Reklama

Reklama

"Anatomia strachu": 40 DNI NA NAKRĘCENIE JEDNEJ NOCY

Tak jak w filmach "Upadek", "Telefon", nawet "8mm", myślę, że jest w tym wszystkim trochę czarnego humoru. Mam nadzieję, że ludzie zdają sobie z tego sprawę, że głównym zadaniem tego filmu jest rozrywka i nigdy nie ma tak, żeby wszystko było bardzo na serio. Ludzie czasem mówią bardzo śmieszne rzeczy, kiedy wokół dzieje się coś strasznego, w tym przypadku też tak jest.

Joel Schumacher, reżyser

"Wydarzenia w domu Millerów dzieją się na przestrzeni jednej nocy i w zasadzie tylko w ich domu. To klucz do całej historii. Ograniczenia to szansa twórczego rozwiązania problemu" - mówi Eli, który wcześniej pracował z Joelem na planie filmu "Telefonu". "Twoja wiedza o ludziach jest ograniczona. Cały suspens i tajemnica też są ograniczone do określonego miejsca. To krótka historia; to co wiesz, jest przedstawione przez ludzi, którzy siedzą naprzeciwko ciebie. W tym jest cała zabawa. Sekrety i kłamstwa sprawiają, że zaczynasz zgadywać. Nikt nie jest tym, za kogo się podaje". W czasie produkcji filmu, Eli pracował z aktorami nad dialogami cały czas. "Jeśli Nick akurat nie miał żadnych scen, Eli z nim wtedy pracował, i tak z każdym z obsady" - wspomina Schumacher, który nakręcił kilka scen do filmu "Anatomia strachu". "To było bardzo potrzebne, bo po zrobieniu takich filmów jak "Telefon", wiadomo, że wszystko inaczej wygląda, jak wszyscy są razem w jednym pomieszczeniu. Nigdy nie wychodzi tak, jak zaplanowano." Dla większości aktorów było to pierwsze zetknięcie się z fotografią sekwencyjną. "Dla mnie aktorstwo to zawsze łamigłówka," mówi Cage. "Układam jeden klocek i następny, aż wszystko złoży się w całość. To naprawdę świetna sprawa, móc kręcić w ten sposób, bo nie musisz myśleć o dopasowaniu się do innych, ani o momencie, w którym jesteś teraz. To zdecydowanie mniej stresujące niż tradycyjna metoda." "Nie da się wyjaśnić procesu twórczego," zaczyna Joel na temat sprowadzenia Andrzeja Bartkowiaka, autora zdjęć. "To on zdecydował, żeby kręcić w obrazie anamorficznym, więc wygląda to naprawdę świetnie. Nawet nie wiem dokładnie, jak on to robi, ale to fantastyczne." "Sposób, w jaki używa światła i cienia... tak właśnie powinno to wyglądać".

Reklama

"On dokładnie wie, jak płynnie przejść od gładkiego, wymuskanego obrazu do szorstkiego ujęcia z ręki, bardzo realistycznego." - dodaje Besson. "Andrzej jest w stanie korzystać z tych wszystkich narzędzi, by tworzyć swój własny język i prowadzić z bezpiecznego, domowego miejsca do bardzo niebezpiecznego i emocjonującego." "Andrzej dobrze wie, gdzie postawić kamerę i jak pracować z aktorami i ruchem." - dodaje Nick. "Jak się ma ileś kamer pracujących w tym samym czasie, to sprawia, że aktor ma okazję cały czas utrzymywać energię ujęć, i to się da wszystko nakręcić. Jest w tym coś spontanicznego, świeżego, co sprawia, że każde ujęcie jest lepsze." Nicole czuła się bardzo dobrze z tą inną metodą pracy przed kamerą. "Grałam w dużej ilości filmów, gdzie kręcono z ręki, a jak jest dużo kamer, to po prostu musisz się przed nimi wręcz chować." Joel potrzebował płynnego otoczenia, "żebyśmy mogli ustawić kamerę na schodach, wejść do pokoju dziewczyn i potem do sypialni rodziców, z powrotem na dół i na górę." - wyjaśnia Besson, żeby móc pokazać akcję w bardzo dynamiczny sposób. "Joel mógł kręcić w budce telefonicznej i sprawić, że oglądało się to świetnie, więc daliśmy mu naprawdę ogromne pomieszczenie, żeby mógł się pobawić.

W obu przypadkach pomysł jest ten sam." "Jednym z największych wyzwań scenariusza, mówi scenograf Nathan Amondson, było sprawienie, by miejsce było interesujące na tyle, żeby móc się cały czas na niego patrzeć przez ponad połowę filmu, i dodatkowo jeszcze stymulować nasze zmysły w czasie trwania akcji." Przy pomocy scenariusza i odwołując się do znanych architektów pokroju Meiera, Bussiera czy Kahna, Nathan i Joel zaczęli zbierać zdjęcia online, a następnie potem spotkali się w Shreveport, żeby znaleźć właściwe miejsce. "Chcieliśmy znaleźć coś, co byłoby architektonicznie nowoczesne, ale żeby miało określoną wielkość w odniesieniu do głównych bohaterów, którzy powinni czuć się bardzo mali w porównaniu z ogromem domu. Joel nalegał, żeby były tam dwa piętra." "Dom jest jednym z bohaterów filmu" - uśmiecha się Joel. "Pomyślałem, że skoro Nicole jest architektem i zbudowała ich wymarzony dom, musi być elegancki i perfekcyjny".

W końcu znaleźli ogromny dom z zaczątkiem struktury, która pasowała do tego, co wyobraził sobie Joel, ale miał tylko jedno piętro. Ostatni poziom został dodany cyfrowo, żeby to, co znajduje się na zewnątrz domu i to, co wewnątrz, pasowało do ostatecznych granic domu. W ciągu mniej niż sześciu tygodni (i trochę ponad 8000 godzin) dwupoziomowy, mierzący ponad 10000 stóp kwadratowych dom został zbudowany w centrum kongresowym Shreveport. Żeby pasował do istniejącej fasady domu, basen normalnych wymiarów został również zbudowany w centrum konferencyjnym. "Jest głęboki jedynie na jakieś osiem cali, ale to wystarczy, żeby świetnie odbijały się w nim okna." - dodaje Amondson. Dyrektor artystyczny William Budge i artysta sceniczny Steven Kerlagon zostali obciążeni zadaniem wzbogacenia naturalnych powierzchni na terenie domu Millerów. "On jest bardziej chemikiem niż malarzem" - mówi Amondson o Kerlagonie, który "wymyślił niezwykłe mieszanki kolorystyczne dla ogromnych powierzchni, np. kilkuset stóp kwadratowych granitowych kafelków. "William Budge, nasz dyrektor artystyczny, doskonale połączył w sobie cechy młodego człowieka i wspaniałego gustu" - dodaje Schumacher. "Jego żona jest cudowną artystką, która wykonała dla nas znakomite kopie Bacona, które wiszą w korytarzu." Jeśli chodzi o kostiumy aktorów, Joel zadzwonił do kostiumologa Judiany Makovsky. "Miałem ogromne szczęście, że przyszła do nas osoba o takiej wiedzy, która zgodziła się złożyć tak pięknie ten film." - mówi Schumacher, który niedawno otrzymał nagrodę gildii kostiumologów.

"Spotkaliśmy się w pięknym miejscu" - wspomina Makovsky. "Przytuliliśmy się do siebie i on powiedział 'zrobisz to, prawda?' Na początku nie rozmawialiśmy o ubraniach, po prostu się zaprzyjaźniliśmy, co było naprawdę miłe. On już jakiś czas nad tym pracował i rozmawiał z Nicole i Nickiem, mieli już jakieś pomysły co do kostiumów.

Makovsky, która pracowała już z Nicolasem i Nicole w przeszłości, wyjaśnia: "Nicolas chciał trzyczęściowy garnitur, od tego się zaczęło". Wspomina, że aktor odwiedził również właściciela sklepu z biżuterią, Martina Katz, prowadzącego swój sklep w L.A. Zawsze trzymamy się jednej zasady, jak pracujemy nad postacią, szczególnie w ich własnym środowisku, w ich domu. Chodzi o to, żeby ubrania miały coś wspólnego z otoczeniem. To była bardzo zgodna współpraca między Nathanem, Joelem, fryzjerami, stylistami, makijażystami i statystami, by sprawić, że bohaterowie rzeczywiście mieszkają w tym domu. Kidman i Makovsky nie pracowały razem od czasu filmu "Practical magic" w 1998 roku, ale "pamiętam, co lubi" - mówi kostiumolog. "Joel wyjaśnił, że w pierwszej scenie Nicole chciała czuć się bardzo komfortowo w domu, najlepiej w dresie i t- shircie. Ta postać nigdy nie opuszcza swojego domu, więc jej ubrania musiały być odpowiednie, nie mogły być od topowych projektantów. "Zawsze uważam, że ubrania powinny pasować do aktora. Tak naprawdę, kiedy na nie patrzysz, powinnaś widzieć aktora." Największym wyzwaniem dla Makovsky i jej zespołu było przygotowanie zestawu ubrań, który przetrwałby cały film. Dla każdego aktora. "Widzowie będą znali każdy szczegół ubioru aktorów, więc muszą być one absolutnie perfekcyjne" - mówi Makovsky, która przygotowała co najmniej 10 identycznych zestawów dla każdego. "Aktorzy muszą czuć się komfortowo. To dotyczy też statystów i kaskaderów. Mieli je na sobie przez 40 dni i ciągle je lubią, a to dobrze. - uśmiecha się. "Żadne zwierzęta nie ucierpiały na planie, ale myślę, że każdy aktor już tak" - żartuje Schumacher. "Nick doznał lekkiego wstrząśnienia mózgu, kiedy Ben walnął nim o podłogę na samym początku. Ben zranił sobie oko, kiedy rzucał się na stół. Nicole miała siniaki i stłuczenia. Mieliśmy statystów, ale aktorzy zrobili kawał dobrej kaskaderskiej roboty sami." - mówi Joel, który nakazał dyrektorowi statystów Noon Orsatti, by "wszystko wyglądało realnie, jakby działo się naprawdę." "Uwielbiam naszą ekipę statystów i kaskaderów: Noon, Mo, sam i Tom Waites, wszyscy byli świetni!".

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Anatomia strachu

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy