Reklama

"Grawitacja": INFORMACJE O PRODUKCJI

600 km nad Ziemią temperatura waha się od +126 do -100 stopni Celsjusza. Dźwięk się nie rozchodzi. Nie ma ciśnienia ani tlenu. Życie w kosmosie jest niemożliwe.

Reklama

"Zawsze byłem zafascynowany kosmosem i jego eksploracją" - stwierdza Alfonso Cuarón, reżyser, producent oraz współautor scenariusza do thrillera Grawitacja. "Jest coś mitycznego i zarazem romantycznego w idei opuszczenia Matki Ziemi" - kontynuuje. "Jednak pod wieloma względami przebywanie w przestrzeni kosmicznej nie ma sensu, skoro życie toczy się tam w dole, na Ziemi".

W tej chwili setki mil nad Ziemią, w stanie nieważkości, pracują ludzie, gdzie granica między życiem i śmiercią jest bardzo cienka. W ciągu ostatnich dziesięcioleci nieodłączne niebezpieczeństwa związane z lotami w kosmos wzrosły jeszcze bardziej od momentu, kiedy człowiek ośmielił się zapuścić ponad ziemską atmosferę... A do wzrostu tych zagrożeń przyczynili się sami ludzie. Odpady pozostałe po wcześniejszych misjach oraz nieczynne satelity utworzyły kosmiczne wysypisko, które w jednej chwili może doprowadzić do katastrofy. NASA nadała nawet nazwę temu zjawisku - Syndrom Kesslera.

"To prawdziwy problem. Każda upuszczona lub pozostawiona śruba czy jakaś niepotrzebna część porusza się z ogromną szybkością i jeśli, lub kiedy, się z czymś zderzy, tworzy się jeszcze więcej latających odłamków. Zagraża to życiu astronautów, funkcjonowaniu statków kosmicznych, a prawdopodobnie także nam wszystkim tutaj na Ziemi" - potwierdza David Heyman, który zajmował się produkcją filmu razem z Cuarónem.

Sandra Bullock wcielająca się w filmie Grawitacja w rolę początkującej astronautki Ryan Stone dowiedziała się o tym problemie od osób, których najbardziej to dotyczy. "Zawsze wydawało mi się, że astronauci chcą polecieć w kosmos, żeby poczuć adrenalinę i przeżyć przygodę. Jednak po rozmowie z nimi byłam wzruszona ich głęboką miłością do tego świata i pięknem Ziemi widzianej ich oczami - oceanów, łańcuchów górskich i świateł miast. Niesamowicie jest zdać sobie sprawę z tego, jacy mali jesteśmy w tym ogromnym wszechświecie" - wyjaśnia aktorka.

"Dorastałem w czasach wyścigu kosmicznego. Jestem dzieckiem tamtego okresu. Zawsze podobał mi się pomysł odkrywania kosmosu i podziwiam ludzi, którzy to robią. To naprawdę ostatni z wielkich pionierów" - dodaje George Clooney, który partnerował Bullock w filmie.

Jednak ta eksploracja miała również swoje konsekwencje. "Człowiekowi robi się smutno na samą myśl nie tylko o zagładzie naszej planety, ale również o tym, czego nie jesteśmy w stanie zobaczyć. Chodzi o śmieci, które dosłownie krążą nad naszymi głowami" - stwierdziła Bullock.

To założenie staje się podstawą do podjęcia rozpaczliwej walki o przetrwanie w obrazie Grawitacja, który przenosi widzów do budzącej zarówno podziw, jak i grozę pustki kosmosu.

Film rozpoczyna ujęcie przedstawiające bezgłośną otchłań ponad atmosferą Ziemi, gdzie po orbicie krąży prom kosmiczny Explorer. Przypięta do robotycznego ramienia Ryan Stone, specjalista misji, instaluje nowy system skanujący w teleskopie Hubble'a. Widoczny na pierwszy rzut oka dyskomfort odczuwany przez dr Stone, który wynika z przebywania w stanie nieważkości, kontrastuje z wyraźną swobodą dowódcy misji Matta Kowalskiego. Podczas swojego ostatniego lotu w kosmos Kowalski, grany przez Clooneya, świetnie się bawi, testując wytrzymałość nowego odrzutowego plecaka, który daje mu możliwość swobodnego poruszania się, bez konieczności przypinania się do zewnętrznego sprzętu.

Po drugiej stronie planety, w następstwie planowego zniszczenia nieczynnego satelity, jego ostre fragmenty poruszające się z ogromną prędkością dostały się na orbitę, dając początek reakcji łańcuchowej, w wyniku której powiększająca się w szybkim tempie chmura latających odłamków znalazła się na kursie kolizyjnym z Explorerem. Nieuniknione zderzenie jest katastrofalne w skutkach. Wahadłowiec zostaje zniszczony, a Stone i Kowalski są jedynymi członkami załogi, którzy pozostali przy życiu. Wszelka komunikacja z Centrum Kontroli Lotów została zerwana... a wraz z nią - jakakolwiek szansa na ratunek. Dryfując w bezkresie kosmosu, dwójka bohaterów musi znaleźć sposób, aby pokonać własne ograniczenia i przezwyciężyć uczucie beznadziei, jeśli chcą jeszcze kiedyś powrócić na Ziemię.

Autorami scenariusza do filmu Grawitacja są Alfonso Cuarón i jego syn Jonás. Jest to ich pierwszy wspólny, oficjalny projekt. "Zainspirowały mnie pomysły Jonása dotyczące tego filmu" - mówi Alfonso. "Byłem zaintrygowany jego wyczuciem tempa w sytuacji zagrożenia życia, które było pokazane głównie z perspektywy jednego bohatera. Jednocześnie umiejscowienie akcji w kosmosie przyczyniło się do rozszerzenia spektrum tej historii, dając ogromne możliwości wprowadzenia płaszczyzny metaforycznej".

"Kosmos interesował nas obu. Trudno przeżyć w przestrzeni kosmicznej tysiące kilometrów od domu. Sceneria była więc doskonała w kontekście filmu opowiadającego o pokonywaniu przeciwności losu i konieczności odnalezienia drogi powrotnej. Chcieliśmy jednocześnie, aby ta historia była autentyczna, co wymagało od nas szczegółowego zapoznania się z zagadnieniem eksploracji kosmosu, aby stworzyć wiarygodną fabułę" - dodaje Jonás Cuarón.

Na wczesnym etapie realizacji projektu Alfonso Cuarón skontaktował się z producentem Davidem Heymanem, z którym współpracował przy produkcji filmu Harry Potter i więzień Azkabanu. Heyman mówi, że ucieszył się z możliwości ponownego podjęcia współpracy z reżyserem. "Czułem się zaszczycony, kiedy zaprosił mnie do współpracy. Alfonso jest wspaniałym reżyserem, człowiekiem, którego kreatywność i wyobraźnia nie mają granic. Jest bardzo inspirujący i sprawia, że pracujący z nim ludzie stają się lepsi w tym, co robią".

"Scenariusz ogromnie mi się spodobał, ponieważ pod pewnymi względami był to thriller, ale mimo to reprezentował sobą coś więcej" - mówi Heyman. "Jak mógłbym nie skorzystać z takiej okazji? Później zdałem sobie sprawę z tego, co zrobienie takiego filmu oznacza w praktyce.

Filmowcy szybko doszli do wniosku, że aby opowiedzieć historię, która w całości rozgrywa się w stanie nieważkości, będą musieli nagiąć granice dotychczasowego sposobu kręcenia filmów. "Muszę powiedzieć, że byłem trochę naiwny. Myślałem, że zrobienie tego filmu będzie dużo mniej skomplikowane" - przyznaje Cuarón. "Zdawałem sobie sprawę z tego, że będzie to wymagało zastosowania pewnych trików, ale dopiero kiedy zaczęliśmy wykorzystywać tradycyjne techniki, zrozumiałem, że aby nakręcić ten film w taki sposób, w jaki to sobie zaplanowałem, musieliśmy stworzyć coś zupełnie nowego".

Aby to osiągnąć, Cuarón zaprosił do współpracy operatora Emmanuela "Chivo" Lubezkiego oraz specjalistę od efektów specjalnych Tima Webbera ze studia Framestore. "Od samego początku Chivo, Tim i ja zdecydowaliśmy, że chcemy, aby wszystko wyglądało tak, jakbyśmy kręcili film w kosmosie. To było moje marzenie, ale oczywiście takie coś jest niewykonalne" - śmieje się Cuarón.

Ujmując to w najprostszy możliwy sposób, chociaż w tym przypadku nic nie było proste, filmowcy nie chcieli tworzyć świata rodem z filmów science fiction czy fantasy, a raczej przedstawić brutalną rzeczywistość związaną z uwięzieniem w najbardziej surowym środowisku znanym człowiekowi.

Cel ten wpłynął na zmianę podejścia do realizacji całego projektu.

Filmowcy opracowali całe systemy mające na celu stworzenie iluzji przebywania w kosmosie w sposób, który był zarówno całkowicie przekonujący, jak i niesamowicie ekspresywny.

Webber zasugerował reżyserowi, że jedynym sposobem na to, aby zrobić to, jak należy, było stworzenie całkowicie wirtualnego otoczenia. "Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do tego pomysłu. Chciałem osiągnąć możliwie jak najwięcej w praktyczny sposób. Jednak po przetestowaniu różnych technologii stało się jasne, że Tim miał rację" - mówi Cuarón.

W rezultacie obraz Grawitacja to hybryda filmu kręconego tradycyjnie, animacji oraz grafiki komputerowej z planami zdjęciowymi, tłem, a nawet kostiumami stworzonymi cyfrowo.

Kluczowym elementem, jeśli chodzi o oddanie wrażenia przebywania w przestrzeni kosmicznej, było odtworzenie warunków stanu nieważkości. Biorąc pod uwagę fakt, że Cuarón woli kręcić długie, płynne ujęcia, wypróbowana metoda polegająca na zastosowaniu tradycyjnych uprzęży nie wchodziła w grę, tak samo jak użycie przeciwstawiających się grawitacji lotów parabolicznych w adekwatnie nazwanym "rzygającą kometą" samolocie, który najpierw wzbija się na znaczną wysokość, aby następnie gwałtownie zanurkować w dół, co daje chwilowe uczucie nieważkości. "Jeśli aktor wisi na linach, widoczne jest na nim napięcie. Grawitacja nadal ściąga wszystko w dół. Natomiast "rzygająca kometa" nadaje się tylko do kręcenia kilkusekundowych ujęć, a poza tym nie każdy dobrze znosi taką podróż" - wyjaśnił reżyser.

Zamiast tego filmowcy wykorzystali kombinację przełomowych technik, aby przenieść bohaterów filmu, a co za tym idzie, widzów w zapierającą dech w piersiach przestrzeń kosmiczną. W filmie wykorzystano uprzęże, jednak doświadczony specjalista od efektów specjalnych Neil Corbould i jego zespół zbudowali wyjątkową konstrukcję, z której zwisało 12 lin, dzięki czemu, z pomocą doświadczonych lalkarzy, można było "unieść" Sandrę Bullock na potrzeby konkretnych sekwencji.

W trakcie kręcenia innych scen aktorzy byli umieszczani na specjalnych konstrukcjach, które mogły się obracać lub przechylać ich pod różnym kątem. Cuarón i Lubezki mogli uzyskać większy kąt dzięki zastosowaniu kamer zamocowanych na ogromnych robotycznych ramionach sterowanych komputerowo, jakich używa się w fabrykach samochodów.

Prawdopodobnie najbardziej pomysłowym nowym narzędziem był element planu zdjęciowego nazwany "kostką świetlną", wymyślony przez Lubezkiego i Webbera. Z wewnętrznymi ścianami zrobionymi z ogromnych, płaskich paneli, na których zainstalowano tysiące malutkich lampek LED, przypominał pusty w środku prostopadłościan. Tak jak wskazuje jej nazwa, celem kostki świetlnej było odpowiednie oświetlenie postaci nawet, przykładowo, w mrożącej krew w żyłach scenie, w której Ryan obraca się niekontrolowanie, dryfując coraz dalej w przestrzeń kosmiczną. Takiego efektu nie udałoby się osiągnąć jedynie przy użyciu tradycyjnego oświetlenia.

Światełka, kamery zamontowane na zautomatyzowanych ramionach i przechylające się konstrukcje mogły zostać zsynchronizowane dzięki wykorzystaniu technik komputerowych, co pozwoliło Cuarónowi i jego współpracownikom w gruncie rzeczy poruszać całym wszechświatem wokół aktorów, tworząc wrażenie, że bohaterowie filmu przemieszczają się w przestrzeni kosmicznej. Przy czym słowo przemieszczają się będzie tu jak najbardziej właściwe.

Obraz Grawitacja od początku był planowany jako produkcja realizowana w technologii 3D. "Od początku plan był taki, żeby zrobić ten film w 3D, jako że chcieliśmy, żeby ta wizja wszechświata, jak również fabuła filmu, pochłonęły widzów bez reszty" - stwierdza Jonás Cuarón.

"Nakręcenie filmu w technologii 3D tylko po to, żeby różne rzeczy latały nad głowami widzów, nigdy nie było naszym zamiarem. Staraliśmy się zrobić to w subtelny sposób... żeby dać widzowi odczuć, że jest częścią tej podróży" - podkreśla Alfonso Cuarón.

Mimo wszystkich nowinek technologicznych, jakie powstały na potrzeby filmu Grawitacja, podróżą, która pozostała najistotniejszą częścią produkcji zarówno dla aktorów, jak i filmowców, była podróż osobista stanowiąca trzon fabuły, szczególnie podróż Ryan, która przez znaczną część filmu jest sama.

"Sądzę, że jest to opowieść o tym, co sprawia, że chcemy spróbować nawet wtedy, kiedy wydaje się, że na końcu tunelu nie widać światła. Co sprawia, że robisz ten jeden dodatkowy krok tylko na wypadek, gdyby miało się okazać, że ten wysiłek się opłacił?" - mówi aktorka.

"Jest to swego rodzaju podróż kobiety, która doznała straty i obecnie jest emocjonalnie martwa, do miejsca, gdzie na nowo odkrywa swój cel i sens życia... a następnie zaczyna o nie walczyć" - dodaje Heyman.

"Tak więc dla nas "grawitacja" to nie tylko siła, która utrzymuje człowieka na ziemi. To również siła, która cały czas sprawia, że chcesz wrócić do domu" - podsumował Jonás Cuarón.

"W trakcie całego filmu stale pojawiają się wizualne odniesienia do Ziemi jako tej pięknej planety, na której kwitnie życie. A nad nią unosi się kobieta, która jest odcięta od swojego źródła życia. Chcieliśmy zgłębić alegoryczny potencjał postaci w kosmosie, która dryfuje coraz dalej w pustkę, ofiary swojej własnej bezwładności, oddalającej się od Ziemi, na której istnieje życie i więzi międzyludzkie. Pośród wszystkich narzędzi i efektów nigdy nie mieliśmy wątpliwości, że walka Ryan jest metaforą dla każdego, kto musi zmierzyć się z przeciwnościami losu i je przezwyciężyć. Jest to podróż, która prowadzi do wewnętrznego odrodzenia" - mówi reżyser.

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Grawitacja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje