Kiedy była małą dziewczynką, chciała zostać... "kradziejką". Została aktorką, co jest spełnieniem marzeń jej babci. "To moje marzenie" - mówi Małgorzata Socha zapytana o to, czy byłaby skłonna przytyć albo ściąć włosy do roli.
Zaszufladkowana? Postaci, które do tej pory zagrałam są różnorodne - przekonuje Małgorzata SochaPodlewskiAKPA
W serialu "Na Wspólnej" gra pani prawie od 10 lat. Jak się pani czuje w roli Zuzy Hoffer? Czy wcielanie się w tą bohaterkę nadal jest dla pani wyzwaniem?
Małgorzata Socha: - Wyzwanie za każdym razem stawiają przed nami scenarzyści, który piszą bardzo interesujące i dramatyczne losy bohaterów serialu "Na wspólnej". Przez te 10 lat mojego stałego meldunku, robię wycieczki do różnych produkcji, ale Wspólna to jest mój stały, dobry adres.
Czy mimo wielu ról ma pani wrażenie, że widzowie jednak najbardziej kojarzą panią przez pryzmat Zuzy?
- Nie. Widzowie oglądają różne rzeczy, więc są podzieleni. Najbardziej cieszę się z tego, że kojarzą mnie jako aktorkę. Przez to, że gram w różnych produkcjach, jestem kojarzona z różnymi rolami - Zuzą, Ingą, Konstancją, też z rolami filmowymi i teatralnymi.
Czyli nie czuje się pani zaszufladkowana?
- Postaci, które do tej pory zagrałam są różnorodne.
Socha przyznaje jednak, że na początku kariery podjęła kilka złych decyzji. "Ja już swoje rozbierane sceny zagrałam. I żałuję tego. To naprawdę nie jest nic przyjemnego. Szczególnie w takich okolicznościach, w jakich były realizowane moje zdjęcia. Nie ma nawet o czym opowiadać" - tłumaczyła w rozmowie z magazynem "Gwiazdy". Na zdjęciu w sesji zdjęciowej "Z Cinema do Cannes" - wciela się w Menę z Suvari z "American Beauty" / fot. Maciej Macierzyński
Warto też dodać, że obchodząca 23 kwietnia 35. urodziny aktorka uważana jest za jedną z najlepiej ubranych osób w polskim show-biznesie, a ponadto w 2012 roku wygrała w plebiscycie Viva! Najpiękniejsi w kategorii: Najpiękniejsza Polka.AKPA
W ostatnim z wspomnianych seriali, opowiadajacym o kobietach po trzydziestce, które przyjaźniły w liceum, a po spotkaniu klasowym odnowiły swój kontakt, Socha występuje wspólnie z Joanną Liszowską, Magdaleną Stużyńską oraz Anitą Sokołowską.materiały prasowe
Trzeba przyznać, że aktorem, z którym Socha najczęściej spotyka się na planie seriali jest obecnie Filip Bobek. Zagrali razem we wspomnianej 'BrzydUli", a także w "Prosto w serce", a obecnie pojawiają się wspólnie w "Przyjaciółkach".materiały prasowe
Ogromną popularność przyniosła gwieździe rola Violetty Kubasińskiej w "BrzydUli". Aktorka "skradła" serial grającej tytułową rolę Julii Kamińskiej.materiały prasowe
Od 2007 roku aktorka zaczęła wcielać się w Zuzę Hoffer w cieszącym się dużą popularnością serialu "Na Wspólnej". Jej bohaterka przeżywa całą masę zdrowotnych i życiowych zawirowań, przez co Socha nie ukrywa, że nie nudzi się na planie.materiały prasowe
Jedne z ostatnich mniej ważnych serialowych ról zagrała aktorka w dwóch serialach "o miłości", w "Pierwszej miłości" wcieliła się w Martę Stańczyk, a w produkcji "Tylko miłość" w Dorotę Sztern.materiały prasowe
Następnie aktorkę oglądać można było w "Klinice samotnych serc", "Dzikim", "U fryzjera", "Kryminalnych" oraz "Magdzie M.". Jak można się domyślić, nie grała w powyższych produkcjach specjalnie ważnych ról.materiały prasowe
Jedną z głównych ról Socha zagrała też w "Zakręconych", opowiadajacych o czterech atrakcyjnych, młodych dziewczynach, które rozpoczynają samodzielne życie i postanawiają wspólnie wynająć mieszkanie. Partnerowały jej m.in. Katarzyna Glinka i Weronika Książkiewicz.
Następnie aktorka pojawiała się - w epizodycznych zazwyczaj rolach - w takich produkcjach, jak: "Sfora", "Kasia i Tomek", "Zaginiona", "Szycie na gorąco", "Rodzinka", "Plebania", "Miodowe lata", "Lokatorzy", "Bao-Bab, czyli zielono mi", "Stacyjka", "Pensjonat pod Różą", "Panienki"... Główną rolę otrzymała dopiero w "Dziupli Cezara", w której wcielała się w narzeczoną tytułowego bohatera granego przez Piotra Adamczyka.
Jak widać aktorka nie ma zbyt wielu filmowych pozycji w swoim CV, za to od wielu lat jest prawdziwą królową polskich seriali. Pierwszym, w którym wystąpiła byli "Złotopolscy", ale zauważona została dopiero za sprawą kreacji bliźniaczek: Majki i Kajki w "Zostać miss", opowiadajacym o dwunastu młodych kobietach biorących udział w prestiżowym konkursie o miano "Miss Venus".
Najnowsza kreacja filmowa aktorki pochodzi z kolejnej produkcji Wereśniaka. We "Wkręcenych 2" (2014), sequelu cieszącego się dużą popularnością obrazu, który w kinach zobaczyło ponad 830 tysięcy widzów, wcieliła się w agentkę gwiazd, Klementynę.materiały prasowe
Na kolejny film z Sochą w jednej z głównych ról nie trzeba było czekać pół dekady. W 2011 roku gwiazda wystąpiła u boku Piotra Adamczyka w remake'u popularnej komedii erotycznej z lat 80. "Och, Karol". W produkcji Piotra Wereśniaka wcieliła się w jedną z kobiet, które postanawiają dać nauczkę tytułowemu uwodzicielowi.
... a następnie wystąpiła w roli zabójczej Majki w komedii sensacyjnej "Weekend", reżyserskim debiucie - trzeba przyznać, niezbyt udanym - Cezarego Pazury. Partnerowali jej Paweł Małaszyński i Michał Lewandowski.materiały prasowe
Złośliwi mogą powiedzieć, że Socha występuje w filmach raz na 5 lat, bo kolejne dwie duże role zagrała dopiero w 2010 roku. Najpierw wcieliła się w ukochaną głównego bohatera, kucharza-celebryty (Tomasz Karolak) w komedii "Śniadanie do łóżka"...materiały prasowe
Do Niemczyka aktorka miała wyjątkowe szczęście, bo kolejną istotną filmową rolę ponownie zagrała u jego boku. Miało to miejsce w komediodramacie "Po sezonie" (2005) Janusza Majewskiego, opowiadajacym o starszym panu, który przyjeżdża do opuszczonego pensonatu, gdzie wchodzi w dziwne relacji z trzema przebywającymi tam kobietami (oprócz Sochy grały je Ewa Wiśniewska i Magdalena Cielecka).
Pierwszą poważną rolą na dużym ekranie był dla Małgorzaty Sochy występ w obyczajowym filmie dla młodzieży "To my" (2000) Waldemara Szarka. Produkcja opowiadała o maturzystach starających się wykraść testy w przeddzień najważniejszego w ich dotychczasowym życiu egzaminu. Na planie towarzyszyli jej - podobnie jak ona początkujący - Rafał Cieszyński i Marta Dąbrowa, ale także sam Leon Niemczyk.
Z której roli do tej pory jest pani najbardziej dumna? Którą wspomina pani z największym sentymentem?
- Myślę, że to rola w teatrze 6. Piętro, gdzie zagrałam tytułową Ritę w "Edukacji Rity". To była dla mnie wielka przygoda i frajda pracować z Piotrem Fronczewskim czy z Maciejem Wojtyszką.
Lepiej czuje się pani przed kamerą czy na scenie?
- Dla mnie frajdą jest spełnianie się w każdej z tych dziedzin - również w dubbingu. Zawsze dany projekt, w który jestem akurat zaangażowana, wydaje mi się w tym momencie najfajniejszy i najważniejszy. Choć zapamiętuje się te, które najwięcej nas kosztowały albo były dla nas największym wyzwaniem.
Jaka rola się pani marzy?
- Myślę, że dostałam już wiele ciekawych propozycji, których sama bym sobie nie wymyśliła, jak chociażby Violi w "BrzydUli".
A byłaby pani skłonna np. przytyć albo ściąć włosy do roli?
- To byłaby rola-marzenie! Każdy aktor chciałby chudnąć, tyć, ścinać włosy pod kątem nowego projektu. To nawet nie jest wyzwanie, tylko jakaś taka gotowość. Niektórzy aktorzy ją mają. Natomiast przywiązywanie się do własnego wizerunku jest w aktorstwie trochę zgubne - musimy się zmieniać. O to chodzi w tym zawodzie.
Małgorzata Socha chciała rzucić aktrostwoNewseria Lifestyle/informacja prasowa
Gdyby dzisiaj nie była pani aktorką to...
- Nie mam pojęcia, co by było gdyby... Aktorką chciałam zostać już jako mała dziewczynka. Chociaż jako dziecko, kiedy się mnie pytano, kim chcę zostać, podpuszczana przez starszego brata, odpowiadałam "kradziejką". Więc w pewnym sensie jestem taką "kradziejką" cudzego życia i mogę je przeżyć, nie ponosząc za to konsekwencji.
Czyli aktorstwo jest spełnieniem pani marzeń?
- Trochę tak, chociaż bardziej spełnieniem marzeń mojej babci. Przez to, że prawie wszystkie wakacje spędzałam właśnie u niej, a ona dużo opowiadała mi o aktorstwie - marzyła, aby zostać aktorką. Pewnie dlatego tak podświadomie sama też zaczęłam o tym myśleć.