Reklama

Paulina Chylewska: Serce mi mięknie

Paulina Chylewska na ramówce Polsatu (2019)

Jaka była pierwsza dyscyplina, którą komentowałaś?

Reklama

- Zaczynałam od newsów, więc musiałam poznać każdą dyscyplinę od podszewki. Potem były skoki narciarskie, które bardzo mi się podobały i... boks. W 2004 roku mój ówczesny szef Janusz Basałaj wymyślił, że będę jeździła na gale boksu. Z dużym obrzydzeniem to robiłam. Kiedy wracałam, szłam do jego gabinetu i mówiłam: Janusz, ja strasznie nie chciałabym tam jeździć. A on na to: "Świetnie sobie radzisz. A poza tym kobieta w boksie łagodzi obyczaje". Mam w albumie zdjęcie, gdzie po jednej z walk, Tomasz Bonin, wtedy waga ciężka, stoi totalnie zakrwawiony, a ja obok niego w bialusieńkim garniturze z mikrofonem. Przeprowadzałam rozmowę z nim myśląc tylko o tym, żeby mnie nie zachlapał. [uśmiech - przyp. red.]

Lubisz wywiady ze sportowcami?

- Lubię. Kiedyś rzeczywiście wywiad ze sportowcem był bardzo trudnym zadaniem. Każdy dziennikarz marzył o odpowiedzi na pytanie dłuższej niż jedno słowo, a już jedno zdanie złożone w ustach sportowca to był sukces. Doskonale pamiętam początki Adama Małysza, z którym rozmowa była katorgą. Po latach Adam przyznał się, że wywiady strasznie go stresowały. Dzisiaj mam wrażenie jest z tym dużo lepiej i to w każdej dyscyplinie sportu. Mamy też sportowców złotoustych jak Piotrek Żyła. Trudniej jest z piłkarzami, którzy mają kilka utartych wypowiedzi w zależności od tego jak wypadli na boisku.

Masz w pamięci spotkanie z absolutnym idolem, z którym mogłaś przybić piątkę?

- Całkiem niedawno, bo w ubiegłym roku przyleciał do Polski Ronaldo, ale nie Cristiano tylko ten prawdziwy... Ronaldo Luis Nazario de Lima, z którym miałam przyjemność prowadzić spotkanie. Cieszyłam się jak dziecko. Trzy noce nie spałam. Zastanawiałam się, o co chciałbym go zapytać. Dawno nie zdarzyła mi się taka ekscytacja ze spotkania z rozmówcą. Z kolei na igrzyskach olimpijskich w Atenach, w 2004 roku, miałam okazję spotkać się oko w oko z Jeleną Isinbajewą. Była wtedy na szczycie. Wielka gwiazda, więc poznać ją osobiście to było coś. Zresztą przy każdym spotkaniu z mistrzem olimpijskim robiło mi się miękko na sercu. I do dziś to mam.

***Zobacz także***

AKPA

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Paulina Chylewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje