Tomasz Stockinger: Najbardziej nienawidzę ścianek

Telewidzowie od 19 lat śledzą losy Pawła Lubicza, którego Tomasz Stockinger gra w "Klanie". Nic dziwnego, że doktor stał się ich dobrym znajomym z ekranu. Jaki jednak jest człowiek kryjący się za tą postacią?

Wysoki (180 cm) i przystojny, uwielbia ruch na świeżym powietrzu. Uprawia jazdę konną, pływanie, żeglarstwo oraz tenis. Brał udział w "Tańcu z gwiazdami" i "Jak Oni śpiewają".

Reklama

Jest pan rad, że syn nie został aktorem? Dziennikarstwo też nie jest najfajniejszym zawodem...

- Robert pracuje w TVN. Ale wiem, co pani ma na myśli: że może mieć związek z polityką. Z tym że on nie jest reporterem. A aktorstwo to ciężki zawód, niewdzięczny i ryzykowny.

Bo jest groźba, że serial spadnie z anteny albo aktor zostanie z niego wymiksowany?

- Tak! I nic na to nie poradzi. W dodatku na wizerunek mogą mieć wpływ media plotkarskie.

Ma pan jakieś przykre doświadczenia? Siedział kiedyś pod pana domem paparazzo na drzewie?

- Nie. Ale na parkingu przed hipermarketem o mało się nie pobiłem z jakimś wyjątkowo chamskim łobuzem wyposażonym w aparat. A w ogóle najgorszy jest hejt, bo niszczy wszystkich: tych, którzy wydzielają tę żółć i ich ofiary. Ja nie jestem specjalnie poraniony, ale też rykoszetem czasem dostaję. Urodziłem się i wykształciłem w innej epoce. Wtedy było oczywiste, że piszemy o sobie z szacunkiem, a dziś generalnie pisze się o wszystkich źle... Pytany, czy chciałbym być drugi raz aktorem, odpowiadam: niekoniecznie.

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Stockinger

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje