Kamila Kamińska: Pani doktor z nagrodą

Kamila Kamińska /Piotr Zając /Reporter

Kamila Kamińska - warto zapamiętać nazwisko tej aktorki. Za rolę w "Najlepszym" dostała nagrodę za debiut na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Być może nie zostałaby aktorką, gdyby najpierw nie trafiła do harcerstwa...

Reklama

Rola w "Najlepszym" jest chyba dla ciebie pierwszym dużym wyzwaniem aktorskim?

Kamila Kamińska: - To prawda. Wcześniej, jeśli chodzi o film pełnometrażowy, pojawiałam się w epizodach. Miałam role, które nie dały mi aż takiej możliwości rozwinięcia mojej postaci.

Z jakim nastawieniem szłaś na casting do "Najlepszego"?

Reklama

- Czułam, że to jest rola dla mnie. Czułam też, że mi bardzo zależy. To mnie trochę spinało. Na szczęście już na zdjęciach próbnych mój kolega, z którym grałam, powiedział: "Co ty się tak denerwujesz? Przecież dasz radę!" I jakoś tak poszło. Trzeba było odpuścić, żeby skupić się na tym, co mamy do zrobienia.

Czy Ewa Meller jest wzorowana na autentycznej postaci?

- Ewa Meller jest kreacją. Rzeczywiście, była postać o imieniu Ewa, lekarka, która na samym początku pomogła Jerzemu Górskiemu dostać się do Monaru. Natomiast, jak się dowiedziałam, moja postać została stworzona z trzech kobiet Jurka.

Jest całkiem prawdopodobne, że Ewa Meller jest rówieśniczką twojej mamy. Rozmawiałaś z nią o modzie w Polsce lat 80.?

- Moja mama ma nawet na imię Ewa. Niestety nie ostało się wiele zdjęć z okresu jej młodości. Ale, patrząc na siebie w kostiumie Ewy Meller, czasem widziałam moją mamę. Myślę, że moja bohaterka odnalazłaby się w obecnych czasach. Dlatego, że Ewa jest ponadczasowa w swoim stylu, preferuje prostotę i klasykę.

Jaką rolę twoja bohaterka odgrywa w życiu Jurka?

- Ratowała go z ekstremalnych sytuacji, w które sam się pakował. Myślę też, że Ewa zainspirowała Jurka do tego, by zawalczył o siebie, pomaga mu dojrzeć jako mężczyźnie.

Czy poznałaś prawdziwego Jurka Górskiego? Jakie wywarł na tobie wrażenie?

- Poznałam go na triathlonie w Sławie, za którego organizację odpowiada. Słuchałam, jak przemawia do młodych ludzi. Jurek cały czas jest przepełniony pozytywną energią, imponującą wolą walki. Jak już za coś się bierze, to robi to z pełnym poświęceniem. Do tej pory, jak mnie widzi, to mówi: "O, pani doktor, dzień dobry". Trochę rozmawialiśmy - o jego historii, czy ogólnie o życiu. Niedawno, przy okazji naszego tournee z filmem po Polsce, znów mieliśmy okazję, by ze sobą pobyć.

Wspomniałaś o triathlonie. Czy sama jesteś aktywna sportowo?

- Biegam. Bardzo lubię biegać na długim dystansie. Miałam kiedyś marzenie, żeby wystartować w maratonie, ale na razie zdrowie mi na to nie pozwala. Czekam aż to się zmieni. Poza tym tańczę, rekreacyjnie jeżdżę na rowerze, trochę pływam, najczęściej na plecach.

Kuba Gierszał przyznał, że do roli w "Najlepszym" nauczył się pływać kraulem. Skoro w naszej rozmowie pojawił się Kuba, powiedz, jak zapamiętałaś swojego partnera filmowego?

-  Kuba jest osobą, w której drzemie ogromna siła. Na pierwszy rzut oka, możliwe, że nie widać tego aż tak bardzo. Jest bardzo skromny i czasem wycofany. I to jest jego jeszcze większa siła. On potrafi zaskoczyć. Poza tym ma poczucie humoru, co jest bardzo ważne. Wydaje mi się, że jest fajnym człowiekiem.

Film "Najlepszy" niesie ze sobą wiele prawd o życiu. Do jakich refleksji ciebie skłonił?

- Ten film to dla mnie opowieść wielowymiarowa. Poczynając od walki z sobą samym. Codziennie zdarza się coś, czy w myślach, czy w otoczeniu, co może sprawić, że zrezygnuję, że zejdę ze ścieżki do realizacji marzenia, osiągnięcia celu. Sukcesem jest to, że idę, że się nie poddaję. Kiedy już wiesz, co chcesz robić, masz decyzję, masz też świadomość, że ma wartość, idź. Wtedy zaczyna się proces dojrzewania, który trwa cały czas. Ja też dojrzewam, także dzięki tej historii, dzięki Jurkowi i Ewie.

Znajduje pewnie podobieństwo miedzy tobą a Jurkiem. Służyłaś w harcerstwie, a to łączy się z wytrwałością, samodoskonaleniem się, sprawdzaniem się w nowych sytuacjach. Czy harcerstwo było ważnym doświadczeniem dla ciebie?

- W harcerstwie działałam aktywnie przez 12 lat, na wielu funkcjach. To ukształtowało mój charakter. Ciężko byłoby mi sobie wyobrazić, co by było, gdybym nie była harcerką. Może nawet nie zostałabym aktorką?

Jak to?

- Ta przygoda, która absolutnie wypełniała większość mojego życia, otworzyła mnie na innych, nauczyła samodzielności, pracy nad sobą. Mogłam się sprawdzić w ekstremalnych sytuacjach. Wtedy też zaczęłam działać w Teatrze Harcerskim Paradox, który istnieje do dziś, a także Ognisku Teatralnym przy Teatrze Ochoty. Pamiętam rozmowę z instruktorem, aktorem Janem Nowakiem, że przyjdzie taki dzień, że będę musiała wybrać: harcerstwo albo aktorstwo. Wybrałam. Nie żałuję. Najważniejsze dla mnie jako instruktora, wychowawcy, zawsze było, by zuch, później harcerz, odnalazł własną drogę. Wtedy moja misja jest spełniona. Ja też swoją znalazłam. Dowcip polega na tym, że im dalej, tym więcej rozwidleń.

Dowiedz się więcej na temat: Kamila Kamińska | Najlepszy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje