Reklama

Reklama

"Casanova": PARADA GWIZD

Reżyser przywiązywał wielką wagę do ról drugoplanowych, starannie wybierając odtwórców. Czasem wybory te były dość zaskakujące. Chciał na przykład, by rolę wysłannika papieskiego, biskupa Pucciego, którego ambicją jest położenie kresu działalności Casanovy i uwięzienie go bądź uśmiercenie, powierzono Jeremy’emu Ironsowi.

Tak tłumaczył swoją decyzję: Nie mieliśmy zbyt wielu elementów komediowych w filmie, dopóki nie wpadłem na pomysł, by Pucciego zagrał właśnie Irons. Dostrzegłem w nim wielki komediowy potencjał. Jeremy, którego cenię od bardzo dawna, ma w sobie ową chłodną angielskość, która mogła nam się ogromnie przydać. Świetnie podaje dialog, subtelnie modeluje każde słowo. Pucci ma sarkastyczny, suchy sposób wyrażania się, który doskonale kontrastuje z sytuacjami, w jakich się znajduje.

Reklama

Irons przyjął tę propozycję wręcz z entuzjazmem. To była szansa, by zagrać coś zupełnie innego niż role, z którymi kojarzy mnie zazwyczaj publiczność. Dawno nie grałem w komedii, właściwie od czasów moich dawnych teatralnych występów, a bardzo to lubię – tłumaczył. – Myślę, że w tej postaci, w jej niebotycznej arogancji, jest coś, co bardzo przypomina inspektora Clouseau. Im większe są wysiłki biskupa, by odnieść sukces, tym większe błędy popełnia. Myślę też, że jednym z ukrytych motywów jego działania jest po prostu zazdrość o młodość Casanovy i jego powodzenie u kobiet. Być może sam chciałby być na jego miejscu. Moralność Pucciego jest bardzo wątpliwa. Oczywiście jest on także wielkim karierowiczem. Jest biskupem, a wyobraża sobie, że jest kardynałem, może nawet papieżem, właściwie Bogiem. Został wysłany przez Watykan, by oczyścić Wenecję z niepożądanych wpływów i chce to uczynić za wszelką cenę, bo liczy na splendory.

Aktor powrócił do Wenecji, gdzie nie tak dawno ukończył zdjęcia do „Kupca weneckiego”, adaptacji klasycznej sztuki Szekspira, której z sukcesem dokonał Michael Radford. Tamten film kręciliśmy zimą i szczerze mówiąc, niemal wszyscy skończyliśmy pracę z grypą albo przynajmniej z solidnym przeziębieniem. Mimo to wróciłem do Wenecji i myślę, że ten drugi, dłuższy pobyt pozwolił mi docenić urok tego niepowtarzalnego miasta – wspominał Irons.

Granie postaci komediowej wydaje się łatwiejsze w teatrze niż w filmie – wyznawał też aktor. – Podczas kolejnych przedstawień można wprowadzać zmiany do tekstu. W filmie to przede wszystkim kwestia montażu i wyboru reżysera. Dużo pracowaliśmy nad scenariuszem, ale Lasse pozwalał potem na zmiany, bo często to, co wydaje się doskonałe na papierze, podczas kręcenia wymaga korekt.

Aktor charakterystyczny Oliver Platt (serial „Huff”, „Nikomu ani słowa”, „Lake Placid”) w roli Paprizzio wniósł na ekran elementy błazenady i farsy. Twórcom nie chodziło jednak wyłącznie o parodię. Dla reżysera Paprizzio to przede wszystkim pełna sprzeczności istota ludzka, bardzo prawdziwa w wyrażaniu swych emocji. Myślę, że Oliver sprawił, że ta postać w pełni ożyła. Uwierzyliśmy, że to nie marionetka, ale prawdziwy człowiek – podkreślał Hallström.

Producent Mark Gordon wspominał: Oliver to prawdziwy złodziej scen. Trudno było od niego oderwać oczy i powstrzymać śmiech, gdy z tą swoją sztuczną szczęką pojawiał się na planie.

Andreę, matkę Franceski, o której względy zabiega Papirizzio, zagrała żona reżysera, Lena Olin („Fanny i Aleksander”, „Nieznośna lekkość bytu”). Lena pokazała w tej roli całą swą urodę, poczucie humoru i inteligencję. I mówię to jako reżyser, a nie jako mąż – śmiał się Hallström. – Pracowaliśmy razem przy „Czekoladzie”, teraz przy „Casanovie”. Szczerze mówiąc, postaram się nie przegapić okazji, by znów zatrudnić tę niezwykłą aktorkę. Byliśmy w ostatnich latach bliscy zrealizowania dwóch projektów, gdzie miałem świetne główne role dla Leny; nie doszły jednak do skutku, a bardzo szkoda. Mam nadzieję, że uda się jeszcze do nich powrócić. Póki co, dałem żonie mniejszą, ale też świetną rolę – żartował.

Andrea to stateczna i poważna kobieta, która niespodziewanie znajduje się w komicznej sytuacji. Myślę, że jest w pewnym sensie więźniem swego statusu społecznego. Nie pochodzi z arystokracji, w dodatku nie ma zbyt dużo pieniędzy – tłumaczyła aktorka. – Ma namiętny i pełen pasji charakter, ale jest skrępowana przez konwencje, obowiązujące w jej środowisku. Myślę, że zakochuje się w Paprizziu także z powodu jego odmienności. Jest bardzo zmysłowy i naprawdę pragnie się z Andreą ożenić.

Nie było tajemnicą, że wątek uczucia Andrei został w ostatecznej wersji scenariusza rozbudowany przez wybitnego dramaturga i scenarzystę, Toma Stopparda („Zakochany Szekspir”). To był pomysł Toma i moim zdaniem, bardzo ożywił on postać i cały film – mówiła Olin. – Sytuacja Andrei, dla której jedynym ratunkiem przed zapaścią finansową jest znalezienie bogatego męża, i która nagle się zakochuje, nabrała w ten sposób dodatkowych znaczeń. Musiałam chodzić w bardzo ciężkich i krepujących ciało kostiumach, ale nie narzekałam. Bo ten rodzaj uwięzienia dobrze oddawał położenie wielu ówczesnych kobiet.

Na współpracę z mężem Olin się nie uskarżała, wręcz przeciwnie. No cóż, dobrze jest pracować z reżyserem, który zdecydowanie i jasno wyłoży swe intencje – żartowała. – A mówiąc poważnie, Lasse po prostu uwielbia swoją pracę i to zaangażowanie udziela się ekipie. W dodatku ma w sobie wielki spokój. Naprawdę nie o wszystkich reżyserach można to powiedzieć. Nie należymy do tych małżeństw, które bez końca rozmawiają o pracy. Krótka, praktyczna dyskusja wieczorem, a potem – dobra kolacja i wino.

Natalie Dormer zagrała Victorię, kobietę obiecaną Casanovie, która – odrzucona – snuje przeciw niemu intrygę. Młoda brytyjska aktorka właśnie skończyła szkołę teatralną, ale reżysera nie przerażał jej brak doświadczenia. Ma wielką świeżość, jest żywa i bardzo zabawna. Nie wahałem się długo. Widzę przed nią wielką przyszłość – mówił.

Rola dziewczyny, która wykorzystuje cały swój kobiecy wdzięk, by pogrążyć mężczyzn, sprawiła Dormer wielką przyjemność. A dodatkową frajdą była możliwość zaprezentowania swych umiejętności szermierczych – aktorka wchodziła niegdyś w skład drużyny olimpijskiej. Reżyser dał jej cenną wskazówkę: poprosił, by wyobraziła sobie swoją bohaterkę jako dziewicę, pełną erotycznych namiętności, które jeszcze nie znalazły ujścia.

Ważną rolę Giovanniego, młodszego brata Victorii i zarazem protegowanego Casanovy, zagrał Charlie Cox („Kupiec wenecki”), młody angielski aktor, którego reżyser wybrał osobiście. Myślę, że to bardzo interesująca rola – mówił. – Poznajemy Giovanniego jako chłopca, który nie zna życia, lecz na końcu już wie, jak dbać o miłość.

Francescę i Giovanniego łączy bardzo charakterystyczny emocjonalny związek typowy dla relacji starsza siostra – młodszy brat – komentował aktor. – Pozornie często się spierają, ale tak naprawdę bardzo się o siebie wzajemnie troszczą. Giovanni jest pełen młodzieńczej dzikości. Widząc go, wyobrażamy sobie, jak postępował młody Casanova.

Omid Djalili zagrał Lupo, wiernego służącego Casanovy. Skontrastowano ich fizyczny wygląd tak, by osiągnąć efekt komiczny. Obydwaj są dla siebie źródłem frustracji, ale są bardzo do siebie przywiązani – podkreślał aktor.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Casanova

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje