Weronika Książkiewicz i "Planeta Singli 2": "Nie byłam zachwycona"

"Kiedy przeczytałam scenariusz po raz pierwszy, nie byłam zachwycona" - mówi Weronika Książkiewicz o filmie "Planeta Singli 2". Komedia romantyczna trafiła 9 listopada na ekrany polskich kin.

"Wierzę, że prawdziwa miłość może się narodzić wszędzie" - mówi Weronika Książkiewicz

"Planeta Singli 2" to kontynuacja przeboju z 2016 roku. Maciej Stuhr i Agnieszka Więdłocha wracają na kinowe ekrany jako para, której losy połączyła randkowa aplikacja.

Reklama

Związek Ani (Agnieszka Więdłocha) i Tomka (Maciej Stuhr) przeżywa poważny kryzys. On, showman-celebryta wcale nie ma zamiaru się ustatkować. Ona z kolei chce poważnego związku. Tymczasem na horyzoncie pojawia się Aleksander - zauroczony Anią milioner, właściciel aplikacji Planeta Singli, przekonany, że nikt inny nie pasuje do niego bardziej niż romantyczna nauczycielka muzyki.

Weronika Książkiewicz gra w filmie Olę, która jest psychologiem włosów. Kobieta jest głęboko zafascynowana jogą i stara przygotować siebie i swoje ciało do powitania na świecie nowego członka rodziny. Co mówi o pracy na planie?

Podobno nie od razu byłaś zachwycona pomysłem scenarzystów na Olę w "Planecie Singli 2".

Weronika Książkiewicz: - Kiedy przeczytałam scenariusz po raz pierwszy, nie byłam zachwycona. Odniosłam wrażenie, że mi moją Olę, za którą tak strasznie się stęskniłam, podmienili! Nie poznałam jej, była dla mnie zupełnie nową osobą.

Podniosłaś larum?

- Oczywiście! Zaczęłam do twórców pisać mejle, które były elaboratami na temat tego, co sądzę o tej radykalnej zmianie Oli. To, co kocham w pracy nad "Planetą Singli", to to, że można dyskutować o kształcie postaci. Ja miałam takie dyskusje ze scenarzystką Jules Jones, która pisząc, była świeżo po doświadczeniu ciąży. Ola w drugiej części też spodziewa się dziecka, więc Jules naturalnie przeniosła na nią swoje doświadczenia. Ja jednak upierałam się, że każda ciąża wygląda inaczej. Sama coś o tym wiem, bo jestem matką. Mówiłam jej, że u mnie ciąża wyglądała zupełnie inaczej. Spotkałyśmy się w tych rozmowach i przekonałam się do nowej Oli w stu procentach. W wielu miejscach przyznałam rację scenarzystom, w innych oni mnie. Świetnie się dogadaliśmy.

Co się u Oli zmieniło?

- Ola w pierwszej części była temperamentna, wybuchowa i nerwowa. Teraz ciąża powoduje, że się uspokaja, czego nie da się zrobić od razu. Moja bohaterka próbuje osiągnąć spokój przez jogę i nauki wschodnie, które praktykuje. Zmienia całą swoją szafę, a wszystko dla dobra dziecka. Szybko jednak okazuje się, że jej spokój jest tylko pozorny.

W filmie oglądamy cię z brzuchem ciążowym.

- Dostałam go na długo przed zdjęciami, żeby się z nim oswoić. Zapisałam się też na zajęcia z jogi, ale najbardziej cieszyłam się z tego, że rola wymagała ode mnie,żebym więcej jadła! (śmiech)

Jogę i nauki wschodnie pokazujecie z humorem, ale nie ośmieszając mody na nie.

- Ten balans był dla nas bardzo ważny.. Żeby go osiągnąć, zderzyliśmy dwie postawy — Oli i jej partnera Bogdana, granego przez Tomasza Karolaka. Ola totalnie wchodzi w temat, a Bogdan jest wobec niego sceptyczny. Wschodnie nauki są dla niego bardzo odległe, nie potrafi ich zrozumieć. Widzowie będą mogli z łatwością się z takimi bohaterami utożsamić. Polubią też postać jogina graną przez Bartosza Porczyka, który nosi niesamowitą charakteryzację, mocną, przerysowaną. Świetnie nam się razem pracowało.

Jak podobał ci się duet z Tomaszem Karolakiem?

- Mamy na koncie też produkcje inne niż "Planeta Singli", więc znamy się dość dobrze i kumplujemy prywatnie, co nie zwolniło nas z obowiązku prób aktorskich przed planem zdjęciowym.

"Jedynkę" reżyserował Mitja Okorn, "dwójkę" Sam Akina. Jak zmiana reżysera wpłynęła na waszą pracę?

- Sam wniósł spokój. Mitja jest bardzo charyzmatyczny i pełen werwy. Sam z kolei woli najpierw sobie coś przemyśleć sam, a dopiero później się tym dzielić. On też na pewno się bardziej niż Mitja stresował, bo nie mówi po polsku. Nie mógł rozumieć rozmów między aktorami na planie, więc nie mógł nic podsłuchać. Ma naprawdę niesamowitą cierpliwość.

Czy widzowie pokochają "dwójkę" tak samo jak "jedynkę"?

- Jestem o tym przekonana, bo znów mamy świetny scenariusz, który był przez kilka osób pisany dwa lata, i historie z życia wzięte. Nad bohaterami prowadziliśmy wielogodzinne dyskusje. Dzięki temu każdy z widzów może się utożsamić z jakąś postacią. One sa bardzo blisko życia. Sama uwielbiam takie postaci.

Czy wierzysz, że miłość może się narodzić w internecie?

- Wierzę, że prawdziwa miłość może się narodzić wszędzie. Może trudniej byłoby mi uwierzyć w miłość zrodzoną w klubie nocnym, ale jeśli coś jest prawdziwe, to nie ma najmniejszego znaczenia, gdzie się zaczęło.


Dowiedz się więcej na temat: Weronika Książkiewicz | Planeta Singli 2

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje