Reklama

Renata Dancewicz: Szczęście to suma prostych rzeczy

Spotykamy się na Powiślu. Pani Renata przychodzi z sympatycznym kundelkiem. Rozmawiamy o zwierzętach, jej recepcie na szczęście i Weronice z "Na Wspólnej", która wkrótce wpakuje się w nie lada tarapaty.

Renata Dancewicz podczas próby medialnej sztuki Gabrieli Zapolskiej w reżyserii Jerzego Stuhra "Ich czworo" w Teatrze Polonia (2014)

Chciałem tę rozmowę zacząć od pytania o serial, ale przyszła pani z tak uroczym towarzyszem, że nie mogę się oprzeć. Jest pani psiarą?

Reklama

Renata Dancewicz: Choć trudno w to uwierzyć, wolę koty. (śmiech) Za ich charakter, niezależność, dumę. Za to, że chodzą własnymi ścieżkami i nie kochają każdego jak popadnie, ale nas sobie wybierają. A potem pięknie to okazują. Tak jednak wyszło, że na mojej drodze pojawiają się ostatnio same psy. I to jakie!

Jak się nazywa pani kompan?

- Myszkin, jak książę z powieści Dostojewskiego. Jest znaleźnym kundelkiem. Cieszy mnie to, bo mieszańce są inteligentniejsze, zdrowsze i dużo bardziej odporne niż psy rasowe. Są też nieprawdopodobnie wdzięczne.

A co z kotami? Mieszkają z panią jakieś?

- W tej chwili nie, ale miałam ich kilka. Lubiłam, gdy z wyprężonymi ogonkami witały mnie w drzwiach. Z daleka wyczuwały, że wracam do domu i ustawiały się do głaskania.

W 2003 roku nie tylko zaczęła się pani przygoda z "Na Wspólnej", ale też urodził się syn. Patrząc na niego, myśli pani czasami: "Ależ ten czas leci! On ma tyle samo lat, co serial"?

- Tak, i jestem w szoku. Zastanawiam się, jak mogło do tego dojść, że mam 50 lat i że "Na Wspólnej" trwa tak długo. Jurek kończy gimnazjum, a przecież niedawno był oseskiem. Poza tym, czas zdecydowanie coraz szybciej płynie.

Powinien zwolnić?

- Byłoby miło, ale są rzeczy, na które nie mamy wpływu. Należy do nich subiektywne odczuwanie czasu. Im jesteśmy starsi, tym mniejszą częścią naszej przeszłości staje się rok. Dla 10-latka to 1/10 życia, dla mnie już zaledwie 1/50.

Ani się obejrzymy i będzie jesień. Podobno Weronika wpakuje się w poważne tarapaty?

- Będzie zamieszana w bardzo niefortunne zdarzenie. Z zawodu jest prawniczką, co nie oznacza, że zawsze zachowuje się na medal. Tu stanie się inaczej i będzie miała o to do siebie ogromny żal.

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Renata Dancewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje