Reklama

Reklama

"Dowód życia": INSPIRACJE

“Rosnąca liczba przypadków uprowadzania pracowników międzynarodowych firm spowodowała, że ten proceder urósł do rangi potężnego i opłacalnego przemysłu. Zjawisko spowodowało jednocześnie rozwój innego procederu — odbijania porwanych ofiar. W rozgrywający się w ukryciu dramat zaangażowani są byli szpiedzy, partyzanci zaopatrzeni w opancerzone samochody, helikoptery, mający kryjówki na całym świecie” - cytat z artykułu “Adventures In The Ransom Trade” Williama Prochnau opublikowanego w magazynie „Vanity Fair” w maju 1998 roku.

Reklama


Po zakończeniu Zimnej Wojny i rozpoczęciu spektakularnego podboju międzynarodowych rynków przez wielkie konsorcja, kidnapping stał się prawdziwym światowym biznesem. Grupy partyzanckie musiały szybko znaleźć nowe źródła utrzymania. W krótkim czasie zorientowano się, że porwania i okupy mogą nie tylko pokryć koszta działalności, lecz również stanowić bazę dla dalszego rozwoju. W odpowiedzi na zaistniałe zagrożenie, przedsiębiorstwa zaczęły zaopatrywać się w ubezpieczenia typu ‘K&R’ (‘Kidnap & Ransom' – „Porwania i okupy”) w razie uprowadzenia swoich pracowników. Z badań przeprowadzonych przez Control Risk - firmę konsultingową z Londynu, opracowującą statystyki zawodów o najwyższym stopniu ryzyka, , która śledzi także uprowadzenia dokonywane na całym świecie wynika, że Kolumbia znajduje się na niechlubnym pierwszym miejscu pośród państw, w których najczęściej dochodzi do takich wypadków. Na kolejnych miejscach znalazły się Meksyk, Brazylia, Filipiny, Pakistan, Stany Zjednoczone, Gwatemala, Rosja, Wenezuela i Indie. Eksperci ds. bezpieczeństwa to głównie byli agenci FBI, Interpolu, CIA i SAS'u. Dlaczego właśnie oni? Ponieważ ludzie, z którymi prowadzą negocjacje to przeszkoleni i uzbrojeni partyzanci. Do ich obowiązków należy śledzenie wydarzeń na całym świecie oraz informowanie ubezpieczających i ubezpieczonych o niespokojnych rejonach. Kiedy mają do czynienia z przypadkiem porwania dla pieniędzy, są przygotowani, aby natychmiast udać się w najbardziej odległe miejsce, gdzie rozpoczną negocjacje i zaopiekują się rodziną porwanego.


“Podczas przyjęcia przypadkiem poznałem człowieka zajmującego się ‘K&R’, który podzielił się ze mną wieloma ekscytującymi opowiadaniami o sprawach, o istnieniu których nie miałem pojęcia. Miałem wrażenie, że wpadłem na trop wspaniałego tematu” - wspomina dziennikarz, William Prochnau, autor artykułu dla pisma „Vanity Fair”. Ten artykuł oraz książka „Long March to Freedom: Tom Hargrove’s Own Story of His Kidnapping by Colombian Narco-Guerrillas” Thomasa Hargrove'a zainspirowały twórców filmu “Dowód życia”.

“Przez pierwsze sześć miesięcy pracy nad materiałem negocjowałem ewentualny udział w akcji, przeprowadzanej przez byłych pracowników CIA i brytyjskiego SAS'u. Niecierpliwie czekałem na rozpoczęcie misji. Wszystkie działania przeprowadzano w atmosferze tajemnicy” - opowiada Prochnau.

Artykuł zwrócił uwagę reżysera Taylora Hackforda i producenta Tony'ego Gilroya. “Po lekturze artykułu wydałem z siebie długie, ‘WOW!’ Nigdy przedtem nie czytałem niczego podobnego. Co więcej ten tekst zawierał już doskonale zarysowany konflikt międzyludzki, co wzmacniało dramatyzm sytuacji” - mówi Hackford. “Skontaktowałem się z moim partnerem Tonym Gilroyem i poprosiłem, aby przeczytał artykuł. Byliśmy zgodni, że z tego materiału może powstać oryginalna historia wypełniona prawdziwymi emocjami i dramatyzmem, ponieważ uprowadzenie odmienia życie wszystkich zaangażowanych. Uznaliśmy, że możemy zaczynać”.

„Dowód życia” – tytuł filmu - to termin wykorzystywany podczas negocjacji na udowodnienie, że uprowadzony nadal żyje.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Dowód życia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL