Reklama

Reklama

"Ślub od pierwszego wejrzenia": Oliwia i Łukasz w szczerej rozmowie

W finałowym odcinku "Ślubu od pierwszego wejrzenia", który odbył się w piątek, 22 maja, dowiedzieliśmy się, czy pary z programu TVN7 zdecydowały się pozostać w związku małżeńskim, czy jednak postanowiły się rozwieść. Przykład Oliwii i Łukasza świadczy o tym, że w telewizji można znaleźć miłość.

Oliwia Ciesiółka i Łukasz Kuchta w programie "Ślub od pierwszego wejrzenia"

W rozmowie z Damianem Glinką opowiedzieli o wrażeniach z udziału w programie, zdradzili także plany na przyszłość. Nie ma wśród nich... ślubu kościelnego.

"Ślub od pierwszego wejrzenia" to budzący na całym świecie wielkie emocje eksperyment telewizyjny, w którym dobrane przez ekspertów pary poznają się dopiero na własnym ślubie. Po miesiącu wspólnego życia podejmują decyzję, czy zostają razem, czy decydują się na telewizyjny rozwód.

Kim są bohaterowie programu "Ślub od pierwszego wejrzenia"? Co o sobie pisali przed wzięciem udziału w produkcji?

Reklama

Łukasz pracuje jako dostawca w salonie samochodów dostawczych i wiedzie uporządkowane życie. Mimo, że jest aktywny, uwielbia podróże i ludzi, nie udało mu się poznać odpowiedniej partnerki. Uważa, że przez swoją nieśmiałość, jego życie uczuciowe nie istnieje.

Oliwia była asystentką w dziale kontroli w Stoczni Gdańskiej. Szuka wyzwań i mężczyzny na całe życie. We wszystkich związkach pełniła rolę "opiekuna" i wierzyła, że może kogoś zmienić. Po licznych próbach, rezygnowała z relacji, tracąc wszelką nadzieję.

Damian Glinka, Interia: Oliwia, co pomyślałaś o Łukaszu, kiedy go zobaczyłaś?

Oliwia: - To było tak dawno temu, że już nie pamiętam. Jak weszłam do urzędu, to pomyślałam: "Boski Diego, wszystkie jego". Wiedziałam, że to pierwsze wrażenie bywa mylne, dlatego nie chciałam się tym sugerować.

Na co zwróciłaś uwagę w pierwszej chwili?

- Na jego uśmiech, sylwetkę i uda, że nie są większe od moich.

W którym momencie pierwsze wrażenie zmieniło się w coś bardziej pozytywnego?

- Wydaję mi się, że podczas podróży poślubnej. Wtedy zobaczyłam, że to fajny chłopak i mamy dużo wspólnego. Pierwsza rozmowa pokazała mi, że nie ma między nami tematów tabu. 

A ty Łukasz, co pomyślałeś o Oliwii?

Łukasz: - Mogę powtórzyć to, co powiedziałem w telewizji, czyli ŁAŁ! Olśniła mnie swoją urodą i do dzisiaj tak jest.

Mieliście jakieś wątpliwości przed ostatnim odcinkiem, czy wiedzieliście, że zostajecie w małżeństwie?

Łukasz: - Nie było żadnych wątpliwości. Wiedzieliśmy, po co idziemy tam. To była zwykła formalność. Dobrze wiedzieliśmy, co powiemy.

W którym momencie mieliście pewność, że zostajecie razem?

Oliwia: - Ciężko to opisać. Od początku czułam pewność ze strony Łukasza. Wiedziałam, że się nie wycofa i przez to nabierałam pewności. Jak kończył się program, to czułam, że mi go brakuje. Jak się rozstawaliśmy na kilka dni, to była wielka tęsknota.

Miałaś motyle w brzuchu?

Oliwia: - Pewnie!

Łukasz: - Teraz ma takiego jednego dużego!

Przejdziemy do tego tematu. Oliwia zastanawiam się, czy chcesz zmienić nazwisko.

Oliwia: - Myślałam o tym. Jest to gdzieś tam w planach.

Długo dyskutowaliście, gdzie zamieszkacie?

Oliwia: - Boksowaliśmy się w tym temacie. Najpierw Łukasz chciał się przeprowadzić do Gdańska, jednak potem zmienił zdanie.

Łukasz: - To była ciężka decyzja. Myślałem, że przeprowadzka nie będzie problemem. Im było bliżej tego zdarzenia, to nabierałem wątpliwości. Kwestie ekonomiczne dużo namieszały. Mam w Katowicach dobrą pracę, więc zamieszkaliśmy u mnie.

Jak odnalazłaś się w nowym mieście?

Oliwia: - Było ciężko, jednak bliscy Łukasza bardzo mnie wspierali i wiedziałam, że mogę na nich liczyć.

Jak wspominacie ukrywanie się przed finałem programu?

Łukasz: - Ciężkie to było. Jak chcieliśmy dodać jakieś zdjęcie na Instagrama, to zawracaliśmy uwagę na detale. Trzeba było kombinować ze wszystkich stron, aby nie było czegoś przypadkiem widać. Kwarantanna nam sporo pomogła. Od trzech miesięcy nie wychodzimy z domu.

Jak poinformowałaś Łukasza o ciąży?

Oliwia: - Popłakałam się, ale nie ze smutku. To była radość pomieszana z obawami i strachem. Oboje 15 minut płakaliśmy.

Łukasz: - Pamiętam bardzo dobrze ten moment. Oliwia poszła do łazienki i nagle usłyszałem płacz. Wiedziałem, o co chodzi. To była najwspanialsza rzecz w życiu.

A wasze rodziny jak zareagowały?

Łukasz: - U mnie ten wnuk był bardzo wyczekiwany. Była wielka radość.

Oliwia: - Dzwoniliśmy do wszystkich, bo to było takie szczęście! Wszyscy czekają na niego lub na nią, bo sami nie wiemy.

Jak przebiegała ciąża? [rozmowa odbyła się tuż przed porodem - przyp. red.]

Oliwia: - Na początku było ciężko, bo dopadły mnie wszystkie książkowe objawy ciąży. Miałam mdłości, senność. Nie miałam na nic siły i ochoty na jedzenie. Bardzo pomagały mi ogórki kiszone.

Łukasz: - Jedna zachcianka, którą pamiętam, to kanapki z serem żółtym i pomidorem. Mogła to jeść non stop.

Planujecie ślub kościelny?

Łukasz: - Nie.

Oliwia: - Nie. Nigdy nie był jakiś tam nasz priorytet.

Dlaczego?

Łukasz: - Jestem niewierzący i nie jest mi to do niczego potrzebne.

A chrzest? Bo Oliwia jest wierząca i jak to planujecie rozegrać?

Łukasz: - Jak się mówi A, to mówi się też B. Jak nie chcę ślubu kościelnego, to nie chcę chrztu.

Oliwia: - To jest kwestia do przegadania. To jest trudna decyzja, bo decyduje się za drugą osobę. Jak dziecko będzie miało 18 lat, to samo zdecyduje.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje