Reklama

Jim Carrey: Mistrz głupich min

Jego pierwszy występ okazał się katastrofą. Został wygwizdany przez publiczność. Jednak Jim Carrey nie poddał się i został jednym z najpopularniejszych hollywoodzkich aktorów komediowych. Myliłby się jednak ten, kto by sądzi, że obchodzący właśnie 60. urodziny gwiazdor jest wyłącznie błaznującym przed kamerami kabotynem.

Jego pierwszy występ okazał się katastrofą. Został wygwizdany przez publiczność. Jednak Jim Carrey nie poddał się i został jednym z najpopularniejszych hollywoodzkich aktorów komediowych. Myliłby się jednak ten, kto by sądzi, że obchodzący właśnie 60. urodziny gwiazdor jest wyłącznie błaznującym przed kamerami kabotynem.
Jim Carrey /Maureen Donaldson/Michael Ochs Archives /Getty Images

"Lubię robić takie rzeczy, których nikt się po mnie nie spodziewa. To wspaniałe uczucie, kiedy mogę udowodnić samemu sobie, że jestem w stanie pokazać się widzom od zupełnie nieznanej strony" - powiedział w jednym z wywiadów Jim Carrey.

Jednak coś sprawia, że aktor od lat nie potrafi uciec od swego wizerunku. Pomimo, że zagrał kilka dramatycznych ról i udowodnił, że potrafi zmierzyć się z czymś więcej niż tylko komedia ("Truman Show", "Człowiek z księżyca", "Zakochany bez pamięci"), dla milionów kinomanów na całym świecie na zawsze pozostanie "maską", połową duetu "głupi i głupszy" - po prostu mistrzem głupich min.

Reklama

Jim Carrey naprawdę nazywa się James Eugene Carrey. Urodził się 17 stycznia 1962 roku w Kanadzie. Gdy był dzieckiem uwielbiał rozśmieszać wszystkich wokół. Dorastał z trojgiem rodzeństwa w kanadyjskiej prowincji Ontario, w rodzinie gospodyni domowej - Kathleen i księgowego, grającego w wolnych chwilach na saksofonie, Percy'ego Carreyów.

Gdy miał 12 lat, jego ojciec stracił pracę i to mocno wpłynęło na życie przyszłego gwiazdora. Po szkole, nastoletni Carrey musiał codziennie ciężko pracować w fabryce. Wspominając po latach traumatyczne chwile z dzieciństwa spędzonego w biedzie, aktor wyznał: "Mój ojciec został bez pracy, kiedy miał 51 lat i to był dla nas wszystkich prawdziwy cios. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem w przyczepie i pracowaliśmy jako ochroniarze i woźni". Jak opowiada, był wówczas "zły na cały świat i miał ochotę wyżyć się na kimś" za zaistniałą sytuację.

W drodze do Hollywood

Carrey od dziecka marzył o byciu komikiem. Pierwsze kroki na scenie stawiał, mając 15 lat, w komediowych klubach w Toronto. Jego pierwszy występ był jednak katastrofą - został wygwizdany przez publiczność. Nie poddał się jednak i już wkrótce został nazwany "najlepszym młodym komikiem Toronto".

"Kino to ucieczka w krainę wyobraźni. Kino to nasze sny przeniesione na ekran" - powtarzał i w 1981 postanowił przeprowadzić się do Los Angeles, aby podbić Fabrykę Snów.

W kinie zaczynał na początku lat osiemdziesiątych od niewielkich ról. Można go zobaczyć na przykład w filmie Francisa Forda Coppoli "Peggy Sue wyszła za mąż" (1986). W 1990 roku wystąpił w bardzo popularnym programie rozrywkowym "In Living Color".

Przełomem okazał się występ w komedii "Ace Ventura: Psi detektyw" (1994). Film zarobił ponad 100 mln dolarów w pierwszym miesiącu wyświetlania. Carrey otrzymał nagrodę Blockbuster Entertainment Award. W tym samym roku otrzymał nominację do Złotego Globu za rolę w "Masce" (1994). W 1995 powstał sequel "Ace Ventura: Zew natury" (1995). MTV uhonorowała aktora swoją filmową nagrodą za występ w filmie "Głupi i głupszy". Za drugoplanową rolę Riddlera w "Batman Forever" Carrey zażądał już 5 mln dolarów.

Jego kariera rozwijała się w zawrotnym tempie. Za rolę w "Telemaniaku" (1996) otrzymał już 20 mln dolarów - była to najwyższa gaża, jaką kiedykolwiek komik otrzymał za udział w filmie. W 1998 roku otrzymał kolejną nominację do Złotego Globu, za film "Kłamca, kłamca" (1997).

W 1997 magazyn "People" nazwał go jednym z 50 najprzystojniejszych mężczyzn świata, a angielski magazyn "Empire" umieścił go na 54. pozycji wśród 100 najwspanialszych gwiazd kina.

W pułapce kabotyna

Widzowie go uwielbiali, ale Carrey pragnął czegoś więcej... Chciał, by krytycy dostrzegli w nim prawdziwego aktora, a nie tylko strojącego miny błazna. Postanowił wówczas spróbować sił w nieco poważniejszym repertuarze.

W 1998 roku Jim Carrey wystąpił w filmie Petera Weira "Truman Show" - za tę rolę otrzymał Złoty Glob. Rok później aktor zagrał w biograficznym filmie Milosa Formana "Człowiek z księżyca", w którym wcielił się w rolę ekscentrycznego amerykańskiego komika Andy'ego Kaufmana. Stowarzyszenie Krytyków Zagranicznych w Hollywood znowu doceniło jego talent, przyznając mu drugi Złoty Glob. Jednak filmy nie odniosły sukcesu komercyjnego, nie posypały kolejne propozycje na miarę talentu aktora, a widzowie wciąż chcieli oglądać jego ekstremalnie głupie miny i Carrey wrócił do komedii.

 W 2000 roku zagrał w filmie "Ja, Irena i ja" oraz świątecznym przeboju "Grinch. Świąt nie będzie". Trzy lata później wystąpił w komedii "Bruce Wszechmogący" (2003), za którą zainkasował 25 mln dolarów. Jednak ta produkcja została nisko oceniona zarówno przez widzów, jak i krytyków. Pisano, że aktor "wypalił się całkowicie, a jego miny przestają śmieszyć i zaczynają żenować".

W 2004 roku Carrey postanowił raz jeszcze spróbować "innego" repertuaru. Wystąpił w znakomitym filmie Michela Gondry'ego "Zakochany bez pamięci". Ten komediodramat nie przypominał dotychczasowych produkcji aktora. Krytycy prześcigali się w komplementach. "Genialny film na podstawie genialnego scenariusza. Prawdziwy labirynt ludzkich myśli i emocji. Obsada to strzał w dziesiątkę" - pisał "Los Angeles Times".

Jednak publiczność ponownie nie zaakceptowała nowego wcielenia aktora, który powoli stał się więźniem swego wizerunku. Sam Carrey twierdził: "Cały czas grozi mi utrata sympatii widzów. Nigdy przyjmując rolę nie myślę: ten film spodoba się tej czy innej grupie widzów. Po prostu robię swoje".

 W 2006 roku aktor obwiniał swojego dotychczasowego opiekuna - United Talent Agency - za zawodowe niepowodzenia. Gwiazdor twierdził, że agencja nie spisuje się już tak dobrze jak kiedyś i jego ostatnie filmy nie odnoszą już tak znacznych sukcesów finansowych, jak na początku kariery.

W 2008 roku Jim Carrey wprawił w osłupienie swoich fanów, kiedy pojawił się w programie Davida Lettermana w samym szlafroku, po czym pokazał się zupełnie nago.

Nieudane życie osobiste i walka z depresją

Jim Carrey za swój sukces zapłacił wysoką cenę. Porażki w życiu osobistym, nieudane związki, śmierć rodziców i przytłaczająca sława wpędziły go w depresję.

Jego życie osobiste nie układało się najlepiej. Małżeństwo z Melissą Womer (trwające w latach1987-1995), z którą aktor ma córkę Jane, zakończyło się rozwodem. W 1996 roku Carrey ożenił się z Lauren Holly, która wystąpiła w "Głupim i głupszym". Małżeństwo nie przetrwało nawet roku. Na planie komedii "Ja, Irena i ja" aktor zakochał się w Renee Zellweger. Para zaręczyła się, wyznaczono nawet datę ślubu, następnie wszystko zostało odwołane. Carrey bardzo przeżył to rozstanie.

"Może po prostu do tej pory nie natrafiłem na właściwą osobę. A może sam nie jestem odpowiednią osobą? Nie mam pojęcia. Ten zawód jest jak bardzo wymagająca żona - pochłania mnóstwo czasu i mnóstwo serca" - powiedział w jednym z wywiadów.

Wszystko to znacznie osłabiło jego psychikę. Z depresją zresztą aktor boryka się do dziś. Opowiada o tym szczerze: "Kto może lepiej opowiedzieć o depresji niż komik" - mówi.

Gwiazdor pisze również książkę, która ma pomóc osobom cierpiącym na depresję, wyjść z choroby bez konieczności stosowania leków. Aktor przyznaje, że używał silnych leków, które pomagały mu zwalczać czarne myśli. Jednak Carrey uważa, że tłumienie bólu lekami, nie jest sposobem na rozwiązanie problemu.

"Próbowałem zwalczyć depresję silnymi lekami. Owszem pomagało to zapomnieć o problemie na chwilę, ale nie potrafiłem przez to dotrzeć do źródła mojego gniewu i frustracji" - tłumaczy aktor. "Myślę, że jest wiele sposobów na uleczenie z depresji, które nie wymagają leków, właśnie o tym piszę".

Samobójstwo byłej dziewczyny

Cathriona White, która była partnerką Jima Carreya - z przerwami - od 2012 do 2015 roku, została znaleziona martwa w swoim domu w Los Angeles we wrześniu 2015 roku. Dowiedziono, że popełniła samobójstwo - zażyła śmiertelną dawkę leków Ambien, Propanolol i Percocet. Miała 30 lat.

W opublikowanym po śmierci dziewczyny oświadczeniu Jim Carrey ujawnił, że jest "zszokowany i głęboko zasmucony" informacją o śmierci "mojej słodkiej Cathriony". "Była delikatnym irlandzkim kwiatem, zbyt wrażliwym dla tej ziemi" - oświadczył gwiazdor dodając, że wiadomość o śmierci White była jak "uderzenie piorunem".

Rodzina młodej kobiety oskarżyła aktora o przyczynienie się do jej śmierci. Pozew do sądu w Los Angeles wnieśli Mark Burton, mąż Cathriony White, z którym żyła ona w separacji, oraz jej matka Brigid Sweetman. Carrey miał dostarczać Cathrionie silne leki, które zostały przez nią przedawkowane.

Gwiazdor od początku zaprzeczał tym oskarżeniom. Adwokat aktora Raymond Boucher utrzymywał, że kobieta stosowała środki ze względu na operację powiększenia piersi, którą wcześniej przeszła.

Proces miał rozpocząć się w 2017 roku. Rok później okazało się jednak, że pozew został oddalony, a Jim Carrey oczyszczony z zarzutów.

"Jim Carrey" w poszukiwaniu sensu w Krainie Snów

Aktor coraz więcej czasu spędza w swojej rezydencji na Hawajach. I choć nie ukrywa, że czasem dopadają go jeszcze negatywne, niszczące emocje, to coraz lepiej sobie z nimi radzi. "Wciąż dokonuję złych wyborów. Dotyczy to pracy, kobiet, jedzenia" - zdradza w wywiadzie. "Na szczęście mam swoje rytuały tutaj" - opowiada celebryta.

"Wstaję o 5 rano i biegnę nad ocean. Wiem, że o takiej godzinie będę tam zupełnie sam" - dodaje. "Dlatego bez strachu, że kogokolwiek wprawię w zażenowanie, pływam nago. To najbliższy kontakt z naturą i jestem pewien, że każdy powinien tego zaznać. To jest czyste dobro" - przekonuje.

W 2020 roku zadebiutował zaś jako pisarz. "Memoirs and Misinformation" ("Wspomnienia i dezinformacje") opowiada historię fikcyjnego... Jima Carreya, który szuka sensu Krainy Snów kilka lat po tym, jak zdobył tu status gwiazdy.

"W tym momencie mojego artystycznego życia nie ma nic bardziej nudnego niż pomysł spisania faktycznych wydarzeń z mojego życia i ułożenia ich w chronologicznej kolejności. Jim Carrey w tej książce jest avatarem każdej osoby, która osiągnęła moją pozycję. Artysty, celebryty, gwiazdy. Nasz świat pełen jest przesady, obżarstwa, narcyzmu i próżności. Nie rozpoznasz, co jest czym. Ale fikcyjna zawartość mojej książki ujawni prawdę" - Carrey mówi o swojej książce w wywiadzie dla "The New York Times".

Powieściowy Jim Carrey jest samotnym aktorem, który pławi się w luksusach i przywilejach. Jest w takim punkcie kariery, że może wybierać pomiędzy rolą w filmie biograficznym o Mao Zedongu, a występem w filmie, którego bohaterami są popularne zabawki. Dostaje szansę na drugą aktorską młodość, gdy poznaję scenarzystę Charliego Kaufmana. Co ciekawe, w napisanym przez tego twórcę filmie "Zakochany bez pamięci" Carrey w rzeczywistości zagrał główną rolę.

Zobacz również:

Najlepsze aktorki 2021

Najlepsi aktorzy 2021 roku

Jennifer Lawrence i "Nie patrz w górę": To było naprawdę trudne

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Jim Carrey
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy