. Na planie zaczęli zwracać się do mnie Colin Winstone. Przez sześć miesięcy tylko się ze mnie nabijali!

O granej przez siebie postaci

Ojciec Angie jest w zestawieniu z nią postacią bardzo odmienną i kontrastową. Stanowi "produkt" innej ery polityczno-ekonomicznej. Pracował jako dozorca w szkole. Rodzinny facet, zaangażowany w lokalny samorząd i sprawy polityczne. Dobry i oddany członek związków zawodowych, to chyba wszystko, co mogę o nim powiedzieć.

O Angie, swojej filmowej córce

Kiedy się pierwszy raz spotkaliśmy wypiliśmy parę piw, pogadaliśmy i ułożyło nam się jakoś. Wydawało się, że ona jest szczęśliwa, że będzie grać ze mną, że czuje się swobodnie, a ja też czułem się dobrze w jej towarzystwie. Naprawdę mogłaby być moją córką.

JOE SIFFLEET - JAMIE

Dwunastoletni Joe Siffleet został odkryty przypadkowo, kiedy pracował za ladą sklepu z meblami. Siffleet, gra syna Angie, Jamie'go.

Wspomina Joe Siffleet

O tym, jak trafił do filmu

Nie byłem zbyt nieśmiały, opowiadałem kawały i takie tam? i podeszła do mnie kiedyś jakaś pani i zapytała czy nie chciałbym zagrać w filmie. Więc powiedziałem: "Tak, jasne". To była agentka. Poszedłem na kilka castingów, ale nigdy się nie odezwali. Aż zadzwonili od Kena Loacha. I dostałem rolę.

O granej przez siebie postaci

To chłopiec rozbitej rodziny, który tęskni za mamą. Ma dosyć ciężkie życie, a jego mama wykonuje różne śmieszne prace. On kocha swoją mamę. Ma kłopoty, bo nie mieszka z mamą, a nie ma ojca. Kiedy jego ojciec mówi, że przyjdzie, zwykle nie przychodzi. Chłopiec mieszka najczęściej ze swoją opiekunką i dziadkiem.

O pracy z reżyserem

Tak jak większość dorosłych aktorów, Joe uważa metody pracy Kena Loacha za niezwykłe.

Była taka scena, w której odbieram telefon i to jest dla mnie wielka niespodzianka. I musiałem zacząć rozmawiać. To było dosyć trudne. Kostiumolodzy powiedzieli mi, żebym był czujny, bo Ken robi czasem niespodzianki.

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Polak potrzebny od zaraz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje