Zniewolona przez Conana

Katarzyna Wołejnio jest kolejną Polką, która z powodzeniem podbija Hollywood. Piękna, zdolna i rozchwytywana! Aktorka ma na swoim koncie role u boku takich sław, jak Robert De Niro, Al Pacino ("Zawodowcy"), Sharon Stone, Val Kilmer ("Ulice we krwi") czy Jason Statham ("The Mechanic"). Na naszych ekranach możemy oglądać ją już w "Conanie Barbarzyńcy".

W rozmowie z Justyną Tawicką aktorka opowiada o tym, jak została pocałowana przez odtwórcę roli Conana, przypomina swoje trudne początki w USA oraz wskazuje na przypadkowe spotkanie z Michaelem Bayem jako na moment, który zaważył na jej późniejszej karierze.

Reklama

W jaki sposób zostałaś "niewolnicą Conana"?

Katarzyna Wołejnio: - Myślę, że wiele kobiet marzyłoby wręcz o tym, by być przez niego zniewolone. Wszystko zaczęło się od tego, że zauważone zostało moje zdjęcie. Początkowo reżyser Marcus Nispel zaproponował mi rolę matki Conana, którego zagrać miał Kellan Lutz [znany z filmowej serii "Zmierzch"]. Casting był bardzo trudny. Przygotowywałam się do niego przez cały tydzień. Moja rola jest znacząca: miałam zagrać matkę Conana, która podczas porodu zostaje ugodzona nożem. To rola bardzo emocjonalna. Dwie minuty, a tak sporo emocji do pokazania.

Okazało się jednak, że Conana zagra ktoś inny, Jason Momoa.

- Zgadza się. A ja w rezultacie wcieliłam się nie w rolę matki, a niewolnicy Conana, Valerie. Nie czułam się jednak typową niewolnicą, byłam jego kobietą. Muszę przyznać, że gdy po raz pierwszy zobaczyłam Jasona, ugięły się pode mną nogi: przystojny, silny, z temperamentem, nieobliczalny.

Tę nieobliczalność przenosił zresztą również na plan filmowy, co chwilę szeptał mi coś do ucha, zmieniając wręcz momentami scenariusz! W pewnej chwili, podczas kręcenia zdjęć, zostałam nawet przez Jasona... pocałowana! I - zastrzegam - w ogóle nie było tego w scenariuszu. Nawet teraz, gdy o tym mówię, dostaję dreszczy.. A tam 700 osób na planie i takie zaskoczenie!

Przeczytaj recenzję filmu "Conan Barbarzyńca 3D" na stronach INTERIA.PL!

Czym szczególnym ujęła cię ta produkcja?

- Podoba mi się w "Conanie" to, że nie jest on typem suberbohatera. Jason wciela się w postać człowieka, który jest wolny, robi to, na co ma ochotę, cieszy się życiem, żyje chwilą, kocha kobiety. Jest piratem, złodziejem. Żyjąc w swoim świecie, szykuje się do zemsty na zabójcach swoich rodziców.

- Jeśli chodzi o samą pracę na planie: sceny działy się w karczmie, było bardzo zimno, a zdjęcia trwały od godz. 19 do 7 rano - to wszystko było dość niewygodne, ale cała reszta to była wielka przyjemność. Jeżeli zaś mówimy ściśle o produkcji, to dla mnie, jak do tej pory, to największe osiągnięcie. Koszt tej produkcji wynosił 90 mln dolarów. Cieszę się, że mogłam być jej częścią. Teraz czekam na efekt.

12 lat temu wyjechałaś z Polski do Stanów. Jak z dzisiejszej perspektywy oceniasz rynek aktorski w USA?

- W USA były i są większe możliwości. Pierwszy film, jaki zrobiłam z Stanach to "Bad Boys II". Rolę dostałam przez przypadek: wpadłam w Miami na Michaela Baya. Następnego dnia zadzwonił telefon: udało się. Do filmu "Zawodowcy" podeszłam z castingu. W rezultacie dostałam inną rolę niż ta, której casting dotyczył. Właściwie można powiedzieć, że zagrałam rolę, o której istnieniu nawet wcześniej nie wiedziałam.


- Z tym szczęściem do filmów wygląda to tak, że w USA aktor średniej klasy jutro może być wielki. Nie jest to łatwe, to długa droga. Będąc w Stanach 12 lat, film upomniał się o mnie dopiero po sześciu latach. Dopiero teraz, gdy w planie są dwa filmy z moim udziałem, czuję, że mogę wreszcie pokazać moje predyspozycje wewnętrzne oraz wykorzystać na ekranie swoje wielkie doświadczenie życiowe.

Jakie kino szczególnie cię interesuje?

- Lubię sztuki i filmy dramatyczne, z pazurem. Lubię konflikt, chcę o coś walczyć, zabiegać - może dlatego, że takie mam życie, Poprzeczkę stawiam sobie wysoko. Do tego potrzebna jest ogromna siła. Gdy 12 lat temu wylądowałam na lotnisku w USA z dwiema walizkami, nie wiedziałam przecież, co będzie. Pomyślałam wtedy: "Od czego by tu zacząć?". Dziś wiem, że poprzez upadki stajemy się silniejsi.

Twoje plany na najbliższą przyszłość...?

- Zagram w filmie "The Paper Boy". To historia chłopaka,który zakochuje się w dużo starszej od siebie kobiecie. Kolejny projekt to "Iceman", "Poker" i "The Pretty Thing", ale nie chcę jeszcze zdradzać szczegółów.

Dziękuję za rozmowę.


Ciekawi Cię, co jeszcze w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Dowiedz się więcej na temat: Zniewolony | Katarzyna Wołejnio | conan

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje