Reklama

"Jestem legendą": INFORMACJE O PRODUKCJI

Will Smith, gwiazda filmów Ja, robot, Dzień niepodległości oraz Faceci w czerni, dobrze się czuje w produkcjach science-fiction i od dawna fascynował go świat ponadczasowej powieści Richarda Mathesona Jestem legendą. "To powieść łącząca różne gatunki: horror, science-fiction i powieść psychologiczną" - mówi aktor. - "Psychologiczny aspekt bycia ostatnim człowiekiem na ziemi zawsze mnie intrygował. Fizyczne, emocjonalne i duchowe wyzwania, którym musi stawić czoła Robert Neville, aby przetrwać, dają doskonałą możliwość opowiedzenia uniwersalnej historii o istocie człowieczeństwa".

Reżyserem thrillera science-fiction na motywach powieści Mathesona jest Francis Lawrence. Reżyser dodaje: "Zafascynował mnie temat człowieka, który musi przeżyć w warunkach opuszczonego miasta. Chciałem pokazać to w moim filmie. Jestem legendą ma wymiar mityczny: to historia o człowieku, który musi walczyć z całym światem. Uniwersalność tej historii sprawia, że działa ona na wyobraźnię odbiorcy dzisiaj tak samo jak pół wieku temu, kiedy powstała powieść".

Reklama

Powieść Mathesona jest złożona i prowokacyjna. Powstała w 1954 r. i dziś uznawana jest przez znawców za prekursora współczesnego gatunku horror-science, łączącego elementy horroru i science-fiction. Powieść Jestem legendą wywarła wpływ na pokolenia późniejszych pisarzy i doczekała się niezliczonych imitacji, a także dwóch adaptacji filmowych. Powieść "Jestem legendą" stała się kanwą nakręconego w 1964 r. filmu Ostatni człowiek na ziemi z Vincentem Price'em oraz nakręconego w 1971 r. filmu Człowiek Omega z Charltonem Hestonem.

Scenarzysta i producent filmu Akiva Goldsman, laureat Oscara za scenariusz do filmu Piękny umysł, przyznaje się do trwającej całe życie fascynacji twórczością Mathesona. Goldsman był zachwycony, że przypadło mu w udziale opracowanie adaptacji książki. "Richard Matheson jest prawie bogiem dla fanów science-fiction. W poważnym nurcie science-fiction istnieje tradycja pogłębionej analizy psychologicznej bohaterów, której celem jest zmierzenie się z uniwersalnymi tematami. Science-fiction używane jest tu w sposób alegoryczny. Nasz film nawiązuje do tej tradycji".

Goldsman pracował nad Jestem legendą, opierając się na pierwszym projekcie scenariusza autorstwa Marka Protosevicha, który należał do najbardziej pożądanych projektów ostatnich lat. Protosevich mówi: "Ten projekt przez ponad dziesięć lat stanowił moją pasję. Nie posiadałem się z radości, że wreszcie uda się doprowadzić do powstania filmu - zwłaszcza, że udało się zebrać tak utalentowaną obsadę i ekipę".

Jestem legendą opowiada historię, której praktycznie jedynym bohaterem jest człowiek żyjący w całkowitej samotności. Twórcy filmu zdawali sobie sprawę, że sukces będzie zależał od znalezienia utalentowanego aktora, który zdoła udźwignąć tę rolę. Kiedy filmowcy dowiedzieli się, że Will Smith wyraził zainteresowanie udziałem w filmie, uznali, że to bardzo dobry znak. Smith, wraz z producentem Jamesem Lassiterem, który jest jego wspólnikiem w firmie producenckiej Overbrook Entertainment, od lat śledził prace nad projektem adaptacji Jestem legendą. Uważał, że rola Roberta Neville'a - głównego bohatera filmu, który praktycznie ani na chwilę nie znika z ekranu - będzie dla niego jednocześnie wyzwaniem i szansą.

Goldsman opowiada: "Jako scenarzysta, wierzę w to, że to słowa opisują i stwarzają bohaterów filmowych. Ale z drugiej strony, to czego nie da się ubrać w słowa także odgrywa ważną rolę. Will jest doskonałym aktorem. Udało mu się stworzyć wybitną rolę, w której często wyraża swoje myśli i uczucia tylko za pomocą wyrazu tworzy oraz zachowania".

Smith musiał oprzeć się na niewerbalnych środkach aktorskich, aby przedstawić emocjonalny aspekt przemiany Neville'a. "Było to dla mnie trudne, bo wszystkie emocje powinny się wyrażać w zachowaniu" - mówi aktor. - "To wielkie wyzwanie, bo muszę komunikować się z widzem bez użycia słów. Musiałem stworzyć sposób komunikacji bez słów - dla mnie to sama esencja aktorstwa. Kiedy nie możesz używać słów, odkrywasz wiele nowych rzeczy o swoim bohaterze i o sobie samym. To fascynujące wyzwanie, zarówno w sensie artystycznym, jak i psychologicznym".

Jestem legendą to debiut reżyserski Francisa Lawrence'a. Współpraca z Willem Smithem stała się dla niego gwarancją sukcesu, jeśli chodzi o emocjonalny potencjał filmu, który jest czymś więcej, niż kinem akcji. "Will ma niesamowite ciepło i charyzmę" - opowiada Lawrence. - "Jego gra dodaje postaci Neville'a nowy wymiar, sprawia, że widzowie wierzą mu w każdym momencie filmu. Widz współczuje mu, boi się o niego, śmieje się i płacze razem z nim. Wszystkie te uczucia koegzystują harmonijnie. A co najważniejsze dla naszego filmu, Will jest w stanie pokazać wszystko przez co przechodzi, zarówno od strony fizycznej, jak i emocjonalnej, często bez żadnego dialogu".

Być może największym komplementem dla Smitha jest opinia człowieka, który stworzył postać Roberta Neville'a. "Myślę, że Will Smith jest doskonałym kandydatem do roli Roberta Neville'a" - mówi Richard Matheson. - "Widziałem prawie wszystkie jego filmy i uważam, że zawsze jest całkowicie przekonujący, jakąkolwiek gra rolę. W tej historii jego bohater odgrywa kluczową rolę, tak więc to Will ma kluczową rolę".

Ocalałem i żyję w Nowym Jorku. Mam zapasy jedzenia i bezpieczne schronienie. Potrafię zapewnić ochronę.

Jądrem Jestem legendą jest walka samotnego człowieka o przetrwanie. Neville'owi zagrażają Zarażeni - zmutowane ofiary wirusa, które zamieniły się w krwiożercze potwory zabijające bez żadnego powodu. Jego położenie jest jeszcze cięższe, bo Neville uświadamia sobie, że ludzkość sama sprowadziła na siebie zagładę. Przyczyną pandemii, która położyła kres cywilizacji, było odkrycie, które z początku wydawało się przełomem w medycynie. Naukowcom udało się stworzyć retrowirusa, który zwalcza jedną z najgroźniejszych chorób w historii ludzkości, raka. Jednak początkowe sukcesy w stosowaniu retrowirusa szybko pociągają za sobą katastrofalne skutki.

Neville jest wirusologiem pracującym dla wojska w laboratorium na Manhattanie. Zostaje szefem zespołu, którego celem jest znalezienie szczepionki, która położy kres rozprzestrzeniającej się pandemii. Jednak pomimo jego wysiłków, wirus zaczyna się rozprzestrzeniać drogą lotniczą i Nowy Jork zostaje objęty kwarantanną. Niezarażeni mieszkańcy zostają ewakuowani z miasta. W mieście wybucha panika. Neville jest świadkiem śmierci swojej żony Zoë (Salli Richardson) i córeczki Marley. W rolę Marley wciela się siedmioletnia Willow Smith, która w Jestem legendą debiutuje na ekranie u boku swojego ojca, Willa Smitha.

Los tych Zarażonych, którzy nie zostają zabici przez wirusa, jest być może jeszcze gorszy: wirus doprowadza do zmian w ich metabolizmie, przemieniając ich w potwory, które zamieszkują mroczne, ciągnące się kilometrami podziemne tunele i wychodzą na powierzchnię tylko po to, żeby nasycić swój głód.

Po tragedii działaniami Neville'a kieruje nie tylko instynkt przetrwania, ale też pragnienie znalezienia antidotum na śmiercionośny retrowirus. Ponieważ on sam jest z nieznanych powodów odporny na działanie wirusa, wie, że w swojej pracy nad antidotum może oprzeć się na dwóch atutach: może wykorzystać swoją własną krew, odporną na działanie wirusa, oraz swoje profesjonalne doświadczenie wirusologa. "Neville zdaje sobie sprawę, że Zarażeni są pod wpływem działania wirusa, który jest mutacją wirusa stworzonego w laboratorium" - mówi Smith. - "Teraz to od niego zależy, czy uda się opracować antidotum i uratować ludzkość, bo to Neville jest jedynym ocalałym człowiekiem. Neville walczy też z poczuciem winy, bo uważa, że wcześniej nie udało mu się zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa i że to on jest odpowiedzialny za pandemię".

Doświadczenie zawodowe Neville'a jako wirusologa pracującego dla armii amerykańskiej pomaga mu przetrwać i opracować sposób życia w opuszczonym mieście. Działa w sposób bardzo zorganizowany, dba o swoją sprawność fizyczną i codziennie starannie ustawia czujnik alarmowy, który zawiadamia o dokładnym momencie zachodu słońca. "Neville jest bardzo zdyscyplinowany" - podkreśla Lawrence. - "To dzięki temu udaje mu się zachować równowagę psychiczną w sytuacji, w której się znajduje. Jego sposób zachowania może się wydać ekscentryczny, ale gdyby Neville przestał przestrzegać codziennej rutyny, jego życie po prostu by się rozsypało".

Jednym towarzyszem Neville'a jest jego pies, Sam. Razem starają się przetrwać i nie pozwolić Zarażonym na uzyskanie przewagi. W dzień Neville razem z Samem eksploruje miasto, zdobywając żywność i inne potrzebne przedmioty, pracuje w laboratorium oraz nadaje codzienne komunikaty radiowe w nadziei, że usłyszą go inni ocalali nowojorczycy. W nocy musi barykadować się w domu, który zamienił w prawdziwą twierdzę. Dzięki systemowi kamer może śledzić Zarażonych, którzy buszują po pustym mieście,

Neville stara się przetrwać, wypełniając czas obowiązkami i nawykami, ale doświadcza też ogromnej wolności. Może jeździć jak szaleniec po pustym mieście swoim sportowym shelby, grać w golfa i ćwiczyć idealne uderzenia, stojąc na skrzydle porzuconego myśliwca, zwozić do swojego zamienionego w twierdzę domu bezcenne dzieła sztuki i tworzyć imponujący katalog, pozwalający mu znaleźć drogę do pozostających w mieście niewyczerpanych zasobów jedzenia, paliwa i lekarstw. Neville ma poczucie, że panuje nad Nowym Jorkiem.

Opustoszały Nowy Jork jest prawie surrealistyczny: znane z tysięcy filmów kultowe miejsca, które były kiedyś ważnymi ośrodkami handlu, sztuki albo rozrywki stają się teraz dla Neville'a jego prywatnym placem zabaw, obszarem łowieckim i ogrodem.

"Bycie ostatnim człowiekiem w Nowym Jorku musi być mimo wszystko niezłą zabawą - chociaż jest to samotna zabawa" - mówi reżyser filmu. - "Pokazujemy miejsca, które są bardzo ważne dla współczesnego świata. Jednak po pandemii świat, jaki znamy, znika. Wszystko, co wydawało nam się ważne i pożądane, na co wydawaliśmy miliardy dolarów, po prostu leży i niszczeje. Jest to po prostu bezużyteczne".

"Neville ma dostęp do absolutnie wszystkiego" - podsumowuje Smith. - "Ma dostęp do lekarstw, wie, gdzie można znaleźć zapasy konserw i benzynę. Miasto staje się jego domem. I myślę, że nie ma większej przyjemności, niż stanąć na samolocie z kijem golfowym w dłoni".

Ale życie w opuszczonym Nowym Jorku to nie tylko gry i zabawy. Smith w filmie biega opuszczonymi ulicami, zwisa głową w dół z wysokości sześciu metrów, wyczynowo prowadzi Forda Mustanga, skacze po dachach rdzewiejących porzuconych samochodów i walczy z kaskaderami ubranymi w kombinezony do zapisu ruchu w technologii motion capture, którzy zostali komputerowo przemienieni w zmutowanych Zarażonych. To tylko mała próbka wyczynów Smitha na planie podczas kręcenia emocjonujących scen akcji.

Choreografią scen akcji zajął się weteran koordynacji scen kaskaderskich Vic Armstrong oraz prowadzony przez niego zespół kaskaderów. W ciągu swojej czterdziestoletniej kariery filmowej Armstrong pracował nad wieloma filmami akcji, w tym ostatnio nad takimi tytułami, jak: Mission Impossible III, Wojna światów i Śmierć nadejdzie jutro.

Ponieważ twórcy filmu wiedzieli, że Smith sprawdza się w rolach wymagających wysiłku fizycznego, zarówno wtedy, kiedy wysiłek fizyczny pozwala mu zbudować obraz bohatera, jak i wtedy, kiedy jest on niezbędny do scen akcji, byli zachwyceni, że aktor chce włączyć się w pracę nad scenami kaskaderskimi. Kilka miesięcy przed rozpoczęciem zdjęć Smith przeszedł na dietę oraz rozpoczął treningi, których celem było uzyskanie bardziej wysportowanej i szczuplejszej sylwetki. Pracował ze swoim stałym trenerem fitness, Darrellem Fosterem, który kilka lat wcześniej przygotował go do roli w filmie Ali, za którą był nominowany do Oscara. Tym razem Smith schudł prawie o 10 kilogramów, przestrzegając diety i programu treningów prawie tak rygorystycznego, jak ten, któremu poddaje się w filmie Neville. Foster wspomina: "Stawialiśmy przed nim duże wyzwania: trening wysokościowy w warunkach niedoboru tlenu, wysoka temperatura, zimno, wilgotność, niskokaloryczna dieta i wiele innych niesprzyjających warunków. Taki trening pomógł Willowi w zbudowaniu psychicznej strony jego roli, a nie tylko tej fizycznej".

Na szczęście poprzedzający film trening z bronią, przeprowadzony przez konsultanta do spraw uzbrojenia Sama Glena, którego celem było nauczenie Willa obsługi jego specjalnie zmodyfikowanej strzelby, był dla aktora stosunkowo łatwy dzięki jego wcześniejszym doświadczeniom aktorskim.

Czy ktoś mnie słyszy? Ktokolwiek. Proszę! Nie jesteście sami?

Smith w większości scen występuje z jedynym towarzyszem Neville'a, psem o imieniu Sam, którego w filmie gra w większości scen Abbey, trzyletni owczarek niemiecki. Szef ekipy odpowiedzialnej za tresurę uczestniczących w produkcji zwierząt, Steve Berens, który pracował wcześniej nad takimi filmami jak Klik: I robisz, co chcesz oraz Maska, zrozumiał, że musi doprowadzić do tego, żeby jego podopieczny wyrażał swoim zachowaniem cały wachlarz emocji. Trener był przekonany, że Abbey ma wrodzony talent aktorski, a opracowany przez niego program treningowy miał pomóc psu w wyrazistym zagraniu roli.

"Wszystko sprowadza się do właściwego przygotowania zwierzęcia" - wyjaśnia Berens. - "Trenuje się codziennie po to, żeby kiedy nadejdzie dzień kręcenia danej sceny, zwierzę rozumiało, co się dzieje i chciało prawidłowo wykonać zadanie, żeby chciało uczestniczyć w tej grze. Wiemy, że to ciężka praca, ale staramy się zmienić ją w zabawę. Jeśli nam się to uda, dzięki miłości i pozytywnemu wzmocnieniu, zwierzę może naprawdę polubić pracę na planie. Liczy się stworzenie z psem poczucia braterstwa, bycia zespołem, i przeniesienie tej relacji na zwierzę i aktora. A Will naprawdę znakomicie radził sobie z Abbey. Udało im się stworzyć mocny związek".

Zorganizowane życie Neville'a zmienia się radykalnie, kiedy jego radiowy apel zostaje w końcu wysłuchany przez dwoje innych ocalonych: kobietę o imieniu Anna, w której rolę wcieliła się Alice Braga (imię aktorki wymawia się "Alisi") i chłopca o imieniu Ethan (w tej roli Charlie Tahan). Ta dwójka pojawia się nieoczekiwanie w momencie, kiedy Neville daje się schwytać w pułapkę zastawioną przez Zarażonych. "Myślę, że usłyszenie radiowego apelu Neville'a jest dla Anny momentem, kiedy rodzi się w niej nowa nadzieja, kiedy zaczyna wierzyć, że ktoś jeszcze ocalał" - tłumaczy brazylijska aktorka. - "Neville przeżył. I dlatego Anna postanawia go uratować. Nie dba o to, że wszędzie roi się od Zarażonych. Zaufanie do nieznajomego człowieka jest pierwszym krokiem na drodze do odnowienia nadziei. Muszą sobie zaufać i nawzajem dawać sobie siłę".

Braga została wybrana do roli Anny po tym, jak zagrała w nominowanym do Oscara Mieście Boga. "Byliśmy zachwyceni jej grą w Mieście Boga" - wspomina Goldsman. - "Alice posiada naturalne piękno i wrodzoną łagodność i dobroć. To widać na pierwszy rzut oka. Ma wyczuwalny blask, rozsiewa wokół siebie poczucie szczęścia, co było dla nas ważne, bo postać Anny w filmie wyraża nadzieję. Anna daje Neville'owi szansę na nowy początek. Myślę, że Alice jest w tej roli bardzo autentyczna".

Od miesięcy Neville desperacko starał się znaleźć innych ocalonych, ale w chwili, kiedy naprawdę spotyka pierwszą dwójkę ludzi po trzech latach, rodzi się w nim widoczny konflikt pomiędzy potrzebą kontaktu a strachem. "Na początku wcale nie jest pewny, czy są prawdziwi" - opowiada Smith. - "Poprzedniej nocy Neville miał straszną halucynację, więc teraz podejrzliwie traktuje to, co widzi. Znalezienie innych ludzi to jego największe marzenie, ale w momencie, kiedy dochodzi do kontaktu, chce się wycofać. Ten konflikt wewnętrzny Neville'a był dla mnie bardzo interesującym wyzwaniem z aktorskiego punktu widzenia".

Braga przygotowywała się do roli Anny, czytając wspomnienia osób ocalałych z katastrof i tragedii - od Holocaustu do huraganu Katrina. - "Jak ludzie mogą dalej żyć po czymś takim?" - pyta aktorka. - "Im więcej czytałam, tym bardziej docierało do mnie, że chodzi tu o nadzieję. Moja bohaterka nadal ma w sobie wiarę i nadzieję, po wszystkim, przez co przeszła. Przygotowując się do roli Anny, dowiedziałam się też wiele o życiu".

Neville'a od początku uderza głęboka wiara Anny, która kontrastuje z jego własnym gorzkim zwątpieniem. "Anna zawsze chce iść do przodu" - dodaje Braga. - "Chce przetrwać, wierzy, że warto mieć nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone. Jest to zwłaszcza widoczne w jej stosunku do Ethana, małego chłopca, którym się opiekuje. Bohater grany przez Willa jest silny i odważny, jest mu łatwiej przetrwać niż kobiecie i dziecku. Kiedy Anna spotyka Neville'a, ogląda jego dom i widzi, że on walczy o przetrwanie. Postanawia mu zaufać i uznaje, że razem mają szanse przetrwać w świecie, który oszalał".

Ośmioletni Charlie Tahan był zachwycony, że może zagrać Ethana, chłopca przygarniętego przez Annę. "Ethan jest bardzo zamknięty w sobie, bo jego rodzina nie żyje i był świadkiem okropnych rzeczy" - opowiada Tahan. - "Miasto jest opuszczone, są w nim tylko potwory. Na początku Ethan nie ufa Neville'owi. Nie jest pewien, czy Neville nie jest złym człowiekiem albo jednym z Zarażonych. Neville zdaje sobie sprawę, że chłopiec mu nie ufa i dlatego stara się go rozśmieszać. Nawet kiedy nie byliśmy na planie, Will zawsze mnie rozśmieszał" - dodaje młody aktor. Dla Charliego Tahana praca ze Smithem i Bragą była "doświadczeniem życia".

Spotkanie z Anną i Ethanem i wysłuchanie nieprawdopodobnej opowieści o tym, jak udało im się przeżyć, daje Neville'owi nową nadzieję. "To klasyczny konflikt między wiarą i nauką. Anna przedstawia sprawę z perspektywy judeo-chrześcijańskiej, ale zagadnienia duchowe są bardzo uniwersalne. Każdy, kto doświadcza straty ukochanych osób, zadaje takie same pytanie i przechodzi przez te same fazy wiary i utraty wiary, strachu i buntu przeciwko Bogu. A biorąc pod uwagę tragedię Neville'a i to, jak wygląda jego życie, łatwo możemy zrozumieć, że zadaje pytanie, jaki bóg pozwoliłby na takie cierpienie.

Będę czekał na South Street Seaport codziennie w południe,

kiedy słońce jest w zenicie?

Przyczyną tragedii Neville'a jest stworzony przez człowieka wirus, który powstał w wyniku mutacji rewolucyjnego leku na raka, zamieniając go w przenoszący się w niepowstrzymany sposób śmiertelny mikroorganizm. Twórcy filmu musieli zapoznać się z obecnym stanem wiedzy naukowej dotyczącej wirusów i wirusologii. Ich badania rozpoczęły się od zajęć ze sławnymi wykładowcami specjalizującymi się w tej dyscyplinie, których kulminacją była wizyta w Centrum Kontroli Chorób (Center for Disease Control). Wizyta w Centrum dała Smithowi, Lawrence'owi i producentom unikalną okazję spotkania z naukowcami pracującymi w laboratoriach trzeciej klasy bezpieczeństwa biologicznego, w których bada się najbardziej niebezpieczne i śmiertelne substancje świata. To tam twórcy filmu zrozumieli, że scenariusz stworzenia retrowirusa, który wymyka się następnie spod kontroli, nie należy tylko do domeny science-fiction, ale jest bardziej realny, niż byśmy chcieli.

Goldsman opowiada: "Istnieje pogląd, że niektóre wirusy znajdują się na szczycie łańcucha pokarmowego. Człowiek nabiera pokory i zaczyna się bać, kiedy uświadamia sobie, jak żywotne i niebezpieczne mogą być niektóre zmutowane wirusy".

Twórcy filmu skontaktowali się z najbardziej utytułowanymi amerykańskimi wirusologami, od mikrobiologów pracujących w laboratoriach zajmujących się substancjami niebezpiecznymi, do "łowców wirusów", którzy jeżdżą do zapalnych punktów na mapie świata i zbierają tam dane, które być może pomogą ludzkości poradzić sobie z następną pandemią. "To było fascynujące" - wspomina Lawrence. - "Mogliśmy zobaczyć na własne oczy, jak zachowują się wirusolodzy i jak postrzegają oni świat wirusów".

Kontakty ze światem nauki zostały wykorzystane przez twórców filmu w takich szczegółach, jak procedury bezpieczeństwa, których przestrzega Neville lub jak rozkład pomieszczeń w jego laboratorium, który odwzorowuje rozkład prawdziwego laboratorium w Centrum Kontroli Chorób. Zwłaszcza Smith docenił możliwość wykorzystania praktycznych informacji w pracy nad swoją postacią. "Uwielbiam przygotowywać się do roli" - podkreśla aktor. - "Trudno jest zagrać emocje takiego bohatera, jak Neville, jeśli się nie rozumie naukowej strony jego działań".

Eksperci z Centrum Kontroli Chorób służyli też bezcenną pomocą, jeśli chodzi o scenariusz masowej ewakuacji ludności oraz kwarantanny i związane z nimi problemy etyczne. Dodatkowo twórcy filmu skorzystali z wiedzy i doradztwa władz Nowego Jorku oraz agend rządowych w przygotowaniach do najbardziej dramatycznych i wybuchowych sekwencji filmu, takich jak sceny paniki na ulicach miasta oraz sekwencje, w których Neville wędruje po niegdyś tętniącym życiem mieście kompletnie samotny.

Akcja filmu rozgrywa się w roku 2012. Opuszczony Nowy Jork jest cieniem metropolii, którą dziś znamy. Twórcy filmu chcieli uniknąć stereotypowego obrazu zrujnowanej przez katastrofę metropolii znanego z filmów science-fiction, więc stworzyli oryginalną scenerię opuszczonego miasta - budynków poddanych kwarantannie, rozszabrowanych sklepów, plakatów z obwieszczeniami władz i tysięcy samochodów porzuconych wprost na ulicach - w które powoli wkracza natura. Budynki oplatają gęste zarośla, wszędzie panoszą się chwasty. To reżyser filmu Francis Lawrence stworzył tę oniryczną i zarazem surową wizję Manhattanu, który stał się dosłownie miejską dżunglą, do której ponownie wkracza natura.

Scenografka Naomi Shohan, która wcześniej współpracowała z Lawrencem przy filmie Constantine, pomogła mu stworzyć obraz miasta jako postindustrialnego Edenu. "Wizualne pozostałości pandemii i paniki ludności są nadal widoczne na ulicach - to śmieci i przedmioty pozostałe po akcjach służb porządkowych i medycznych, porzucone w chaosie przez uciekającą ludność" - wyjaśnia Shohan. "Na pierwszy rzut oka nie da się tego odróżnić od zniszczeń wojennych. Jednak dystans w czasie, jaki dzieli akcję filmu od pandemii, pozwolił nam przeobrazić ten krajobraz i nasycić go poezją. Daje to interesujące tło dla tragedii Neville'a. Nowy Jork staje się miastem niszczejącej infrastruktury i coraz bardziej się panoszącej dzikiej przyrody".

Wraz z zespołem scenografów Shohan przeprowadziła dokładne przygotowania do opracowania koncepcji scenografii, aby opracować symulację efektów wydarzeń, które miały miejsce zanim rozgrywa się akcja filmu. Jedną z konsekwencji pandemii byłoby niewątpliwie nagłe załamanie się dostaw wody i prądu. Scenografowie wzięli też pod uwagę szybkość wegetacji oraz prawdopodobne zachowanie zwierząt i owadów. "Pęknięcia w rurach wodnych spowodowałyby powstanie rozlewisk, zalanie całych ulic i budynków" - opisuje Shohan. - "Przerwanie przewodów elektrycznych i gazowych prowadziłoby do wybuchu pożarów, które powodowałyby dalsze zniszczenia, a natura śmiało wkraczałaby w świat opuszczony przez ludzi. I tak, ulice Nowego Jorku, zaśmiecone porzuconym sprzętem medycznym i wojskowym, zaczęłyby się zamieniać w romantyczne kaniony, podobne do widoków Dzikiego Zachodu przedstawianych przez dziewiętnastowiecznych pejzażystów amerykańskich. Staraliśmy się osiągnąć obraz ponadczasowy. Twardość i surowość miasta w konfrontacji z żywiołem przyrody zamienia się w zmysłowy krajobraz".

Lawrence zgadza się z tą wizją i dodaje: "W pracy nad filmem chciałem zastosować podejście naturalistyczne. Chciałem kręcić plenery na ulicach Nowego Jorku, przy świetle dziennym i w prawdziwych, istniejących miejscach. Nowy Jork staje się ważnym elementem wpływającym na grę aktorów i na nasz dobór plenerów".

Reżyser zaproponował wejście do ekipy nagrodzonemu Oscarem operatorowi Andrew Lesnie (trylogia Władca Pierścieni). Był pewien, że Lesniemu uda się przekazać prostotę i ładunek emocjonalny sytuacji Neville'a i całego jego świata. "Staraliśmy się skoncentrować na tym, żeby praca kamery pozwalała widzom odczuwać to, co odczuwa Neville, niezależnie od tego, czy jest to samotność, beztroska czy smutek. Andrew udało się sprawić, że kamera stała się wehikułem przenoszenia emocjonalnej tonacji każdej sceny" - podkreśla Lawrence.

Jednak rolą kamery było nie tylko pokazanie życia wewnętrznego bohatera, ale też emocjonujących sekwencji akcji i dramatycznych przygód Neville'a, do których przedstawienia w niektórych wypadkach wykorzystano także efekty komputerowe. Zdjęcia w plenerach Nowego Jorku były możliwe tylko o świcie, w weekendy, aby można było uniknąć tłumów przechodniów w najbardziej znanych punktach miasta. Mimo tego ekipa musiała być bardzo czujna, żeby w kadrze nie znaleźli się przypadkowo pierwsi poranni przechodnie. Często zdarzało się, że `ranne ptaszki', widząc pracę ekipy, filmowały pracę na planie z telefonów komórkowych. Jedna z najbardziej widowiskowych sekwencji polegała na brawurowej jeździe Nevilla, który prowadzi stuningowanego Mustanga Shelby po ulicach pełnych porzuconych samochodów i wszelkiego rodzaju przeszkód. Sekwencja ta kręcona była "na raty" przez ponad miesiąc. Zdjęcia do niej odbywały się w weekendy w różnych punktach miasta.

Nakręcenie filmu, w którym większość sekwencji rozgrywa się w opustoszałym Nowym Jorku zamieszkałym przez tylko jedną osobę była ogromnym wyzwaniem logistycznym. Mimo problemów, jakich nastręczało przemienienie jednego z najgęściej zaludnionych miast świata w bezludną pustynię, twórcy filmu chcieli koniecznie wykorzystać prawdziwe plenery. "Tego miasta nie da się sfałszować" - twierdzi mieszkający w Nowym Jorku producent Michael Tadross. - "Ma unikalną atmosferę, jest rozpoznawalnym tłem. Mieliśmy szczęście, bo udało nam się filmować w miejscach, które do tej pory nie grały w filmach".

Tadross i kierownik planu Paul Kramer współpracowali ściśle z instytucjami państwowymi na wszystkich szczeblach, a także z Biurem Filmu i Telewizji burmistrza Nowego Jorku Michaela Bloomberga. Dzięki temu ekipa uzyskała wstęp do wielu bardzo ruchliwych lub rozpoznawalnych miejsc. Zgoda władz miasta na zdjęcia w miejscach, które są wizytówką miasta, była decyzją bez precedensu. Dodatkowo miasto zgodziło się - na krótkie okresy poza godzinami szczytu - na zamknięcie głównych ulic na długości kilku przecznic w celu uzyskania wrażenia całkowitej pustki (oraz tego, że jedynym mieszkańcem miasta jest Robert Neville). Nawet najkrótsze ujęcie plenerowe wymagało dokładnego przygotowania pleneru oraz prac scenograficznych - takich jak dodanie porzuconych samochodów, niszczejących fasad budynków, sztucznych roślin przebijających się między pękającymi płytami chodnika i pokrywającej wszystko jak patyna warstwy kurzu i brudu.

"W tym filmie nigdy nie poprzestawaliśmy na minimum. Za każdym razem, kiedy kręciliśmy w plenerze, wymagało to wielkich przygotowań, bo trzeba było zbudować całą scenerię przedstawiającą świat po Apokalipsie. Nigdy nie mogliśmy wykorzystać pleneru niezmienionego. Świat stworzony na ekranie jest całkowicie niepodobny do wszystkiego, co Nowy Jork widział w swojej długiej historii. Dlatego każda scena plenerowa była wyzwaniem" - opowiada Kramer.

Lista lokalizacji nowojorskich w których odbywały się zdjęcia do Jestem legendą, doskonale oddaje różnorodność miasta. W filmie widzimy różniące się od siebie i eklektyczne dzielnice należące do trzech z pięciu gmin tworzących Nowy Jork. Widzimy okolice dworca kolejowego Grand Central Terminal, wieżowca Flatiron Building na obrzeżach Madison Square Park, Washington Square Park, młodzieżowe ulice TriBeKi, Meatpacking District, Columbus Circle i Chinatown.

Zdjęcia na luksusowej Piątej Alei prowadzone były na raty, zajęły kilka weekendów i okazały się być jednym z większych wyzwań podczas pracy nad filmem. Całkowite zatrzymanie całego ruchu pieszego i samochodowego na odcinku od Madison i Szóstej Alei aż do wysokości 57. i 49. Ulicy wymagało koordynacji setek asystentów planu oraz policjantów kierujących ruchem.

Dla Smitha, zamknięcie ruchu w tak ruchliwym miejscu było niewiarygodne. "Uświadomiłem sobie, że nigdy w życiu nie widziałem wyludnionego Nowego Jorku" - opowiada aktor. "To był potężny obraz. Kiedy zamknęliśmy ten kawałek Piątej Alei, zrozumiałem, że uczestniczę w bezprecedensowym wydarzeniu".

Lawrence zgadza się i dorzuca: "Piąta Aleja to było przeżycie. Najbardziej niesamowita była całkowita cisza podczas zdjęć. Patrząc na monitor, często dawałem się pochłonąć dialogowi i widokowi Willa idącego pustą ulicą. A potem, kiedy krzyczałem "Cięcie!", nagle z wszystkich stron rozlegały się oklaski tysięcy gapiów i przechodniów, którzy czekali w zamkniętych przecznicach. Nikt nie hałasował ani nie robił zdjęć kiedy kamery pracowały. To było niesamowite. Pracowaliśmy tam cały dzień i naprawdę byłem pod wrażeniem szacunku nowojorczyków dla naszej pracy. Docenialiśmy to".

Cierpliwość nowojorczyków została nagrodzona kiedy, pewnego wyjątkowo zimnego i wietrznego dnia Smith zrobił prezent im i ekipie, spontanicznie i brawurowo śpiewając "Summertime".

"?I wiedzcie, moi rodacy, Amerykanie, że jesteśmy teraz w stanie wojny. Walczymy o nasze przetrwanie. I dlatego z wielkim smutkiem, ale też w poczuciu odpowiedzialności podpisałem dziś zarządzenie wprowadzające kwarantannę Nowego Jorku. Niech Bóg ma nas w swojej opiece?"

-- Radiowe orędzie Prezydenta Stanów Zjednoczonych

Sceny paniki ogarniającej Nowy Jork stoją w ostrym kontraście do pustki opuszczonej metropolii trzy lata po pandemii. W scenach przedstawiających chaos ewakuacji i kwarantanny brały udział tysiące aktorów i statystów. Były one poprzedzone miesiącami zabiegania o potrzebne pozwolenia od dziesiątek agend rządowych. Podczas pracy nad nimi konieczne było ścisłe przestrzeganie wytycznych władz oraz dokładna koordynacja działań wykorzystywanych na planie wielu samolotów różnych typów. Dodatkową trudnością była lokalizacja głównego planu na platformie na rzece.

Większość scen paniki rozgrywa się na molo pod Mostem Brooklińskim. Lawrence'owi specjalnie zależało na tej lokalizacji, w której tle otwiera się zapierający dech w piersiach widok na panoramę wieżowców Nowego Jorku. Jednak aby wykorzystać to miejsce, ekipa musiała wybudować własne molo. Przy współpracy dziesiątek agend rządowych i organizacji, od działu lotnictwa Policji Nowojorskiej do Korpusu Inżynieryjnego Armii Amerykańskiej oraz Departamentu Ochrony Środowiska, ekipa zrealizowała swój plan, polegający na zakotwiczeniu przy brzegu barki w taki sposób, aby możliwe było połączenie jej trapem z lądem, dzięki czemu powstało zaimprowizowane molo.

Następnie ekipa oświetleniowa rozpoczęła trwające tydzień prace nad instalacją okablowania i oświetlenia na Moście Brooklyńskim, samej barce oraz sąsiednich ulicach. Tysiące reflektorów zostały wykorzystane do oświetlenia zwykle dosyć ciemnego odcinka ulicy pod drogą ekspresową Franklin D. Roosevelt Drive.

Na kilka dni przed rozpoczęciem zdjęć na plan zaczął przyjeżdżać sprzęt wojskowy. Jego zamówieniem i dostawą zajmował się Sam Glen, konsultant do spraw uzbrojenia i wojskowości, którego wiedza okazała się być niezastąpiona dla ekipy. Ścisła współpraca z wojskiem była niezbędna dla nakręcenia sekwencji paniki i ewakuacji.

Nakręcenie tej skomplikowanej sekwencji w plenerze w okolicach South Street Seaport zajęło ekipie ponad sześć nocy oraz wymagało koordynacji pracy i ruchu dziesiątków pojazdów oraz jednostek latających, w tym helikoptera Black Hawk należącego do Nowojorskiej Gwardii Narodowej, helikopterów H-65 Dolphin należących do Straży Wybrzeża, wojskowych samochodów terenowych Humvees oraz transporterów opancerzonych Stryker (nowego nabytku w arsenale armii amerykańskiej).

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jestem legendą

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje