Kurt Russell: Najlepszy w duecie
Jako dziecko pojawił się na ekranie u boku Elvisa Presleya, by po latach kilkukrotnie wcielać się w niego w filmach. Grał u wielu wybitnych twórców, w obrazach, które przeszły do historii kina. Od niemal czterdziestu lat pozostaje w związku z tą samą kobietą, co w Hollywood jest prawdziwym ewenementem. 17 marca Kurt Russell, bo o nim mowa, kończy 70 lat.
Kurt Russell: Najlepszy w duecie 11
zobacz zdjęcia
Kurt Russell: Najlepszy w duecie
Jako dziecko pojawił się na ekranie u boku Elvisa Presleya, by po latach kilkukrotnie wcielać się w niego w filmach. Grał u wielu wybitnych twórców, w obrazach, które przeszły do historii kina. Od niemal czterdziestu lat pozostaje w związku z tą samą kobietą, co w Hollywood jest prawdziwym ewenementem. 17 marca Kurt Russell, bo o nim mowa, kończy 70 lat.
1 / 11
Jest synem aktora Binga Russella, dzięki czemu już jako dziesięciolatek zagrał w kilku serialach i filmach telewizyjnych, głównie wytwórni Disneya. Pierwszy raz na dużym ekranie można go było zobaczyć w 1963 roku i był to debiut, który pamięta się do końca życia. W filmie Normana Tauroga "Co się wydarzyło na Targach Światowych" mały Kurt wystąpił bowiem u boku samego Elvisa Presley'a (Russell wcielił się w chłopca, który... kopie gwiazdora). Zdarzenie to wywarło ogromne wrażenie na młodzieńcu, który w ciągu kolejnych lat swojej kariery kilka razy będzie przyjmował role w różny sposób związane z niezapomnianym królem rock and rolla, w ten sposób oddając muzykowi swoisty hołd. Dokładnie 16 lat po spotkaniu z legendarnym piosenkarzem to właśnie w niego wcielił się w produkcji, która rozpoczęła jego wielką karierę. Za rolę w biograficznym filmie stacji ABC zatytułowanym "Elvis" dostał zresztą nominację do nagrody Emmy.
Źródło: Getty Images
Autor: Bettmann
2 / 11
W 1994 roku na ekrany kin trafił nagrodzony sześcioma Oscarami "Forrest Gump" Roberta Zemeckisa, w którym w jednym z epizodów pojawia się postać Elvisa Presleya. Russell oczywiście nie zagrał początkującego muzyka - był już na to za stary - podłożył natomiast głos, fenomenalnie imitując wymowę i akcent króla rocka. Ostatnia jak dotąd styczność Russella z postacią piosenkarza miała miejsce w filmie "3000 mil do Graceland" (2001). Russell zagrał członka grupy przestępców, która w przebraniach Presleya organizuje skok na kasyno w Las Vegas podczas dorocznego Święta Elvisa. Obraz Demiana Lichtensteina, mimo udziału wielu gwiazd (oprócz Russella zagrali w nim także m.in. Kevin Costner, Christian Slater i Courtney Cox), okazał się jednak niewypałem, miał fatalne recenzje i był nominowany do aż pięciu Złotych Malin.
Źródło: East News
Autor: Splashnews
3 / 11
Wspomniany "Elvis" może nie przyniósł ogromnej sławy Russellowi, ale z pewnością uczynił go rozpoznawalnym. Na planie tego filmu młody aktor spotkał również niezwykle znaczącego w jego dalszej karierze reżysera, Johna Carpentera. To właśnie ten twórca uczynił go gwiazdą kilku kolejnych swoich dzieł, które w niedługim czasie zyskały status kultowych. Ich drugim wspólnym filmem była "Ucieczka z Nowego Jorku" (1981), w której aktor wcielił się w rolę Snake'a Plisskena, byłego komandosa i odsiadującego wyrok skazańca, który ma za zadanie uwolnić z rąk kryminalistów prezydenta USA. Pełen akcji obraz, rozgrywający się w futurystycznej rzeczywistości, osiągnął niebywały sukces i piętnaście lat później doczekał się sequela, "Ucieczki z Los Angeles".
Źródło: Getty Images
Autor: Sunset Boulevard/Corbis
4 / 11
Zanim jednak doszło do jego powstania, aktor wystąpił w jednym z najsłynniejszych dzieł Carpentera, horrorze z pogranicza science fiction, "Coś" (1982). Film był remakiem obrazu z 1951 roku i opowiadał o obcej formie życia, która przypadkiem zostaje aktywowana. Russell grał członka placówki badawczej na Antarktydzie, który musi stawić czoła "obcemu". Cztery lata później artysta wystąpił w kolejnym filmie amerykańskiego reżysera - "Wielkiej drace w chińskiej dzielnicy". Tym razem wcielił się w kierowcę ciężarówki, który przypadkiem wplątuje się w mistyczną aferę z chińskim czarownikiem w roli głównej.
Źródło: East News
Autor: Universal Pictures/Collection Christophel
5 / 11
Kurt Russell zawsze świetnie czuł się w kinie akcji zakorzenionym w klasycznych gatunkach filmowych. Oprócz wspomnianych dzieł Carpentera zagrał też w kilku innych obrazach reprezentujących science fiction, m.in.: "Gwiezdnych wrotach" (1994) Rolanda Emmericha czy "Galaktycznym wojowniku" (1998) Paula W.S. Andersona. W obu wcielał się w zawodowego żołnierza, który dzięki sprawności fizycznej i znakomitemu wyszkoleniu stawia czoła niebezpiecznym przeciwnikom.
Oczywiście aktor próbował swoich sił także w produkcjach nieco bardziej osadzonych w rzeczywistości. W 1993 roku zagrał główną rolę w westernie "Tombstone" George'a P. Cosmatosa. Wcielił się w Wyatta Earpa, który wraz z braćmi (Bill Paxton, Sam Elliot) i słynnym rewolwerowcem-gruźlikiem Dokiem Hollidayem (Val Kilmer) musi bronić miasto przed groźnym gangiem Clantonów.
Źródło: East News
Autor: United Archives/IFA Film
6 / 11
Po roku 2000 kariera Russella nieco przygasła, reżyserzy o nim zapomnieli i dostawał coraz mniej atrakcyjne propozycje. Na pierwsze strony powrócił jednak za sprawą dwóch filmów: katastroficznego "Posejdona" (2006) Wolfganga Petersena oraz thrillera "Grindhouse: Death Proof" (2007) Quentina Tarantino. Zapadający w pamięć był zwłaszcza występ w tym drugim filmie, łączącym typowy horror z kinem akcji pełnym samochodowych pościgów. Aktor wcielił się w nim w Mike'a, mężczyznę, który lubi ryzyko, niebezpieczeństwo i ostrą jazdę, ale przede wszystkim kocha zabijać, zwłaszcza seksowne młode dziewczyny. Przynajmniej do momentu, gdy nie narazi się na zemstę ze strony kilku z nich.
Źródło: East News
Autor: DIMENSION FILMS/A BAND APART/BIG TALK PRODUCTIONS/DARTMOUTH / Album
7 / 11
W 2015 roku Russell ponownie został "odkurzony" przez Tarantino. Aktor wcielił się w łowcę nagród Johna Rutha w "Nienawistnej ósemce", opowieści o kilkorgu nieznajomych zmierzających do Red Rock, których gwałtowna nawałnica zmusza do spędzenia razem kilku godzin w zajeździe na górskiej przełęczy. W tym samym roku oglądaliśmy gwiazdora w niezwykle kasowych Szybkich i wściekłych 7", a jego postać spotkała się z tak dobrym przyjęciem, ze najprawdopodobniej zobaczymy ją także w kolejnych odsłonach popularnego cyklu.
Źródło: Reporter
Autor: Moviestore Collection/face to face
8 / 11
Wszystkie wspomniane produkcje były ważne dla rozwoju kariery Russella, ale legendą kina stał się on raczej za sprawą filmów, w których wraz z innymi gwiazdami tworzył zapadające w pamięć ekranowe duety. Ważne były zwłaszcza dwa pierwsze, gdy przed kamerą stanął wraz z Melem Gibsonem i Sylvestrem Stallone'em. Z Australijczykiem spotkał się na planie obrazu "Tequila Sunrise" (1988) Roberta Towne'a, w którym grał szefa wydziału do spraw narkotyków, a jednocześnie przyjaciela z dzieciństwa byłego handlarza "białą śmiercią" (Gibson).
Ze Stallone'em zagrał natomiast w filmie "Tango i Cash" (1989) Andrieja Konczałowskiego i Alberta Magnoli, legendarnej dziś produkcji o dwójce policjantów, którzy zostają oskarżeni o zabójstwo agenta FBI i trafiają do więzienia. Uciekają jednak z niego, aby na wolności udowodnić swoją niewinność.
Źródło: Getty Images
Autor: Sunset Boulevard/Corbis
9 / 11
Inne pamiętne duety, które przeszły do historii kina, Russell stworzył też w obrazach "Ognisty podmuch" (1991) Rona Howarda, w którym wraz z grającym jego brata Williamem Baldwinem musiał znaleźć specjalistę od podpaleń, a także "Krytyczna decyzja" (1996) Stuarta Bairda, gdzie wcielał się w agenta amerykańskiego wywiadu, który wraz z doświadczonym wojskowym (Steven Seagal) musi odbić samolot z rąk terrorystów.
Źródło: Getty Images
Autor: Pool BENAINOUS/REGLAIN/Gamma-Rapho
10 / 11
Co ciekawe, Russell znany jest nie tylko ze swoich kinowych wcieleń, ale także... długoletniego związku, który w pełnym głośnych rozstań Hollywood jest prawdziwym ewenementem. Od 1983 roku aktor tworzy szczęśliwą parę z inną gwiazdą kina, Goldie Hawn, z którą wspólnie wychował jej córkę, Kate Hudson, również znaną aktorkę.
Spotkali się na planie komediodramatu "Szybka zmiana". Według Russella, początek tej znajomości był jednak niefortunny. Aktor przyznał, że miał wówczas "najokropniejszego kaca na świecie".
"Kiedy poznałem Goldie, byłem na takim etapie życia, w którym zdecydowanie pokazywałem się od najgorszej strony, jeśli chodzi o każdy rodzaj relacji międzyludzkiej. Tak też się stało w tym przypadku. Pokazałem się od najgorszej strony i stwierdziłem, że jeśli sobie z tym poradzi, to może istnieje szansa na to, żebyśmy byli razem. Prawda jest taka, że jeśli na początku pokażesz swoją najlepszą stronę, stawiasz bardzo wysoko poprzeczkę, Trudno to później utrzymać " - wyznał szczerze. "Gdybyś rzeczywiście tak postąpił, nie byłabym dziś z tobą" - odparła ze śmiechem Hawn. "Poza tym byłeś wtedy naprawdę zabawny" - dodała.
Źródło: East News
Autor: Warner Brothers/courtesy Everett Collection
11 / 11
Russell od lat unika publicznego wypowiadania się na tematy związane z polityką, teraz postanowił nakłonić do tego samego swoich kolegów po fachu. Uważa on bowiem, że ludzie pracujący w branży rozrywkowej powinni skoncentrować się na swojej roli, a jest nią - zdaniem Russella - rozbawianie publiczności.
"Zawsze czułem się kimś na kształt nadwornego błazna. Bo to w istocie robimy - jesteśmy tylko nadwornymi błaznami. Moim zdaniem aktorzy powinni zrezygnować z publicznych wypowiedzi na tematy, które mogą utrudnić widzom zobaczenie ich później w odmiennej roli. Nie ma powodu, dla którego artyści mieliby nie zgłębiać tematów związanych z polityką, podobnie jak każdy inny człowiek. Ale myślę, że wówczas tracą ów status nadwornego błazna, co jest smutne. A ja zdecydowanie nim jestem. Do tego zostałem stworzony" - wyjaśnił aktor.
Źródło: Getty Images
Autor: Emma McIntyre