Reklama

"Brat": PRASA O FILMIE

Debiutujący reżyser Marcel Rasquin, który jest także współautorem scenariusza, być może używa jako tła elementów znanych z typowych filmów sportowych (...), ale jego obraz to przede wszystkim zajmujący dramat charakterów. Nie ma wątpliwości, że przedstawieni w filmie gangsterzy są niebezpieczni, ale są oni również dobroczyńcami społeczności. Rasquin poświęca dużo czasu na zbudowanie relacji między braćmi (...). Obaj młodzi aktorzy są sympatyczni i czuje się między nimi "chemię" od początkowych ujęć, z ich przekomarzaniem się i żarcikami, aż do momentu, kiedy rzeczy przybierają zły obrót. Również sceny gry są nakręcone z dbałością o realizm i energią. A ponieważ między braćmi przez cały czas utrzymywana jest duża dynamika uczuć, widza naprawdę obchodzi ich los. (...) Zakończenie filmu uderza zaś tak mocno, jak piłka niespodziewane trafiająca w splot słoneczny.

Reklama

Amber Wilkinson, "Eye For Film"

Imponujący debiut Marcela Rasquina jest wciągającą mieszanką opowieści o piłce nożnej jako metaforze życia i realistycznego dramatu, osadzonego w ponurych, kryminogennych slumsach. (...) Liczne sceny mają dużą dramatyczną siłę, a koniec po prostu nokautuje!

Don Groves, "Film SBS", Spanish Film Festiwal

Ten wenezuelski film jest słodko-gorzką opowieścią o braterskiej miłości i lojalności, które zostają wystawione na próbę. Dzięki dynamicznej, wciągającej akcji reżyserowi Marcelowi Rasquinowi udało się pokazać surowy talent młodych, pełnych nadziei graczy oraz jednoczącą siłę drużyny.

Biuletyn SIFF (Seattle International Film Festival) 2011

Świetne sceny gry w piłkę i jeszcze lepsze ujęcia w klaustrofobicznych, niedostępnych uliczkach niezgłębionego miasta.

Ron Wilkinson, "Monsters and Critics"

Marcel Rasquin zadebiutował filmem wręcz porażającym - ciskającym w widza podobny ładunek emocji, co oscarowe "W lepszym świecie" Susanne Bier z 2010 roku. (...) "Hermano" (tłum. "Brat") to historia dwóch przyrodnich braci, których pasją jest piłka nożna, lecz kiedy mają szansę dostać się do upragnionej wenezuelskiej drużyny, dzieje się tragedia. (...) Siłą debiutu Rasquina jest bezpretensjonalna szczerość, z jaką prowadzi narrację, dzięki czemu film nabiera uniwersalnego wymiaru. Wprawdzie akcja dzieje się w biednej wenezuelskiej mieścinie, ale równie dobrze mogłaby się wydarzyć na afrykańskiej pustyni bądź w europejskiej metropolii. Chodzi tutaj bowiem o marzenia, a te mają ludzie na całym świecie; piłka nożna staje się zatem symbolem desperackiego pragnienia szczęścia, ale również siły, honoru i sprawiedliwości. (...) Poruszający dramat, jakim jest ten film, demitologizuje myślenie, że spełnione marzenia to największe szczęście, jakie może spotkać człowieka, zwłaszcza młodego. Rasquin z goryczą spogląda w kierunku widza, a potem wskazuje dłonią obrazy odbijające się na srebrnym ekranie. Wbrew pozorom nie ma tam niczego, o czym ów świadomy, inteligentny i wykształcony widz by nie wiedział. Nie jest to kolejna produkcja o piłce nożnej. To wciąż aktualne pytanie o niezawinione cierpienie w rzeczywistości będącej bardzo daleko od wymarzonego życia.

Monika Pomijan: "Oko za oko, ząb za ząb", (Nie)codziennik kulturalny, 5kilokultury.wordpress.com

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Brat
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy