Reklama

Magdalena Wójcik: Aniołek z workiem prezentów

Magdalena Wójcik

Lubi pani przedświąteczne porządki, zakupy i całe to zamieszanie?

Reklama

- Nie, dlatego że często jest to czas, kiedy ludzie potrafią bardzo się ze sobą kłócić i wszyscy są poddenerwowani, bo tu czegoś zabrakło, a to do sklepu trzeba pojechać lub jeszcze wszystkie prezenty nie są zapakowane. Na wszystko jest za mało czasu. Nie lubię tego pośpiechu i zdenerwowania. Jest to zupełnie niepotrzebnie. Należy sobie troszeczkę odpuścić i znaleźć w tych świętach ich prawdziwą istotę. Okazać sobie miłość, przyjemnie spędzić czas, wzajemnie siebie wspierać, a nie wchodzić pod nogi i przeszkadzać.

Czeka pani na białe Boże Narodzenie?

- Zima w mieście jest mało atrakcyjna. Mam jednak szczęście, bo mieszkam przy przepięknym parku, więc gdy spadnie śnieg, to wydaje mi się, że jestem poza miastem. Wtedy faktycznie czuję, że są święta, a wieczorny spacer w świetle latarni sprawia mi wielką przyjemność. Lubię też patrzeć, jak moje pieski turlają się w śniegu i bawią się ze sobą. Moje psy uwielbiają śnieg! Jak się tylko pojawia, zachowują się jak małe dzieci - podskakują, łapią płatki śniegu, robią fikołki.

Robi pani podsumowanie roku, bilans zysków i strat, noworoczne postanowienia?

- Nie robię. Raz w życiu zrobiłam jakąś listę i nie dotrzymałam ani jednego postanowienia [uśmiech - przyp. red.]. Stwierdziłam, że się do tego nie nadaję. Robię sobie postanowienia w ciągu roku. Niestety, nawet w tym przypadku różnie bywa z realizacją.

Rozmawiała Barbara Skrodzka/AKPA

AKPA

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Wójcik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje