Reklama

Reklama

"Istota": INSPIRACJE

Na fabułę i sposób filmowania Istoty wpłynęło mnóstwo rozmaitych inspiracji naraz.

Jako dziecko Natali był oczarowany potworami. W "okresie plastelinowym" chciał zostać twórcą modeli dinozaurów. W wieku 12 lat dostał swój pierwszy aparat, Super 8, i uczestniczył w kursie animacji metodą poklatkową dla dzieci, a następnie zaczął robić filmy o gigantycznych potworach niszczących miasta. "Przydałby się psychiatra do wyjaśnienia moich relacji z potworami - wspomina Natali - Odkąd pamiętam, miałem na ich punkcie obsesję." Był oddanym fanem horrorów produkowanych przez Universal, szczególnymi względami darzył filmy Jamesa Whale'a, a przede wszystkim jego Frankensteina, który miał wzięcie także u Guillermo del Toro. W pewien sposób filmy te mogą być postrzegane jako antenaci Istoty, ponieważ wywarł na nie wpływ niemiecki ekspresjonizm.

Reklama

Natali wspomina, że filmowe wpływy i inspiracje, którym ulegał, były liczne i sprzeczne. "Jestem dzieckiem Gwiezdnych wojen. Widziałem je, kiedy miałem dziewięć lat. To właśnie ten film sprawił, że sam chciałem robić filmy. Gwiezdne wojny w istocie wykorzystywały duchową tęsknotę, której brakowało w kinie tego czasu. Chodzi tu o poszukiwanie bohatera i uzyskanie kontaktu z siłą wyższą, o moc, o dobro i zło oraz o wybory, których dokonuje się w życiu." Przez Lucasa Natali został zarażony czynnikiem 'wielkiego bum', ale to od Spielberga nauczył się opowiadania historii. Obejrzał Poszukiwaczy zaginionej Arki, kiedy miał 12 lat. "Przy Gwiezdnych wojnach nie zastanawiałem się, kim jest George Lucas, po prostu wciągnęła mnie ta historia, ale kiedy zobaczyłem Poszukiwaczy, po raz pierwszy uświadomiłem sobie, że zdarzeniami kieruje reżyser."

Z dzieł Stanley'a Kubricka Natali dowiedział się, czym jest styl i kompozycja, szczególnie symetria, choć postrzega to jako pewien rodzaj afektacji, pozy. "Vincenzo ma rzeczywiście silną inklinację do zrównoważonych kompozycji, rozgrywanych poprzez symetrię i asymetrię - wyjaśnia scenograf Istoty, Todd Cherniawsky. - Lubi operować bardzo silną jednopunktową kompozycją perspektywiczną, co oznacza filmowanie koniecznie prosto na środek pokoju, prosto na ścianę, tak że wszystko skupia się w jednym miejscu i oko jest przyciągane przez jeden centralny punkt. Umieszczanie rzeczy w takiej siatce perspektywy jest rodzajem kompozycji, która wytwarza strach przed tym "kimś", czy strach przed maszyną, co znów stanowi temat przewijający się przez wszystkie produkcje Vincenza. Jak na stosunkowo młodego człowieka, który nakręcił zaledwie kilka filmów, ma silnie sprecyzowany punkt widzenia."

Blisko współpracując z uhonorowanym nagrodami autorem zdjęć, Tetsuo Nagatą (Niczego nie żałuję - Edith Piaf), Natali postrzegał Istotę jako ewolucyjne przejście od silnie modernistycznego stylu w kierunku czegoś bardziej gotyckiego i romantycznego, idącego aż do końca. Wkraczającego w sferę takiej estetyki, którą określa typ kadrowania właściwy niemieckim ekspresjonistom. "Istota zaczyna od stylu właściwie klinicznego - wyjaśnia Natali. - Raczej obojętnego niż poruszającego emocje. Gdy psychologia postaci ulega coraz bardziej wykrzywieniu, praca kamery podąża za tym w sposób naturalny i staje się nieco bardziej pokrętna, by zilustrować stan umysłu postaci. Kompozycje stają się mniej symetryczne i nieco bardziej wytrącone z porządku, kiedy opowieść zaczyna dotyczyć nie dwóch, lecz trzech głównych bohaterów."

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Istota

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje