Reklama

Piotr Adamczyk: Wciąż na drodze rozwoju

Piotr Adamczyk gra jedną z głównych roł w serialu TVP "Lepsza połowa"

Byłą? Szkoda, że został sam...

Reklama

- Bądźmy dobrej myśli. Tego typu seriale mają to do siebie, że kończą się happy endem. Każdy z bohaterów zrozumie, co jest najważniejsze.

Czyli?

- Że dobrze jest mieć kogoś,  dla kogo można żyć.

Zatem miłość! Szykują się kolejne "Listy do M."?

- Wielu widzów nas o to pyta. Agnieszka Dygant robi wtedy zagadkową minę, Tomek Karolak nie potwierdza ani nie zaprzecza. A ja powiem, że po trzech udanych częściach producenci nie mają wyjścia. Polubiłem mojego Szczepana i Karinę Agnieszki Dygant. Szczególnie wybuchowa para. W ostatniej części zostali dziadkami, którzy jednocześnie spodziewają się dziecka. Scenarzystom nie powinno zabraknąć pomysłów na kolejne części świątecznej komedii. Czuję, że w sprawie czwartej części coś wisi w powietrzu. (śmiech)

Należysz do osób, które robią noworoczne postanowienia, np. odnośnie diety? A może masz marzenia na ten rok?

- Co pewien czas jestem pod wrażeniem jakiegoś kolegi, który zmienił przyzwyczajenia żywieniowe. Ale mam raczej słomiany zapał. Dlatego nie przesadzam z postanowieniami. A co do marzeń - wiele, także tych zawodowych, mi się spełnia i mam nadzieję, że wkrótce ci o nich opowiem.

Rozmawiał Maciej Misiorny

Piotr Adamczyk urodził się 21 marca 1972 roku w Warszawie. Jako dziecko chodził do ogniska teatralnego Haliny i Jana Machulskich, gdzie poznał m.in. Agnieszkę Dygant. Teraz oboje grają w kolejnych odsłonach "Listów do M.". Skończył warszawską PWST (1995). Zasłynął rolą Karola Wojtyły w filmie "Karol. Człowiek, który został papieżem" (2004). Laureat trzech Telekamer (oraz czwartej - Złotej Telekamery), m.in. za rolę Larsa Reinera w serialu "Czas honoru".

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Adamczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje