Bliźniacy Chad i Alex zostali rozdzieleni po zabójstwie ich rodziców. Pierwszy trafił do rodziny zastępczej w Paryżu. Natomiast Alex musiał walczyć przetrwanie na ulicach Hongkongu. Chad otworzył popularne dojo w Los Angeles. Tymczasem jego brat stał się ważną figurą w półświatku. 25 lat później bracia spotykają się, by pomścić śmierć najbliższych.
"Podwójne uderzenie". Producent nie chciał Van Damme’a w roli głównej
Pomysłodawcą "Podwójnego uderzenia" był Menahem Golan, producent związany z kultową wytwórnią Cannon Films, a także człowiek, który odkrył Van Damme’a. Scenariusz o braciach bliźniakach walczących z przestępcami napisał razem z Sheldonem Lettichem, twórcą poprzednich hitów Belga – "Krwawego sportu" i "Lwiego serca". Golan był przeciwny, by w nowym filmie zagrał mistrz szpagatów. Mimo sukcesów jego filmów uważał go za kiepskiego aktora. Lettich był natomiast zwolennikiem obsadzenia Belga w rolach głównych.

Sytuacja rozwiązała się, gdy reżyser pozwał Cannon za nieuregulowanie jego wynagrodzenia za film "Delta Force 3". W ramach ugody Golan zgodził się oddać mu scenariusz o roboczej nazwie "Corsican Brothers" (od powieści Alexandre’a Dumas). Lettich zabrał go do producenta filmowego Moshe’ego Diamanta. Nic nie stało już na drodze do występu Van Damme’a.
"Podwójne uderzenie". Jean-Claude Van Damme chciał być jak Jeremy Irons
Belg był zachwycony możliwością zagrania podwójnej roli bliźniaków o skrajnie różnych charakterach. Nie chciał, by widzowie uważali go tylko za gwiazdę kina akcji. Uważał, że może dać z siebie o wiele więcej. Pomysł z bliźniakami przypomniał mu zresztą "Nierozłącznych" Davida Cronenberga, w których Jeremy Irons zagrał identycznych braci wymieniających się kochankami. Według Van Damme’a "Podwójne uderzenie" dawało mu podobne możliwości.
Nie był jednak pewny, czy za kamerą powinien stanąć Lettich. W tajemnicy przed nim spotkał się z Albertem Pyunem, z którym wcześniej nakręcił między innymi "Cyborga". Reżyser tak wspominał ich spotkanie. "Pomysł dwóch Van Damme’ów na ekranie wydał mi się nieco naciągany. Nie zgodziłem się i nie odmówiłem, ale powiedziałem mu, że mam pewne wątpliwości, jak sprawdzi się pomysł z bliźniakami. Według mnie powinien skupić się na czystym kinie akcji i nie bawić się w inne atrakcje. Tak mu powiedziałem. I od tego czasu nigdy więcej nie rozmawialiśmy twarzą w twarz" – wspominał Pyun.

"Podwójne uderzenie". Połowiczny sukces
Van Damme zdecydował się więc na Letticha. Podczas rozmowy z "Los Angeles Times" zapewniał, że "Podwójne uderzenie" zmieni jego dotychczasowy wizerunek. "Jeden z bohaterów jest gwałtowny, a drugi nie, więc widzowie zobaczą kontrastujące ze sobą aspekty mojej pracy" – zapewniał. "Ten film ma w sobie komedię, romans, historię miłosną. To nie tylko akcja i walka. Gdy biję się na ekranie, łączę sztuki walki z tańcem. Gracja i siła ładnie wyglądają na jednym obrazku".
Sukces był połowiczny. Krytycy nie byli zachwyceni aktorem w podwójnej roli. Trzeba przyznać, że "wspólne" sceny Chada i Aleksa wypadają nieporadnie pod względem aktorskim i realizacyjnym. Nie zmienia to jednak faktu, że film okazał się kasowym sukcesem. Przy budżecie 15 milionów dolarów (gaża Van Damme’a pochłonęła 600 tysięcy) zarobił na całym świecie ponad 80 milionów. Producenci zdali sobie sprawę, że obsadzenie Belga w podwójnej roli może być opłacalne. Sam aktor także był fanem tego rozwiązania. "Chociaż wymagało to od niego o wiele więcej pracy, z chęcią podejmował się wyzwania wcielenia się w dwie zupełnie różne postaci, podkreślając tym samym beztroską i mroczną stronę filmu" – przyznał Lettich w wywiadzie z 2015 roku.
Podwójne role Jeana-Claude’a Van Damme’a
W "Strażniku czasu" z 1994 roku Van Damme zagrał dwie wersje postaci podróżującego w czasie agenta specjalnego. W "Maksimum ryzyka" z 1996 roku ponownie wcielił się w bliźniaków. Bohaterowie nie dzielili ze sobą ekranu. Jeden z braci ginie w otwarciu filmu.

Ostatni raz Belg podjął się podwójnego występu w "Replikancie" z 2001 roku. Film skupiał się na poszukiwaniach seryjnego zabójcy, w którego wcielił się Van Damme. W wyniku rządowego eksperymentu przestępca zostaje sklonowany. Jego replikant ma pomóc w znalezieniu go. Niestety, chociaż ma ciało 40-letniego mężczyzny, zachowuje się jak małe dziecko.
"Podwójne uderzenie" było jednym z pierwszych hitów mięśniaka z Belgii, "Strażnik czasu" jego największym sukcesem kasowym. Tymczasem "Replikant" ukazał się, gdy kariera aktora przechodziła kryzys. Produkcja ominęła kina i debiutowała od razu na rynkach wideo oraz DVD. Zebrała kiepskie opinie. Sceny, które miały wzruszać, niezamierzenie bawiły. Szczególnie źle wypadł moment, w którym bezbronny replikant płakał i mówił, że "z jego oczu pada deszcz".
"JCVD". Autoironiczny powrót Van Damme’a
Van Damme nie potrafił znaleźć na siebie pomysłu przez kolejne lata. Drugie życie dał jego karierze autoironiczny występ w "JCVD" z 2008 roku. Wcielił się w fikcyjną wersję siebie – przebrzmiałego aktora, który w wyniku pechowego zbiegu okoliczności zostaje wzięty za porywacza, przetrzymującego zakładników na poczcie.










