Reklama

"Jeszcze nie wieczór": 11 LAT PRZYGOTOWAŃ

"Jeszcze nie wieczór" to historia przeszło jedenastu lat przygotowań, planowania, zmian obsadowych, scenariuszowych, niepewności i długiego oczekiwania.

W 1996 roku reżyser i scenarzysta Jacek Bławut, podczas pobytu w Weimarze - rodzinnym mieście Goethego i Schillera, trafił do miejscowego Domu Starego Aktora. Tam usłyszał niezwykle piękną i urzekającą historię jednej z mieszkanek. Był to początek projektu, który wówczas został ochrzczony mianem "Lili". Jedna z pierwszych - jak się później okazało niejedyna - wersji scenariusza została złożona w niemieckiej telewizji ZDF. Niemieccy producenci niemal od razu postanowili wprowadzić film do produkcji, jednak Bławutowi zależało na tym, aby w obrazie pojawili się też polscy aktorzy.

Reklama

Pomysł filmu podchwyciła również Telewizja Polska, jeden z koproducentów, która zaproponowała zrealizowanie go w kraju. Fabuła miała rozgrywać się w domu starego aktora, do którego przyjeżdżają w gościnę artyści z teatru w Weimarze, rozpoczynając przygotowania do wystawienia "Fausta". Efekt był jednak taki, że przez osiem lat na planie "Lili" nie padł ani jeden klaps.

Przez ten czas to życie pisało scenariusz przedsięwzięcia. Od początku główną rolę, napisaną specjalnie dla niego, miał zagrać Leon Niemczyk, który nawet stwierdził w pewnym momencie, że nie umrze dopóki nie zagra w tym filmie. Niestety,podobnie jak Niemczyk, odeszli inni kandydaci do obsady - między innymi Irena Malkiewicz-Domańska, gwiazda lat 30, Zdzisław Mrożewski, Lidia Wysocka, Zofia Jamry oraz Renata Kossobudzka.

W końcu Jacek Bławut po raz kolejny przerobił stary scenariusz. Rola stworzona dla Leona Niemczyka została napisana na nowo, tym razem z myślą o Janie Nowickim, o którym reżyser wyraził się, że to wciąż młodzieniaszek, człowiek niezwykle otwarty na życie i chłonący je całym sobą. W tym momencie zmienił się też tytuł filmu, z "Lili" na "Entree". Powód? Rzekomo każdy pytał, jakie wejście będzie miał projekt, o czym wspomina zresztą sam autor. Również po raz kolejny Jacek Bławut wymyślił postać specjalnie dla Danuty Szaflarskiej. Na początku miała grać osobę zainspirowaną główną bohaterką weimarskiej opowieści. Na ekranie pojawiła się ze swoim mężem Fabianem Kiebiczem, którego choroba Parkinsona w przejmujący sposób podkreślała tragizm granej przez niego postaci. Aktor niestety nie doczekał premiery filmu. Zmarł 15 marca 2008 roku.

Do obsady miał także dołączyć Gustaw Holoubek. Zapadła ostateczna decyzja, że zdjęcia muszą być kręcone w Domu Aktora Weterana w Skolimowie. I chociaż akcji niezmiennie towarzyszył wątek z wystawieniem "Fausta" Goethego, to rozgrywa się ona już jedynie w rodzimym otoczeniu. Właśnie emerytowani aktorzy, mieszkańcy Skolimowa, postanawiają raz jeszcze wznieść się na wyżyny swego talentu i wystawić inscenizację klasycznego dzieła.

Zdjęcia do filmu, już pod tytułem "Jeszcze nie wieczór", ruszyły ostatecznie pod koniec listopada 2007 roku. Oprócz podwarszawskiego Skolimowa, realizowane były także w Toruniu i jego okolicach. W mieście Kopernika za plan posłużyła między innymi unikatowa XIX-wieczna rotunda starego więzienia, usytuowana na obrzeżach gotyckiej starówki. Część ujęć powstawała również na Starym Mieście. Premiera filmu odbyła się podczas 33. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie obraz został uhonorowany prestiżowymi Srebrnymi Lwami i nagrodą za najlepszą rolę męską dla Jana Nowickiego.

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jeszcze nie wieczór

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje