Reklama

Weronika Rosati: Kwarantanna? Cudowny czas z córeczką

"Staram się codziennie czytać, rozwijać intelektualnie i duchowo. Zależy mi, żeby ta kwarantanna była czasem, który sensownie wykorzystam" - mówi w rozmowie z PAP Life Weronika Rosati. Aktorka zdradza też, jakie wartości chciałaby przekazać swojej córce Elizabeth, mówi o planach, które pokrzyżowała pandemia oraz o tym, co zrobi, gdy skończy się czas izolacji.

Moje życie dostosowane jest do córki - przyznaje Weronika Rosati

Niedawno napisała pani na Instagramie, że w czasie kwarantanny pracuje nad trzema rzeczami: nauką włoskiego, szpagatem oraz tajemniczym projektem. Czy ten projekt jest związany z planami zawodowymi? A może z fundacją "Siła Kobiety", którą pani założyła?

Weronika Rosati: - Niestety, tak jak wspomniałam na moim Instagramie, nie mogę zdradzić nic więcej na temat projektów zawodowych. Natomiast jeśli chodzi o moją fundację, cały czas przygotowuję ją do działania. Niestety, bardzo intensywna praca na planach filmowych i ostatnio czas pandemii nieco opóźniły końcowe przygotowania do rozpoczęcia jej działalności.

Reklama

- Mam szczęście, że moja kwarantanna to jest cudowny czas z córeczką, więc na pewno nie jest stracony. Bardzo się cieszę, że mogę być z nią cały czas, ale oczywiście martwię się o pracę. Postanowiłam uczyć się włoskiego, bo zawsze chciałam mówić w tym języku, mam przecież włoskie korzenie - mój dziadek był Włochem. A szpagat jest pretekstem do regularnych ćwiczeń. Staram się też codziennie czytać, rozwijać intelektualnie i duchowo. Zależy mi, żeby ta kwarantanna była czasem, który sensownie wykorzystam.

W kwietniu miała się odbyć impreza charytatywna w House of Taylor, który pani wspiera. Czy została ona przesunięta, czy może aukcje odbędą się online?

- Ta impreza charytatywna, organizowana przez House of Taylor, która miała się odbyć 30 kwietnia, to Bal Fundacji Elizabeth Taylor. Został przesunięty na wrzesień. Bardzo się cieszę, że zostałam zaproszona na to bardzo prestiżowe wydarzenie, które poprowadzi Sharon Stone. Bal odbędzie się w studiu filmowym FOX, a to właśnie tam Elizabeth Taylor kręciła "Kleopatrę". Ważne jest, by nie poddać się smutkowi kwarantanny i mieć plany, nadzieję na przyszłość, niezależnie od ilości problemów, które zostały nią spowodowane.

Jak zaczęła się pani współpraca z House of Taylor, fundacją założoną przez osoby bliskie aktorce?

- Zaczęła się od aukcji pamiątek po niej w Juliens Auction House. Udało mi się wylicytować parę jej pięknych rzeczy. Szefowie House of Taylor zauważyli podekscytowaną dziewczynę i gdy porozmawialiśmy, okazało się, że wiem o Taylor może więcej niż oni. Na aukcji miałam przyjemność poznać jej wnuków. Jesteśmy w kontakcie i czekamy cierpliwie na bal.

Elizabeth Taylor, Claudia Cardinale, Jane Fonda... Fani wiedzą o pani miłości do dawnych gwiazd ekranu. Od jak dawna trwa ta fascynacja?

- Kiedy miałam 5-6 lat, wolałam oglądać "Dynastię", a właściwie postać Alexis, niż filmy dla dzieci. Myślę, że od zawsze fascynowały mnie silne kobiety o wyjątkowej urodzie, mocnym charakterze, nieprzeciętnej inteligencji i błyskotliwym poczuciu humoru. No i oczywiście utalentowane. Z charyzmą. Wymieniła pani aktorki, które są nie tylko pięknymi kobietami, ale też wybitnymi artystkami i aktywistkami. Każda z nich walczyła o prawa poszkodowanych przez los kobiet. Każda chciała zmieniać świat na lepsze. Dodałabym do nich również Bette Davis.

Wspomniała pani kiedyś, że zawsze marzyła o córeczce. Mówi się jednak, że relacja matki z córką bywa wyjątkowo trudna. Co dla pani jest w niej wyjątkowego?

- Od pierwszych miesięcy ciąży czułam, że to będzie dziewczynka - Elizabeth. Już wtedy próbowałam nawiązać z nią więź. Mamy wspaniały kontakt, jesteśmy bardzo zżyte i okazujemy sobie wzajemnie dużo czułości. Wspólne zabawy, różne domowe czynności sprawiają nam ogromną radość.

Jaką mamą jest Weronika Rosati i jakie wartości chciałaby przekazać swojej córce?

- Jestem mamą, dla której córka jest całym światem i nie zamierzam tego ukrywać, nie oszukiwać siebie ani nikogo innego. Moje życie dostosowane jest do niej. Najważniejsze jest dla mnie jej dobro. A chciałabym, żeby wyrosła na dobrą, uczciwą, silną kobietę, świadomą swojej wartości i praw, świadomą, kim jest jej mama i czemu podjęła takie, a nie inne życiowe decyzje.

Co będzie pierwszą rzeczą, jaką zrobi pani po zakończeniu izolacji?

-  Pójdę do spa, fryzjera, zrobię paznokcie i jak już będę znów wyglądać jak ja, to spotkam się z najbliższymi, z przyjaciółmi w ulubionych restauracjach, gdzie zamówię podwójne porcje ulubionych dań (śmiech). A mówiąc serio, to mam nadzieję, że będę na planie filmowym, a Ela znów będzie mogła biegać po parku i bawić się z innymi dziećmi. Nie mogę się też doczekać, żeby zobaczyć moje pieski, które zostały w Polsce.

Rozmawiała Karolina Głogowska (PAP Life)

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Weronika Rosati

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje