Reklama

Magda Mołek: Ciekawość dziecka i kobieca dojrzałość

Jedna z najpopularniejszych dziennikarek telewizyjnych. Potrafi namówić do zwierzeń najskrytsze gwiazdy, ale sama rzadko zgadza się na wywiad. W roli głównej: Magda Mołek.

Jedna z najpopularniejszych dziennikarek telewizyjnych. Potrafi namówić do zwierzeń najskrytsze gwiazdy, ale sama rzadko zgadza się na wywiad. W roli głównej: Magda Mołek.
Magda Mołek: Jestem przekonana, że kolejne 20 lat będzie [jeszcze] ciekawsze /AKPA

Pięć lat zabiegała pani o rozmowę z Robertem Lewandowskim. To rekord oczekiwania na gościa?

Magda Mołek: - Tak. W 2010 roku, gdy Robert zdobył kontrakt z Borussią, spotkaliśmy się na Stadionie Narodowym. Przyszedł z narzeczoną, Anią. Zrobiłam materiał o chłopaku, który spełnia marzenia. Obserwowałam jego karierę i gdy spotkaliśmy się po pięciu latach, doskonale wiedziałam, jakie pytania chcę zadać. On jest fenomenem, dowodem na to, jak można mądrze pokierować karierą, by mieć miliony fanów i spokojne życie rodzinne.

Pani kariera też jest fascynująca. Jak udaje się być na topie przez 21 lat?

- Nic mi się nie udaje, nic nie spada mi z nieba. Ciężko na to wszystko pracuję. Dziennikarz cały czas jest w pracy. Moja idolka, Oriana Fallaci, mawiała, że w dziennikarstwie nie ma czasu, by wszystko spokojnie przemyśleć, trzeba działać, wciąż być przygotowanym. Tej pracy nie zostawisz za drzwiami. Ja tak żyję. Może dlatego jestem tu, gdzie jestem? Często młodzież pyta, jaką mam receptę na sukces. Powtarzam, że to 10 procent talentu, 10 - szczęścia do ludzi, miejsca i czasu, a potem jest już tylko ciężka praca.

Reklama

Pani stacja przechodzi zmiany. Nie boi się pani, że zabraknie dla niej miejsca?

- Z TVN jestem związana już 11 lat. Tu jest mój port. Z nikim nie rywalizuję. I nie myślę z przerażeniem o przyszłości. Zwyczajnie nie gaszę w sobie ognia, który pozwala iść dalej. Wystarczy, że chcę więcej.

A jest coś, co chciałaby pani zmienić?

- Gdybym wciąż o tym nie myślała, to dziś być może odcinałabym kupony od popularności. Pracuję nad nowymi pomysłami. Nie chcę zapeszać, ale jestem przekonana, że kolejne 20 lat będzie ciekawsze.

Poza Orianą Fallaci ma pani inne wzorce?

- Uważnie przypatruję się karierze amerykańskiej dziennikarki Katie Couric, która przez wiele lat była gospodynią "Today" w NBC, a potem przeszła do CBS. Teraz jest filarem Yahoo News, co jest dowodem na to, że po telewizji przyjdzie czas na internet. Katie jest profesjonalna, a jednocześnie bliska ludziom, z którymi rozmawia, pełna ciepła i zrozumienia. Ten rodzaj dziennikarstwa jest mi bliski. Ciekawość dziecka skrzyżowana z kobiecą dojrzałością - mieszanka idealna.

Jak to pani robi, że goście programu "W roli głównej" tak się otwierają?

- Nie robię wywiadów, tylko rozmawiam. Angażuję się całym sercem, bo w gościach, jak w lustrze, widzę siebie. Staram się od nich jak najwięcej nauczyć. Przekonać, że pewnymi rzeczami warto się podzielić, żeby widzowie spojrzeli na nich z nowej perspektywy.

Pani bardzo chroni prywatność. Dlaczego?

- Rozważnie kieruję karierą. W Polsce, gdzie ochrona prywatności uchodzi za fanaberię, trzeba jasno stawiać granice. Umiem w odpowiednim czasie powiedzieć "nie".

Przeżywa pani swoje wpadki i przejęzyczenia?

- Żeby odnieść jeden sukces, trzeba przeżyć dziesięć porażek. Zwycięstwa mnie napędzają. Ale najmniejszą porażkę przeżywam, analizuję. Wyciągam wnioski i idę dalej. Żaden sukces nie daje mi tyle, co błąd.

Ogląda pani swoje wywiady?

- Strasznie tego nie lubię! Aż cała się trzęsę ze zdenerwowania, myśląc o wszystkich pytaniach, których nie zadałam (śmiech). Wkrótce otwieram stronę internetową, na której znajdzie się wszystko, co udało mi się przez te 21 lat zgromadzić. Zobaczyłam, jak długą drogę przeszłam i nie żałuję ani jednego kroku.

Dorota Wellman powiedziała, że jest pani jedną z piękniejszych kobiet. Komplementy peszą, czy budują pewność siebie?

- Każdy dostał coś od opatrzności. Nauczyłam się dziękować za komplementy. Sama je często prawię innym.

Dla pani opatrzność była łaskawa. Ma pani urodę, inteligencję i szczęście.

- Tak, zaszaleli tam na górze! Dbam o to, co dostałam, nie chcę tych darów zepsuć (śmiech). Pomnażam talenty i staram się być dobrym człowiekiem. Tyle i aż tyle.

Małgorzata Pyrko

Super TV
Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Mołek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy