Jan Nowicki: Nie chciałem być aktorem

Jan Nowicki
Jan NowickiTomasz Urbanek / DD TVNEast News
"Wielki Szu" szybko stał się kasowym przebojem roku 1983. Bilety na seanse kupiło ponad 2 miliony widzów. Taki sukces zaskoczył samych twórców. "Była zasada, że jeśli film po dwóch latach zwracał się finansowo, autor otrzymywał określone tantiemy. Już po trzech miesiącach od premiery dostałem czterokrotną kwotę tej stawki" - wspominał Chęciński w "Angorze".

- Dobre kino rozrywkowe jest zawsze potrzebne. Chęciński w "Wielkim Szu" pokazał lwi pazur i powiedział: patrzcie, jestem świetnym reżyserem, dostałem doskonały scenariusz i nie zmarnowałem okazji, wiedziałem kogo obsadzić, jak poprowadzić akcję. W efekcie powstał świetny rozrywkowy produkt, który przetrwał próbę czasu i jest do dzisiaj przy emisjach telewizyjnych bardzo lubiany. W kategorii kina sensacyjnego "Wielki Szu" należy do polskiej klasyki filmowej - podkreśla Andrzej Bukowiecki.
"Wielki Szu" szybko stał się kasowym przebojem roku 1983. Bilety na seanse kupiło ponad 2 miliony widzów. Taki sukces zaskoczył samych twórców. "Była zasada, że jeśli film po dwóch latach zwracał się finansowo, autor otrzymywał określone tantiemy. Już po trzech miesiącach od premiery dostałem czterokrotną kwotę tej stawki" - wspominał Chęciński w "Angorze". - Dobre kino rozrywkowe jest zawsze potrzebne. Chęciński w "Wielkim Szu" pokazał lwi pazur i powiedział: patrzcie, jestem świetnym reżyserem, dostałem doskonały scenariusz i nie zmarnowałem okazji, wiedziałem kogo obsadzić, jak poprowadzić akcję. W efekcie powstał świetny rozrywkowy produkt, który przetrwał próbę czasu i jest do dzisiaj przy emisjach telewizyjnych bardzo lubiany. W kategorii kina sensacyjnego "Wielki Szu" należy do polskiej klasyki filmowej - podkreśla Andrzej Bukowiecki.
Premiera filmu odbyła się 16 maja 1983 roku. Obraz zyskał przychylność recenzentów. "... zwykłe kino. Szanujące reguły gry, w którym za dobre się wynagradza, kamera nie narzuca swojej obecności, piękna kobieta może się przyśnić a przeznaczenie jest wpisane w zmęczone spojrzenie Wielkiego Szu. Do dzisiaj nie wstydzą się tej zwykłości wielkie szkoły filmowe, szczególnie amerykańskie. U nas takie kino nie może się przebić, może jest już zresztą zbyt późno. Dlatego 'Wielki Szu' jest jak powrót do początku fascynacji, która trzyma nas jeszcze w kinie, mimo wszystko" - podkreślał Maciej Zalewski w miesięczniku "Kino".
Premiera filmu odbyła się 16 maja 1983 roku. Obraz zyskał przychylność recenzentów. "... zwykłe kino. Szanujące reguły gry, w którym za dobre się wynagradza, kamera nie narzuca swojej obecności, piękna kobieta może się przyśnić a przeznaczenie jest wpisane w zmęczone spojrzenie Wielkiego Szu. Do dzisiaj nie wstydzą się tej zwykłości wielkie szkoły filmowe, szczególnie amerykańskie. U nas takie kino nie może się przebić, może jest już zresztą zbyt późno. Dlatego 'Wielki Szu' jest jak powrót do początku fascynacji, która trzyma nas jeszcze w kinie, mimo wszystko" - podkreślał Maciej Zalewski w miesięczniku "Kino".
Zdjęcia do filmu powstawały w Wambierzycach "grających" Lutyń, Wrocławiu i Warszawie. Na planie reżyser nieustannie współpracował ze scenarzystą. "Wiele zmieniałem w scenariuszu, ale zmieniałem razem ze scenarzystą, który nie opuszczał planu. Był otwarty na współpracę, gotów do przyjęcia każdej przeróbki, miał pomysły i inicjatywę. To było wręcz pogotowie literackie na planie" - opowiadał Sylwester Chęciński na łamach czasopisma "Film".
Zdjęcia do filmu powstawały w Wambierzycach "grających" Lutyń, Wrocławiu i Warszawie. Na planie reżyser nieustannie współpracował ze scenarzystą. "Wiele zmieniałem w scenariuszu, ale zmieniałem razem ze scenarzystą, który nie opuszczał planu. Był otwarty na współpracę, gotów do przyjęcia każdej przeróbki, miał pomysły i inicjatywę. To było wręcz pogotowie literackie na planie" - opowiadał Sylwester Chęciński na łamach czasopisma "Film".
Do tytułowej roli Chęciński postanowił zaangażować Jana Nowickiego. Aktor tak wspominał w programie TVP "Pytanie na śniadanie": - Błyskawicznie mnie przekonał, bo wiedziałem że mam do czynienia z kimś bardzo poważnym jeśli chodzi o zawód aktora. Szybko zaproponowałem mu zmianę swojego wizerunku: trochę przytyłem, szybko wyłysiałem. Jak przyjechałem do Szczawnicy, Sylwek mnie zobaczył i powiedział: "Witaj Szu".

W pozostałych rolach obsadzono m.in.: Andrzeja Pieczyńskiego, Dorotę Pomykałę, Leona Niemczyka, Karola Strasburgera, Grażynę Szapołowską i Jana Frycza. - Jan Nowicki gra tu jedną ze swoich życiowych ról. Andrzej Pieczyński jest świetnie dobrany do Nowickiego - taki młody narwaniec, który chce wyrwać mistrzowi ten największy sekret. Trzeba pamiętać o tym słynnym, kultowym początku z Grażyną Szapołowską, który - jak słyszałem - był wycinany przez kinooperatorów - ocenia Andrzej Bukowiecki.
Do tytułowej roli Chęciński postanowił zaangażować Jana Nowickiego. Aktor tak wspominał w programie TVP "Pytanie na śniadanie": - Błyskawicznie mnie przekonał, bo wiedziałem że mam do czynienia z kimś bardzo poważnym jeśli chodzi o zawód aktora. Szybko zaproponowałem mu zmianę swojego wizerunku: trochę przytyłem, szybko wyłysiałem. Jak przyjechałem do Szczawnicy, Sylwek mnie zobaczył i powiedział: "Witaj Szu". W pozostałych rolach obsadzono m.in.: Andrzeja Pieczyńskiego, Dorotę Pomykałę, Leona Niemczyka, Karola Strasburgera, Grażynę Szapołowską i Jana Frycza. - Jan Nowicki gra tu jedną ze swoich życiowych ról. Andrzej Pieczyński jest świetnie dobrany do Nowickiego - taki młody narwaniec, który chce wyrwać mistrzowi ten największy sekret. Trzeba pamiętać o tym słynnym, kultowym początku z Grażyną Szapołowską, który - jak słyszałem - był wycinany przez kinooperatorów - ocenia Andrzej Bukowiecki.
Historia skupiała się na szulerze, który po wyjściu z więzienia chciałby się ustatkować i nie wracać do hazardu. Żona jednak już dawno ułożyła sobie życie na nowo. Próbując znaleźć ustronne miejsce do zamieszkania, "Szu" trafia do miejscowości Lutyń, ale zamiast kupić dom, ogrywa w karty lokalnego prominenta i ucieka do Wrocławia. Przy okazji poznaje taksówkarza Jurka, który bardzo chciałby poznać tajniki karcianych oszustw. "Szu" niechętnie udziela mu pierwszych lekcji.
Historia skupiała się na szulerze, który po wyjściu z więzienia chciałby się ustatkować i nie wracać do hazardu. Żona jednak już dawno ułożyła sobie życie na nowo. Próbując znaleźć ustronne miejsce do zamieszkania, "Szu" trafia do miejscowości Lutyń, ale zamiast kupić dom, ogrywa w karty lokalnego prominenta i ucieka do Wrocławia. Przy okazji poznaje taksówkarza Jurka, który bardzo chciałby poznać tajniki karcianych oszustw. "Szu" niechętnie udziela mu pierwszych lekcji.
W czwartek, 16 maja, mija 30 lat od premiery filmu "Wielki Szu" w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego. "Kino sensacyjne wysokiej próby, zahaczone o wycinek polskiej rzeczywistości" - ocenia Andrzej Bukowiecki, krytyk filmowy.
W czwartek, 16 maja, mija 30 lat od premiery filmu "Wielki Szu" w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego. "Kino sensacyjne wysokiej próby, zahaczone o wycinek polskiej rzeczywistości" - ocenia Andrzej Bukowiecki, krytyk filmowy.EAST NEWS/POLFILM

Zobacz również:

Ostatnią rolą Jana Nowickiego był udział w filmie Krzysztofa Zanussiego "Liczba doskonała". Film został zrealizowany w 2022 roku i czeka na kinową premierę. Na zdjęciu Jan Nowicki w lutym 2022 roku.
Ostatnią rolą Jana Nowickiego był udział w filmie Krzysztofa Zanussiego "Liczba doskonała". Film został zrealizowany w 2022 roku i czeka na kinową premierę. Na zdjęciu Jan Nowicki w lutym 2022 roku.AKPA
W ostatnich latach aktora oglądać mogliśmy na kinowych ekranach w popularnych produkcjach: "Fenomen", "Sztos 2" (na zdjęciu), czy "Pokaż kotku, co masz w środku". Pojawiał sie również w serialach: "Egzamin z życia", 'Magda M." oraz "Apetyt na miłość".
W ostatnich latach aktora oglądać mogliśmy na kinowych ekranach w popularnych produkcjach: "Fenomen", "Sztos 2" (na zdjęciu), czy "Pokaż kotku, co masz w środku". Pojawiał sie również w serialach: "Egzamin z życia", 'Magda M." oraz "Apetyt na miłość".materiały dystrybutora
Wielkim powrotem Jana Nowickiego była rola w filmie Jacka Bławuta "Jeszcze nie wieczór" (2008), za którą artysta uhonorowany został nagrodą dla najlepszego aktora na Festiwalu Filmowym w Gdyni. Nowicki stworzył tu quasiautobiograficzną kreację gwiazdora kina i teatru Jerzego, który przyjeżdża na rekonwalescencję do Domu Aktora w Skolimowie.
Wielkim powrotem Jana Nowickiego była rola w filmie Jacka Bławuta "Jeszcze nie wieczór" (2008), za którą artysta uhonorowany został nagrodą dla najlepszego aktora na Festiwalu Filmowym w Gdyni. Nowicki stworzył tu quasiautobiograficzną kreację gwiazdora kina i teatru Jerzego, który przyjeżdża na rekonwalescencję do Domu Aktora w Skolimowie.
Po koniec lat 80. Nowicki stworzył pamiętną kreację księcia Hansa Friedricha von Teuss w "Magnacie" Filipa Bajona (1986) - na zdjęciu; oglądaliśmy go także jako Belzebuba w "Lawie" Tadeusza Konwickiego (1989) według III części "Dziadów" Mickiewicza.
Po koniec lat 80. Nowicki stworzył pamiętną kreację księcia Hansa Friedricha von Teuss w "Magnacie" Filipa Bajona (1986) - na zdjęciu; oglądaliśmy go także jako Belzebuba w "Lawie" Tadeusza Konwickiego (1989) według III części "Dziadów" Mickiewicza.EAST NEWS/POLFILM
Wielką popularność przyniósł Nowickiemu tytułowy Wielki Szu, oszust karciany z filmu Sylwestra Chęcińskiego (1982). Rola Nowickiego została przez wielu okrzyknięta "kultową" i "jednym z najbardziej wyrazistych portretów filmowych ostatnich dwóch dziesięcioleci". Sam aktor przyznaje, że nie lubi oglądać filmów ze swoim udziałem, głównie dlatego, że nic już w nich nie może zmienić.
Wielką popularność przyniósł Nowickiemu tytułowy Wielki Szu, oszust karciany z filmu Sylwestra Chęcińskiego (1982). Rola Nowickiego została przez wielu okrzyknięta "kultową" i "jednym z najbardziej wyrazistych portretów filmowych ostatnich dwóch dziesięcioleci". Sam aktor przyznaje, że nie lubi oglądać filmów ze swoim udziałem, głównie dlatego, że nic już w nich nie może zmienić.
Lata 70. przyniosły aktorowi szeroką popularność i uznanie dzięki rolom w głośnych filmach. W tym czasie współpracował przede wszystkim z reżyserką Martą Meszaros, zagrał u niej m.in. Janosa w filmie "One dwie" (1977), Andrasa Novaka w "Jak to w domu" (1978) i Marka w "Po drodze" (1979). Wcielił się w postać Tomasza Piątka w "Spirali" (na zdjęciu) Krzysztofa Zanussiego (1978)  - czytamy w profilu aktora na stronie Culture.pl
Lata 70. przyniosły aktorowi szeroką popularność i uznanie dzięki rolom w głośnych filmach. W tym czasie współpracował przede wszystkim z reżyserką Martą Meszaros, zagrał u niej m.in. Janosa w filmie "One dwie" (1977), Andrasa Novaka w "Jak to w domu" (1978) i Marka w "Po drodze" (1979). Wcielił się w postać Tomasza Piątka w "Spirali" (na zdjęciu) Krzysztofa Zanussiego (1978) - czytamy w profilu aktora na stronie Culture.pl
Dwa lata później Nowicki towarzyszył Idze Cembrzyńskiej i Jerzemu Zelnikowi przy pracy nad kolejnym filmem Kondratiuka "Skorpion, panna i łucznik". Powyższy fotos powinien wyjaśnić wszystkim, dlaczego Nowickiemu przez lata towarzyszyła sława uwodziciela.
Dwa lata później Nowicki towarzyszył Idze Cembrzyńskiej i Jerzemu Zelnikowi przy pracy nad kolejnym filmem Kondratiuka "Skorpion, panna i łucznik". Powyższy fotos powinien wyjaśnić wszystkim, dlaczego Nowickiemu przez lata towarzyszyła sława uwodziciela.EAST NEWS/POLFILM
Początek lat 70. to rozpoczęcie współpracy z Andrzejem Kondratiukiem. Nowicki zagrał główną rolę w "Dziurze w ziemi" (1970) - fabularnym debiucie przyszłego reżysera "Czterech pór roku". Wcielił się tam w kierownika grupy geologów poszukujących w południowej Polsce ropy naftowej.
Początek lat 70. to rozpoczęcie współpracy z Andrzejem Kondratiukiem. Nowicki zagrał główną rolę w "Dziurze w ziemi" (1970) - fabularnym debiucie przyszłego reżysera "Czterech pór roku". Wcielił się tam w kierownika grupy geologów poszukujących w południowej Polsce ropy naftowej.
Jan Nowicki to jeden z najpopularniejszych polskich aktorów, odtwórca ponad stu ról filmowych, tytułowy Wielki Szu w filmie Sylwestra Chęcińskiego i Kettling w "Panu Wołodyjowskim" Jerzego Hoffmana. Przypominamy jego najwspanialsze ekranowe wcielenia - fot. Piotr Bławicki
Jan Nowicki to jeden z najpopularniejszych polskich aktorów, odtwórca ponad stu ról filmowych, tytułowy Wielki Szu w filmie Sylwestra Chęcińskiego i Kettling w "Panu Wołodyjowskim" Jerzego Hoffmana. Przypominamy jego najwspanialsze ekranowe wcielenia - fot. Piotr Bławicki
Nowicki o BławucieINTERIA.PL
Tele Tydzień
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?