Marek Koterski: Bez ściemy!

INTERIA.PL
Koterski podkreślił , że nigdy nie zawiódł się jednak na swoich widzach. - Myślę, że to z tego powodu, że nigdy nie fundowałem widzowi ściemy, zawsze traktowałem go na takim samym poziomie jak siebie samego. Wierzyłem, że jeżeli tylko ja rozumiem, o co mi chodzi, to widz też sobie poradzi - podkreślił Koterski.
Koterski podkreślił , że nigdy nie zawiódł się jednak na swoich widzach. - Myślę, że to z tego powodu, że nigdy nie fundowałem widzowi ściemy, zawsze traktowałem go na takim samym poziomie jak siebie samego. Wierzyłem, że jeżeli tylko ja rozumiem, o co mi chodzi, to widz też sobie poradzi - podkreślił Koterski.
Koterski nie ma skrystalizowanych planów filmowych. - Nigdy nie wiem po skończeniu jakiegoś filmu, czy nakręcę kiedykolwiek następny. To nie jest kokieteria, ja naprawdę tego nie wiem. Realizacja filmu kosztuje mnie zawsze mnóstwo sił i energii. Jak kończę pracę nad danym filmem, wszystko co myślę, to uciec, zaszyć się gdzieś, schować w kącie, na pustkowiu - wyjawił.
Koterski nie ma skrystalizowanych planów filmowych. - Nigdy nie wiem po skończeniu jakiegoś filmu, czy nakręcę kiedykolwiek następny. To nie jest kokieteria, ja naprawdę tego nie wiem. Realizacja filmu kosztuje mnie zawsze mnóstwo sił i energii. Jak kończę pracę nad danym filmem, wszystko co myślę, to uciec, zaszyć się gdzieś, schować w kącie, na pustkowiu - wyjawił.
Wyjaśnił też, jak stara się uniknąć w swej sztuce banału. - Jesteśmy jak krople w beczce wody. Staram się pamiętać wyłącznie o tym, że posiadam jaką taką wiedzę tylko o tej kropli, którą jestem. Jak tylko pycha zaczyna nieść mnie w tę stronę, żeby zacząć mówić o wszystkich innych kroplach, zaczynam gadać banały - powiedział.
Wyjaśnił też, jak stara się uniknąć w swej sztuce banału. - Jesteśmy jak krople w beczce wody. Staram się pamiętać wyłącznie o tym, że posiadam jaką taką wiedzę tylko o tej kropli, którą jestem. Jak tylko pycha zaczyna nieść mnie w tę stronę, żeby zacząć mówić o wszystkich innych kroplach, zaczynam gadać banały - powiedział.
Podczas spotkania Koterski podkreślił, że najważniejszy w jego twórczości jest szacunek dla widza. Wyczula na to także swoich aktorów. - Jedną z podstawowych zasad w mojej pracy z aktorem jest to, że musi on grać traktując widza na co najmniej takim poziomie jak siebie samego. Wierzę wtedy w 100 procentach, że widz to doceni oraz zrewanżuje się uwagą i uznaniem - powiedział Koterski dodając, że stara się też "zawsze bronić swoich postaci, jakkolwiek złe by ona nie były".
Podczas spotkania Koterski podkreślił, że najważniejszy w jego twórczości jest szacunek dla widza. Wyczula na to także swoich aktorów. - Jedną z podstawowych zasad w mojej pracy z aktorem jest to, że musi on grać traktując widza na co najmniej takim poziomie jak siebie samego. Wierzę wtedy w 100 procentach, że widz to doceni oraz zrewanżuje się uwagą i uznaniem - powiedział Koterski dodając, że stara się też "zawsze bronić swoich postaci, jakkolwiek złe by ona nie były".
Zanim Koterski spotkał się z widzami, festiwalowa publiczność mogła obejrzeć trzy krótkie dokumenty artysty z początków jego kariery. Dwa z nich - "Ech" oraz "Przyczyny narkomanii" to realizacje Wytwórni Filmów Oświatowych, trzeci film "V Międzynarodowy Festiwal Teatrów Studenckich" jest dokumentalną impresją z tytułowej imprezy.
Zanim Koterski spotkał się z widzami, festiwalowa publiczność mogła obejrzeć trzy krótkie dokumenty artysty z początków jego kariery. Dwa z nich - "Ech" oraz "Przyczyny narkomanii" to realizacje Wytwórni Filmów Oświatowych, trzeci film "V Międzynarodowy Festiwal Teatrów Studenckich" jest dokumentalną impresją z tytułowej imprezy.
Jednym z bohaterów tegorocznej edycji festiwalu Dwa Brzegi był Marek Koterski, który po pokazie swoich filmów dokumentalnych spotkał się w Kazimierzu z publicznością. - Nigdy nie zawiodłem się na swoich widzach - przyznał reżyser "Dnia świra".
Jednym z bohaterów tegorocznej edycji festiwalu Dwa Brzegi był Marek Koterski, który po pokazie swoich filmów dokumentalnych spotkał się w Kazimierzu z publicznością. - Nigdy nie zawiodłem się na swoich widzach - przyznał reżyser "Dnia świra".INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?